Niebezpieczny incydent przed TK. Policja zatrzymała 30-latka
Do incydentu doszło około godziny 11:00 przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego przy Alei Szucha. Jak wynika z relacji policji, jedna z organizatorek zgromadzenia zwróciła uwagę na mężczyznę, który miał zasłoniętą twarz kominiarką. Kiedy poprosiła go o jej odsłonięcie, sytuacja gwałtownie eskalowała.
"Na prośbę o jej odsłonięcie, mężczyzna uderzył kobietę i rzucił się do ucieczki. Próbowali go ująć inni uczestnicy zgromadzenia, jednak 30-latek wyrwał się i zaczął biec dalej" - poinformowała Komenda Stołeczna Policji.
Mężczyzna nie zdołał jednak uciec. Został zatrzymany przez funkcjonariuszy zabezpieczających zgromadzenie. Podczas interwencji policjanci ujawnili przy nim niebezpieczne przedmioty.
Zatrzymany miał przy sobie nóż i pistolet
"Jak się okazało posiadał przy sobie nóż, pistolet gazowy na kulki i odznakę z napisem 'Security' - przypominającą kształtem policyjną. Funkcjonariusze znaleźli przy nim także narkotyki" - przekazała stołeczna policja.
30-latek został następnie przewieziony do jednostki policji. Jak wynika z komunikatu, funkcjonariusze prowadzą z nim czynności. Na razie nie podano szczegółów dotyczących jego tożsamości ani ewentualnych zarzutów.
Anna Gembicka mówiła o prowokatorze. Widziała nóż
Wcześniej o niebezpiecznym incydencie na antenie Polsat News opowiadała posłanka Prawa i Sprawiedliwości Anna Gembicka, która przebywała w pobliżu zgromadzenia.
- W pewnym momencie zrobiło się zamieszanie, zgromadzeni ludzie zaczęli krzyczeć: "Prowokator". W pewnym momencie wyrywano mu nóż. Ten człowiek był częściowo zamaskowany. Organizatorzy chcieli, żeby tę maskę zdjął, bo dbają o bezpieczeństwo - relacjonowała parlamentarzystka.
Gembicka potwierdziła, że mężczyzna został zatrzymany przez policję. Opisała również moment jego ucieczki. - W momencie, kiedy zebrał się tłum, on zaczął biec, podbiegł do radiowozu i teraz się w nim znajduje - mówiła w Polsat News.
Posłanka podkreśliła, że na własne oczy widziała nóż, który uczestnicy zgromadzenia mieli odebrać mężczyźnie. Jej zdaniem całe zdarzenie budziło poważne podejrzenia. - To jest sytuacja bardzo podejrzana - oceniła.
Gembicka zasugerowała również, że incydent mógł być próbą wywołania niepokoju wśród manifestujących. Nie przedstawiła jednak dowodów potwierdzających taką interpretację.
- Niestety, za każdym razem, kiedy rządzi Donald Tusk mamy do czynienia przy zgromadzeniach z różnego rodzaju dziwnymi prowokacjami. My to na pewno będziemy wyjaśniać - zapowiedziała posłanka PiS.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.