PunchBinance resumes withdrawals after $6bn crypto hackDaily MaverickWhy the relentless drive for success is failing our childrenZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioColliderKevin Costner's 'Taken' Replacement Officially Finds a New Streaming HomeRai NewsTG1 Libri del 01/11/2026The Hollywood ReporterNetflix’s New Releases Coming in November 2026SRF NewsBiobeton – Wenn Bakterien zu Baumeistern werdenIl Fatto Quotidiano“Per me essere la cugina di Annalisa è una sorta di limite. Anche io canto e con una parente così amata e famosa non è facile emergere”: parla Sofia Evita CagnoThe Sydney Morning HeraldSuperquiz, Monday, November 2CBS NewsTrump says U.S. still has to "take care" of more targets in IrankickerLIVE! Brünkers schnelle Antwort im SüdwestderbytazSteinmeier-Nachfolge: Alles geklärt!
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, November 1, 2026

Bogowie Słowian skrywają wiele tajemnic. "Bardzo mało o nich wiemy"

Translate

Kornel Wawrzyniak, "Tygodnik Przegląd": Kim byli tytułowi "Bogowie Polski" dla zwykłych mieszkańców dawnych polskich ziem? Czy relacja z nimi opierała się bardziej na wierze, czy na pragmatycznej próbie oswojenia natury?

Szymon Zdziebłowski: Trzeba pamiętać, że mówimy o bardzo różnych społecznościach żyjących przez dziesiątki tysięcy lat. Inaczej wyglądała relacja z tym, co nadprzyrodzone u pierwszych ludzi współczesnych, pojawiających się na tych terenach ok. 40 tys. lat temu, a inaczej u Słowian z pierwszego tysiąclecia naszej ery. Wydaje mi się jednak, że wspólnym mianownikiem była bardzo bliska więź z przyrodą. Widać ją już w najstarszych śladach kultowych.

Znamy przypadki składania czaszek zwierząt w budowlach interpretowanych czasem jako świątynie sprzed prawie 7 tys. lat. U Słowian szczególną rolę odgrywały natomiast konie. W grobach znajdowane są końskie szczątki składane obok zmarłych. Ze średniowiecznych źródeł wiemy też, że niektórzy bogowie mieli swoje święte konie. Te zwierzęta wykorzystywano m.in. do wróżb. To pokazuje, że światy natury, zwierząt i sił nadprzyrodzonych mocno się ze sobą przenikały.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Bardzo mało wiemy o Słowianach

Wokół mitologii słowiańskiej narosło wiele mitów i wyobrażeń popkulturowych. Co podczas pracy nad książką najbardziej pana zaskoczyło w zderzeniu obiegowych opinii z faktami naukowymi?

To, jak mało tak naprawdę wiemy. W księgarniach znajdziemy dziesiątki książek o słowiańskich bogach i mitach. Można odnieść wrażenie, że ten świat został dokładnie opisany i zrekonstruowany. Tymczasem, kiedy zacząłem zagłębiać się w tę tematykę, okazało się, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Słowianie nie pozostawili po sobie własnych zapisów religijnych. To podstawowy problem. Nasza wiedza opiera się głównie na krótkich wzmiankach kronikarzy chrześcijańskich, często niechętnie nastawionych do pogan. Mamy też późniejsze źródła etnograficzne z XIX w. i początku XX w., ale trudno rozstrzygnąć, na ile zachowane w nich opowieści rzeczywiście sięgają czasów przedchrześcijańskich. W archeologii możemy datować przedmiot metodami naukowymi (fizykochemicznymi). W przypadku mitów jest znacznie trudniej. Nie da się pobrać próbki z opowieści i określić jej wieku. Dlatego wiele elementów współczesnych rekonstrukcji wierzeń słowiańskich pozostaje hipotezami.

Ile naprawdę chrześcijaństwo przejęło z zastanych wierzeń i rytuałów? Przykłady takie jak święcenie pokarmów, data Bożego Narodzenia czy kult świętych to bezpośrednia kontynuacja zastanych tradycji?

Chrzest Polski nie był wydarzeniem, które z dnia na dzień zmieniło sposób myślenia ludzi. Nie było tak, że po 966 r. wszyscy nagle stali się chrześcijanami. Archeologia pokazuje, że chrześcijańskie cmentarze zaczynają się powszechnie pojawiać dopiero wiele dekad później, a czasem nawet ponad 100 lat po chrzcie Mieszka I. W niektórych regionach można wręcz mówić o zjawisku dwuwiary. Ludzie nadal praktykowali część dawnych zwyczajów, równocześnie przyjmując nową religię.

Możliwe, że część społeczności początkowo potraktowała Boga chrześcijan jako kolejnego boga, którego można dołączyć do własnego panteonu. Taki sposób myślenia nie byłby niczym niezwykłym dla religii politeistycznej. Z przekazów wiemy, że Kościół szczególnie zwalczał niektóre praktyki. Potępiano np. taniec podczas świąt religijnych i używanie masek w obrzędach. Jeszcze w XII i XIII w. kronikarze wspominali, że wśród ludności utrzymują się podobne zwyczaje. Nie ma wątpliwości, że najważniejsze święta związane z rytmem przyrody, przesileniami czy równonocami zostały w jakiś sposób zaadaptowane przez chrześcijaństwo. Dla społeczności rolniczych były to zbyt ważne momenty roku, by mogły po prostu zniknąć.

Jak patrzy pan na rodzimowierców, czyli współczesnych wyznawców dawnych bogów? To bardziej rekonstrukcja obrządków z przeszłości czy kreacja oparta na wyobrażeniach kultury masowej?

To bardzo zróżnicowane środowisko. Są grupy, które bardzo skrupulatnie opierają się na źródłach naukowych, ale są też takie, które czerpią przede wszystkim z folkloru, wyobraźni i współczesnych interpretacji. Trzeba pamiętać, że wiele dawnych rytuałów nie zostało opisanych w szczegółach. Jeśli ktoś chce dziś odtworzyć religię sprzed tysiąca lat, nieuchronnie musi zrekonstruować część praktyk albo wręcz stworzyć od nowa. Nie oceniam tego. Religii nie powinno się oceniać. Każdy ma prawo wierzyć w to, co uważa za słuszne.

Wtedy też śmierć nie była postrzegana jako absolutny koniec

Jak dawni mieszkańcy polskich ziem wyobrażali sobie przejście na drugą stronę? Co o ich wierzeniach mówi sam pochówek?

Zacząłbym od najstarszego znanego pochówku odkrytego na terenie Polski. Ma ok. 28 tys. lat. Co ciekawe, archeolodzy odnaleźli przede wszystkim kilka zębów należących do bardzo młodej dziewczyny oraz dary grobowe w postaci przewierconych zębów zwierząt. Sam fakt złożenia darów sugeruje, że śmierć nie była postrzegana jako absolutny koniec. Możliwe, że przedmioty miały służyć zmarłej po drugiej stronie. W wielu pradziejowych grobach spotykamy też ochrę, czerwony pigment rozsypywany na szczątkach. Niekiedy były to całe kilogramy tej substancji. Jedna z interpretacji mówi, że ochra mogła symbolicznie przywracać życie. Dziś wiemy, że ma właściwości odkażające, więc być może przypisywano jej szczególną moc i wierzono, że pomoże zmarłemu odrodzić się już nie na tym świecie, ale w zaświatach.

Ciałopalenie przez stulecia było jednym z najważniejszych obrządków pogrzebowych. Skąd taka praktyka?

Najstarsze ślady kremacji na naszych ziemiach pojawiają się ok. 10 tys. lat temu. Potem przez tysiąclecia różne społeczności stosowały zarówno ciałopalenie, jak i pochówki szkieletowe. Sam moment pojawienia się kremacji uważam za część większej przemiany, którą można nazwać rewolucją funeralną. Z tego okresu znamy m.in. niezwykłe cmentarzysko w Mszanie na Kujawach. Znajdowały się tam głębokie, obudowane drewnem groby obsypywane ochrą. Przed zasypaniem grobów zwłoki podpalano. Wokół odkryto ślady ognisk oraz ofiary ze zwierząt, m.in. dzików. Musiały to być ceremonie pełne symboliki i silnych emocji. Pogrzeb nie ograniczał się do złożenia ciała w ziemi. Wymagał przygotowań, składania ofiar i organizowania skomplikowanych rytuałów. W przypadku Słowian źródła pisane informują, że najpierw palono zmarłych na stosach, następnie prochy umieszczano w urnach. Według części przekazów takie urny stawiano nawet na słupach. Później pojawiają się także tzw. domy zmarłych, czyli niewielkie konstrukcje przypominające półziemianki, w których składano urny.

Jak ważna była pamięć o przodkach w dawnych społecznościach? Czy zmarli pozostawali częścią świata żywych?

Tak naprawdę niemal każda epoka dostarcza dowodów na szczególne traktowanie przodków. Bardzo ciekawym przykładem są grobowce kujawskie sprzed ok. 5,5 tys. lat, nazywane czasem polskimi piramidami. Ich kształt przypominał dawne długie domy pierwszych rolników. Niektórzy badacze sugerują, że budowniczowie świadomie nawiązywali do przodków i ich siedzib. Nawet jeśli nie wiedzieli już dokładnie, kto mieszkał w tych dawnych konstrukcjach, mogły one funkcjonować jako miejsca pamięci związane z wcześniejszymi pokoleniami. Jeszcze ciekawsze są przypadki otwierania grobów i zabierania części szczątków zmarłych. Archeolodzy znajdują pochówki, z których po pewnym czasie usunięto pojedyncze kości.

Kiedyś zostawał po dziadku paliczek, a dziś zatrzymujemy zegarek?

Możliwe, że takie szczątki przechowywano jako relikwie rodzinne. Dziś może wydawać się to osobliwe, ale tak jak pan mówi, współcześnie wiele osób przechowuje przecież po bliskich pamiątki o ogromnej wartości emocjonalnej. Jeśli chodzi o bliskość zmarłych, warto wspomnieć o łowcach i zbieraczach. W jednym z obozowisk sprzed kilkunastu tysięcy lat, w Wilczycach koło Sandomierza, bezpośrednio pod podłogą szałasu wyłożoną płytami z piaskowca archeolodzy odkryli grób dziecka. Później, w czasach pierwszych rolników, groby znajdowane są bezpośrednio w obrębie osad, pomiędzy domami. To pokazuje, że zmarli pozostawali bardzo blisko żyjących.

Jak zwyczaje pogrzebowe na ziemiach polskich wypadają w porównaniu z obrządkiem Celtów, Greków czy wikingów? Wyróżnialiśmy się czymś na tle innych kultur?

Wbrew pozorom nie byliśmy wyjątkiem. Przez tysiąclecia ziemie polskie znajdowały się na skrzyżowaniu różnych wpływów kulturowych. Docierały tu idee z południa, zachodu, wschodu i północy Europy. Przykładem są megality. Wielkie grobowce znamy z Kujaw, ale podobne tradycje rozwijały się również we Francji czy innych częściach Europy. Idee budowlane, wierzenia i zwyczaje przemieszczały się stopniowo między kolejnymi społecznościami. Jednocześnie nigdy nie było tak, że nowe grupy całkowicie zastępowały poprzednie. Badania genetyczne i archeologiczne pokazują raczej długotrwałe mieszanie się ludności oraz kultur. Dlatego historia ziem polskich jest historią ciągłych kontaktów i wzajemnych wpływów.

"Tygodnik Przegląd" nr 44

"Tygodnik Przegląd" nr 44

Tygodnik Przegląd

Dziś śmierć stała się tematem tabu

Czego dawny stosunek do śmierci może nauczyć współczesnego człowieka? Obecnie wydaje się, że śmierć przestano traktować jako oczywisty i stały element cyklu życia.

Mam wrażenie, że dziś śmierć stała się tematem tabu. Gdy ktoś umiera, bardzo szybko znika z domowej przestrzeni. Wiele spraw przejmują instytucje, a samo pożegnanie często trwa krótko. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wyglądało to inaczej. Ludzie dłużej towarzyszyli zmarłym, a sam rytuał pożegnania był bardziej rozbudowany.

Przychodzi na myśl kaszubska "pusta noc", która była zwieńczeniem trzydniowego okresu żałobnego. Paweł Huelle opisywał ten rytuał w "Śpiewaj ogrody". Rzecz dzieje się w XX w., więc rzeczywiście mówimy o niedalekiej przeszłości.

W społecznościach pradziejowych ten proces był jeszcze bardziej widoczny. Budowa grobu, przygotowanie ofiar, organizacja uczty pogrzebowej czy wznoszenie stosów wymagały ogromnego nakładu pracy. Niekiedy cały rytuał mógł trwać wiele dni, a nawet rozciągać się w czasie na znacznie dłuższy okres. To pokazuje, że śmierć była oswojoną częścią codzienności. Nie oznacza to oczywiście braku cierpienia po stracie bliskich. Wręcz przeciwnie. O głębokim przywiązaniu świadczą choćby dary grobowe składane już 28 tys. lat temu. Przewiercone zęby zwierząt tworzące ozdoby wymagały ogromnej ilości pracy. Skoro wkładano je do grobu, oznacza to, że chciano pożegnać zmarłego w sposób godny i pełen troski. Od samych początków obecności człowieka współczesnego na tych ziemiach widać jedno: ludzie dbali o swoich zmarłych i nie chcieli o nich zapominać.

Szymon Zdziebłowski — dziennikarz naukowy i podróżniczy oraz wydawca związany z "National Geographic Polska". Ukończył archeologię oraz public relations na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Autor książki "Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa" (Rebis)

View the original on Onet →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.