Pellet z Brazylii ogrzewa polskie domy. Jaka cena i jakość?

Rok 2026 przyniósł nieoczekiwane zmiany na rodzimym rynku pelletu. Rosnące zainteresowanie programem Czyste Powietrze i rekordowa popularność kotłów na biomasę sprawiły, że krajowi dystrybutorzy musieli poszukać nowych źródeł surowca. Efekt? W polskich składach zaczęły pojawiać się palety z napisem "Made in Brazil" oraz "Made in Argentina". Nowy gracz ma jeden kluczowy atut – cenę, która, choć dalej wyższa niż rok temu, potrafi zaskoczyć na tle zachodnioeuropejskich odpowiedników.
Zdjęcie ilustracyjne (fot. AA/ABACA) /PAP/EPA
Jak to możliwe, że opał – który przecież z powodzeniem wytwarzamy na miejscu – przemierza tysiące kilometrów przez Atlantyk, żeby ostatecznie wylądować w polskich piecach? Czy to absurd, czy konieczność podyktowana realiami rynku?
Produkcja i certyfikaty – jakość z egzotycznymi korzeniami
Brazylijski produkt wytwarzany jest ze 100 proc. trocin sosnowych, będących pozostałością po lokalnej produkcji drzewnej. Producent może pochwalić się obecnością na rynku od 2005 roku oraz certyfikatem ENplus A1. Parametry? Podobno wyższe niż minimalne wymagania europejskiej normy: wartość opałowa 5 kWh/kg, wilgotność do 5 proc. i wyjątkowo niska zawartość popiołu.
W polskich sklepach pellet z Brazylii kosztuje dziś od ok. 2350 do 2460 zł za tonę. To nie promocja, a cena konkurencyjna wobec rodzimych produktów wysokiej jakości – podczas gdy na krajowym rynku popyt rośnie zdecydowanie szybciej niż krajowa produkcja.
Dlaczego pellet płynie przez pół świata?
Polska produkuje rocznie ok. 2 milionów ton pelletu, ale lawinowo rośnie liczba gospodarstw korzystających z tego paliwa – dziś to już ok. 450 tysięcy domów, a rok do roku przybywa ich ponad 90 tysięcy.
Zwiększone zapotrzebowanie na pellet wywindowało ceny i wymusiło wzrost importu. Coraz trudniej jest pozyskać dobrej jakości trociny oraz inne odpady drzewne niezbędne do produkcji – tartaki i zakłady drzewne ograniczają produkcję, a dostępność surowca maleje mimo, że drewno jest dostępne.
Nic dziwnego, że coraz większego znaczenia nabierają dostawy zagraniczne, szczególnie te z krajów, gdzie przemysł drzewny jest bardzo rozwinięty, a pellet to sposób na wykorzystanie ubocznych produktów produkcji. Brazylia na dobre zadomowiła się wśród eksporterów do Europy – w pierwszej połowie 2025 roku aż 12 proc. unijnego importu pelletu z krajów spoza Wspólnoty pochodziło właśnie stamtąd.
Ekologia czy rynkowa konieczność?
Choć na papierze brazylijski pellet spełnia wszystkie normy, a nawet je przewyższa, wielu ekspertów zwraca uwagę na kwestie ekologii i etyki. Brazylia od lat boryka się z ekstremalną eksploatacją zasobów leśnych oraz problemami nielegalnych wyrębów. Choć deklarowany pellet produkowany jest z certyfikowanych trocin, wielu specjalistów podchodzi do tych zapewnień z rezerwą.
Dodatkowe pytanie o ślad węglowy transportu przez ocean sprawia, że z „zielonego” produktu robi się temat do poważnej debaty.
Fakt, że pellet z drugiego końca świata może się opłacać – i jest szeroko dostępny – to sygnał ostrzegawczy dla rodzimego rynku. Eksperci Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wyraźnie wskazują: winny wysokich cen i chwilowych niedoborów jest przede wszystkim rosnący popyt przy ograniczonej podaży produktów wysokiej jakości. Sytuację wykorzystują zagraniczni dostawcy z rozwiniętym zapleczem produkcyjnym i logistycznym.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.