Zatrzymanie transmitował na TikToku. WOT odcinają się od byłego żołnierza
- Żandarmeria Wojskowa i policja zatrzymały w poniedziałek w Poznaniu Mateusza Rittera. Akcja była transmitowana przez niego na żywo na platformie TikTok.
- Mężczyzna od miesięcy publikował nagrania, w których wulgarnie obrażał i wymieniał z nazwiska oficerów 12. Wielkopolskiej Brygady WOT.
- Dowództwo poinformowało, że mężczyzna od dwóch miesięcy nie służy w wojsku. Wyrzucono go m.in. za nielegalne nagrywanie jednostki i łamanie dyscypliny.
DLA CIEBIE
25 lat na straży bezpieczeństwa. ORLEN dziękuje strażakom za ich codzienną misję
DLA CIEBIE
W poniedziałek 12 października w sieci pojawiło się głośne nagranie z policyjnej interwencji. Mężczyzna przedstawiający się jako Mateusz Ritter zamknął się w mieszkaniu i odmówił otwarcia drzwi funkcjonariuszom Żandarmerii Wojskowej, prowadząc jednocześnie relację na żywo na platformie TikTok. Na wideo widać moment siłowego wejścia do lokalu i zatrzymania przez służby.
Po południu oficjalne stanowisko w tej sprawie zajął rzecznik prasowy Dowództwa Wojsk Obrony Terytorialnej. Formacja kategorycznie odcięła się od zatrzymanego mężczyzny.
"W związku z zatrzymaniem przez Policję pana Mateusza Rittera, który od dwóch miesięcy nie jest żołnierzem Wojska Polskiego, a publicznie przedstawiał się jako 'plutonowy Mateusz Ritter, kompania saperów, 12 Wielkopolska Brygada Obrony Terytorialnej', informujemy, że ta osoba nie pełni terytorialnej służby wojskowej" - czytamy w komunikacie.
Otwarta wojna z dowódcami. Wyzwiska i oskarżenia
Zatrzymanie to kulminacja konfliktu Rittera z kadrą dowódczą 12. Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej (12. WBOT), który rozwijał się od wielu miesięcy. Jak informuje portal Defence24, były żołnierz nie ograniczał się w sieci do merytorycznej krytyki. W swoich publikacjach regularnie używał wulgarnych określeń pod adresem oficerów, podważał ich kompetencje i sugerował, że w brygadzie dochodzi do nieprawidłowości, które zamierza oficjalnie ujawnić.
Plutonowy publicznie zaatakował przełożonych, wprost wymieniając ich z nazwiska. Wśród osób, pod adresem których kierował obelgi, znaleźli się m.in. pułkownik Dariusz Wyrzykowski oraz podpułkownicy Mirosław Szychowski i Mariusz Ratajczak. Wystąpienia Rittera z czasem przybierały coraz bardziej konfrontacyjny charakter.
Mężczyzna przekonywał w swoich mediach społecznościowych, że działa w obronie innych żołnierzy i nie zamierza zaakceptować sposobu, w jaki rzekomo traktują ich przełożeni. W jednej z wypowiedzi zapowiedział nawet, zwracając się bezpośrednio do dowódcy, że kompania saperów 12. WBOT "pójdzie za nim w ogień".
Dyscyplinarne wyrzucenie i sprawy w prokuraturze
Dowództwo WOT przypomniało w swoim komunikacie, że Mateusz Ritter poniósł już najsurowsze konsekwencje służbowe i stracił stanowisko przed dwoma miesiącami.
"Został zwolniony ze służby z dniem 14 sierpnia 2026 r. w związku z zachowaniami zakwalifikowanymi jako naruszenie dyscypliny wojskowej w rozumieniu art. 353 ustawy z dnia 11 marca 2022 r. o obronie Ojczyzny" - przekazano.
W oświadczeniu wskazano, że podstawą wyrzucenia go z armii było nielegalne nagrywanie i rozpowszechnianie materiałów z terenu jednostki wojskowej oraz publikowanie wizerunku innych żołnierzy bez ich wiedzy i zgody. Armia zarzuca mu również wykorzystywanie munduru, stopnia i symboli wojskowych do prowadzenia prywatnej działalności w internecie, która przybrała "wulgarną formę i treść nielicującą z godnością żołnierza".
Sprawa nie zakończyła się na samym wyrzuceniu z jednostki. Wobec byłego terytorialsa toczy się odrębne postępowanie w Dziale ds. Wojskowych Prokuratury Rejonowej Poznań-Grunwald. Z dokumentów publikowanych wcześniej przez samego zainteresowanego wynika również, że przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w Poznaniu toczył się już proces w związku ze znieważaniem przez niego dowódcy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.