Doniesienia z Rosji o dżumie. Polski GIS zabrał głos
Dżuma w Rosji? Lekarz Paweł Rajewski: bardzo zastanawiające
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Kateryna Kon/Shutterstock
Przypomnijmy, Daria Szipiłowa, 28-letnia pracownica instytutu badawczego w obwodzie irkuckim w Rosji, zajmującego się leczeniem dżumy, 25 września rozbiła probówkę zawierającą patogen dżumy płucnej. Pisaliśmy o tym w poniedziałek, po tym, jak informację podały lokalne media cytowane przez amerykański serwis Axios. Cztery dni później kobieta została przyjęta do szpitala z objawami ciężkiego zapalenia płuc. Zmarła w nocy z 1 na 2 października.
W poniedziałek Główny Inspektorat Sanitarny podał w komunikacie, że polskie służby sanitarne na bieżąco śledzą sytuację epidemiologiczną w Polsce i na świecie.
W Polsce dżumy nie ma od XVIII wieku
"Na chwilę obecną w oficjalnych źródłach strony rosyjskiej ani międzynarodowych organizacji zdrowia publicznego nie opublikowano informacji potwierdzających wystąpienie przypadków dżumy u ludzi na terenie Federacji Rosyjskiej" - przekazał.
O dżumie pisaliśmy w tvn24.pl w lipcu ubiegłego roku. Z powodu tej choroby zmarł wówczas pacjent w Arozonie w USA. Dr Paweł Rajewski, kujawsko-pomorski konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych podkreślał w rozmowie z naszą redakcją, że dżuma obecnie sporadycznie występuje jedynie w rejonach endemicznych, czyli w niektórych częściach Ameryki, np. w Arizonie i stanie Nowy Meksyk, w Azji Wschodniej, np. w Mongolii i Chinach, głównie na obszarach stepowych i pustynnych oraz w Afryce, w krajach takich jak Madagaskar czy Demokratyczna Republika Konga.
Jak czytamy w komunikacie GIS, ostatnie zachorowania w Polsce notowano w czasie epidemii pod koniec XVIII wieku.
Inspektorat zaznaczył, że niezależnie od tego, zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Spraw Zagranicznych, odradza "wszelkie podróże do Federacji Rosyjskiej". Dodał, że podczas podróży do rejonów endemicznego występowania dżumy zaleca unikanie kontaktu z dzikimi gryzoniami, stosowanie repelentów przeciwko pchłom, a przede wszystkim przestrzeganie zasad higieny osobistej, w tym szczególnie mycie rąk.
Jak rozprzestrzenia się dżuma?
GIS podkreślił, że dżuma to "wysoce zakaźna choroba człowieka i zwierząt wywołana przez bakterie Yersinia pestis". Zwrócił uwagę, że choroba "powodowała największe w dziejach świata epidemie, dzisiaj zaś nie stanowi większego zagrożenia, choć jej niebezpieczeństwo nie wygasło ze względu na istnienie rezerwuaru tego zarazka".
Wśród zwierząt - wyjaśnił - źródłem bakterii są gryzonie, a przede wszystkim szczury (ale też dzikie króliki, myszy, nornice itp.). "Najbardziej wrażliwe na dżumę są gryzonie, koty, człowiek. Niektóre zwierzęta (np. psy, konie, krowy i ptaki) są mało wrażliwe bądź niewrażliwe" - czytamy.
Jeśli chodzi o drogi zakażenia ludzi, GIS wskazał na: rozsiewanie przez szczury i pchły; rozsiewanie przez gryzonie polne i leśne, które mogą zakażać się dżumą w warunkach naturalnych (np. poprzez odchody); drogę kropelkową lub poprzez aerozol z człowieka na człowieka.
Jak poinformował, wyróżnia się trzy postaci dżumy: płucną - rozwija się w płucach, a do zakażenia dochodzi drogą kropelkową lub poprzez aerozol zawierający bakterie Y. pestis (np. pył z zakażonymi odchodami gryzoni); węzłową (dymieniczą), która obecnie występuje najczęściej i rozwija się (najczęściej) wskutek ugryzienia przez zakażone zwierzę bądź gdy skażone bakteriami materiały mają kontakt z uszkodzoną skórą; oraz posocznicową, która rozwija się, gdy pałeczki dżumy namnażają się we krwi i są przez nią roznoszone po całym organizmie.
Objawy dżumy - jak czytamy - rozwijają się szybko, przeciętnie w ciągu kilku dni od zakażenia bakterią Y. pestis. Leczenie polega na podawaniu antybiotyków. Aby było skuteczne, musi być podjęte najlepiej w ciągu 24 godzin od wystąpienia objawów.
Rosja: kwarantanną objętych 200 osób. Jak się czują?
Po śmierci Szipiłowej władze wprowadziły kwarantannę w kilku placówkach medycznych w regionie i objęły obserwacją medyczną ok. 200 osób, które miały z nią kontakt. Gubernator obwodu irkuckiego Igor Kobziew powiedział, że osoby objęte obserwacją nie wykazują żadnych objawów choroby, a wyniki ich badań pod kątem zachorowania były negatywne.
Rosyjska agencja ds. zdrowia publicznego poinformowała, że u Szipiłowej stwierdzono "zapalenie płuc o nieznanej przyczynie", a dalsze badania nie wykazały obecności mikroorganizmów związanych z jej pracą. Agencja zapewniła, że sytuacja epidemiologiczna w regionie pozostaje stabilna.
W poniedziałek rzeczniczka Komisji Europejskiej Eva Hrncirova poinformowała, że KE monitoruje doniesienia dotyczące incydentu w laboratorium w Rosji. Jak zaznaczyła, KE jest w kontakcie z ekspertami Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC).
Także sekretarz stanu USA Marco Rubio przekazał, że sytuacja jest monitorowana, choć na razie nie jest to powód do alarmu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.