Łazienki Królewskie odzyskały ważny zabytek. „Detal pozwolił go zidentyfikować”

Opracowanie: Paweł Auguff Publikacja: Dzisiaj, 12 października (13:53)
Odzyskany w ramach działań restytucyjnych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego świecznik z głową Meduzy został wpisany do rejestru zabytków - poinformował mazowiecki konserwator zabytków. Świecznik wrócił do Łazienek Królewskich, do Pałacu na Wyspie.
Łazienki Królewskie w Warszawie - zdjęcie poglądowe /Shutterstock
Konserwator wyjaśnił, że kolejny zabytek to aplika, czyli świecznik ścienny, z cyzelowanego i złoconego brązu, ozdobiona wizerunkiem Meduzy. Przypisuje się ją Pierre’owi-François Feuchère. Dotychczasowy posiadacz podjął decyzję o dobrowolnym zwrocie jej do Łazienek Królewskich.
Świecznik należał do zestawu ośmiu aplik zdobiących Salę Salomona za czasów króla Stanisława Augusta. Podczas I wojny światowej została wywieziona do Rosji. Wkrótce jednak na mocy traktatu ryskiego z 1921 roku wróciła do Polski. W 1944 r. aplika wraz z innymi elementami wyposażenia Łazienek Królewskich została wywieziona przez Niemców do Zamku Fischhorn w Austrii.
Został wystawiony na aukcje w Londynie
Z kolei w maju 2009 r. pojawiła się na aukcji w Londynie. Posiadacz dzieła uznał roszczenia polskiego rządu i podjął decyzję o jego zwrocie. W 2011 r. aplika trafiła do Pałacu na Wyspie. Konserwator przekazał, że cały komplet miał identyczne, bite oznaczenie własnościowe: literę M pod koroną (inicjał cara Mikołaja), literę Ł oraz numer. W tym zestawie były to numery od 189 do 196.
Apliki z głową Meduzy znakowano zawsze w tym samym miejscu, w górnej części owalnej tarczy, wzdłuż brzegu. To właśnie ten detal pozwolił zidentyfikować świecznik - dodał konserwator.
Po wojnie do Polski wróciły zaledwie trzy z ośmiu świeczników.
Potwierdza to spis zawartości skrzyni opisanej jako „la Poland. Bronzes” która dotarła do Warszawy z transportem rewindykacyjnym z Salzburga w kwietniu 1946 r. Pozostałe prawdopodobnie padły łupem lokalnej ludności lub zostały przywłaszczone przez żołnierzy alianckich, którzy nierzadko traktowali zgromadzone na zamku Fischhorn obiekty jak „pamiątki” - zaznaczył konserwator.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.