Komisja śledcza ds. Pegasusa prezentuje raport. 10 wniosków do prokuratury

O godz. 12 zebrała się sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa, otwiera się w nowym oknie celem zaprezentowania jawnej części raportu dotyczącego zakupu, legalności i sposobu wykorzystywania tego systemu. Obrady prowadziła przewodnicząca poseł Magdalena Sroka, otwiera się w nowym oknie.
Jak zauważyła polityk, nie jest to dokument o programie komputerowym, ale o tym jak władza sięgnęła po "narzędzie ingerujące w nasze prawa obywatelskie". Zdaniem Sroki przedstawiciele Zjednoczonej Prawicy, otwiera się w nowym oknie celem uruchomienia systemu wprowadzili w błąd sądy, zarazem nie zadbali o względy bezpieczeństwa.
Zakup systemu Pegasus kosztował 33,4 mln złotych. Ponad 8 mln złotych trafiło jako wynagrodzenie do pośrednika transakcji. Polska płaciła również za eksploatację oprogramowania. Łączny koszt zawarto w niejawnej części raportu.
Komisja śledcza ds. Pegasusa pokazała raport
W ciągu ponad dwóch lat pracy komisja śledcza przesłuchała 77 świadków. Do prokuratury złożono 10 zawiadomień dotyczących 11 osób. - Podstawowym zarzutem, który łączy niemal wszystkie zawiadomienia jest przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków - tłumaczyła poseł Sroka.
Zawiadomienia dotyczą: Zbigniewa Ziobry, otwiera się w nowym oknie, Mariusza Kamińskiego, otwiera się w nowym oknie, Macieja Wąsika, otwiera się w nowym oknie, Michała Wosia, otwiera się w nowym oknie, Ernesta Bejdy, otwiera się w nowym oknie, Grzegorza Ocieczka, Piotra Pogonowskiego, Macieja Materki, Teresy Rutkowskiej-Szmydyńskiej, Mikołaja Pawlaka oraz Macieja Szpanowskiego.
Jeden z zarzutów wobec części z wyżej wymienionych dotyczy umożliwienia ujawnienia informacji niejawnych podmiotom zagranicznym. Magdalena Sroka jako jeden z sukcesów prac komisji śledczej ds. Pegasusa wskazała odtajnienie dokumentów, które "przez lata chowały się za klauzulami".
- CBA nie posiadało m.in. haseł dostępu do części kont z uprawnieniami administracyjnymi, co oznaczało, że nie mogło pełnić kontroli nad elementami systemu znajdującymi się wewnątrz systemu CBA. Kontrolę sprawował producent oprogramowania - tłumaczyła polityk. Przypomnijmy, producentem systemu była prywatna firma z Izraela.
- Komisja ustaliła to, co poprzednia władza ukrywała. Państwo nigdy nie miało pełnej kontroli nad Pegasusem - ogłoszono. Magdalena Sroka tłumaczyła: Producent miał techniczną możliwość odcięcia służb od systemu. Według ustaleń komisji licencja została odebrana. Do takiej sytuacji doszło w 2022 roku. (...) To jest definicja odebrania suwerenności operacyjnej.
Pegasus bez poświadczenia bezpieczeństwa z ABW. Komisja śledcza wytyka błędy
Przewodnicząca sejmowej komisji śledczej zaznaczyła, że Centralne Biuro Antykorupcyjne nie wystąpiło do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o wydanie akredytacji bezpieczeństwa. Pegasus od 2017 roku działał bez takiego poświadczenia. Stosowne przepisy przyjęto dopiero kilka lat później i zapisano je w ustawie o obronie ojczyzny.
Jedna z konkluzji raportu dotyczy wprowadzania sędziów w błąd. Wnioski o kontrolę operacyjną konkretnych osób nie wskazywały, że chodzi o wykorzystanie systemu Pegasus. Oznacza to, że kontrola sądowa była jedynie iluzoryczna.
Sroka zauważyła, że Polska nie mogła stosować Pegasusa wobec numerów telefonów z Rosji, Białorusi, Izraela czy Korei Północnej, czyli państw gdzie występuje duże zagrożenie terrorystyczne. Raport komisji śledczej wskazuje, że Pegasusa faktycznie skierowano przeciwko ówczesnej opozycji.
Nowe informacje o systemie Pegasus. Tusk: To nie skandal, to zbrodnia
Posiedzenie sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa poprzedził komunikat Prokuratury Krajowej, otwiera się w nowym oknie, prezentujący opinię biegłych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
"Z opinii biegłych wynika, że system Pegasus umożliwiał pozyskiwanie szerokiego zakresu danych z urządzeń mobilnych bez wiedzy i zgody ich użytkowników. Biegli ustalili również, że CBA nie miało pełnej kontroli nad funkcjonowaniem systemu, producent oprogramowania mógł uzyskać dostęp do infrastruktury, na której przetwarzano i przechowywano materiały z kontroli operacyjnych, a dane przesyłane przez system opuszczały terytorium Polski, otwiera się w nowym oknie" - czytamy w oświadczeniu.
- Wyobraźcie sobie, że ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo państwa oddali w ręce obcego państwa - Izraela, dziesiątki tysięcy danych wrażliwych obywateli, nie mając nad tym żadnej kontroli. To już nie jest skandal, tak naprawdę, i chyba dla każdego to jest jasne, mówimy o zbrodni stanu i za to będą odpowiadać - zareagował premier Donald Tusk, otwiera się w nowym oknie.
"Polityczny WF": Tajemnicze spotkanie. O czym Trump rozmawiał z Kosiniakiem?INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.