Gen. Polko wskazuje na kolejny cel Rosji. „Ludzie myślą, że będą spadać bomby”

Opracowanie: Piotr Parzysz Publikacja: Dzisiaj, 14 września (18:12)
Gen. Roman Polko, były dowódca GROM, uważa, że Polacy powinni zmienić sposób myślenia o wojnie w obliczu zagrożenia ze strony Rosji. „Rosjanie strzelają, a Polska jest celem - w takich czasach żyjemy. Dlatego wszyscy, od rządzących po 'zwykłego Kowalskiego', musimy przestawić nasze myślenie: to jest stan wojny. Nie żadnej hybrydowej, po prostu wojny” - mówi w najnowszym wywiadzie dla Onetu. Wskazuje na kolejny krok Rosji.
Gen. Roman Polko, premier Donald Tusk, fot. Adam Warżawa, Piotr Nowak /PAP
„Najgorszy scenariusz”
Wojskowy zwraca uwagę, że współczesny konflikt nie musi wyglądać tak, jak wyobraża go sobie część społeczeństwa. Ludzie myślą, że będą spadać bomby, że jednostki pancerne staną na granicy. A to nie będzie taka wojna - podkreśla w rozmowie z Onetem.
Krytycznie ocenia sposób, w jaki premier Donald Tusk informuje społeczeństwo o zagrożeniach. Jego zdaniem komunikaty powinny być bardziej konkretne i zrozumiałe, ponieważ samo posługiwanie się hasłami o „najgorszym scenariuszu” czy ogólnym „zagrożeniu z powietrza” - jak powiedział wczoraj premier podczas odprawy z ministrami - może powodować niepotrzebny lęk, zamiast przygotowywać obywateli na realne zagrożenia.
Oczekiwałbym od rządzących, żeby nam przekazywali bardziej konkretne komunikaty. Co to znaczy „najgorszy scenariusz”? I co mają znaczyć pozbawione większego sensu ostrzeżenia RCB, że jest „zagrożenie z powietrza”. Przecież to władze jako pierwsze powinny same siebie przeszkolić, żeby nas ostrzegać jaśniej i bardziej zrozumiale - mówi.
Zdaniem wojskowego niewłaściwie prowadzona komunikacja może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego i zasiać strach. Potrzebne są nie pokazówki, nie jakieś „specjalne odprawy”, które niczemu nie służą, tylko realne działania. Bo zagrożenie jest poważne - wskazuje gen. Polko.
„Chodzi o to, żeby pozbawić nas wody, prądu...”
Były szef GROM zwraca uwagę, że zagrożenie nie polega wyłącznie na możliwości klasycznego ataku militarnego. Jego zdaniem Rosja prowadzi działania, które mogą stopniowo uderzać w funkcjonowanie państwa i bezpieczeństwo obywateli.
Oni nie atakują już atrapami, tylko rakietami z materiałem wybuchowym, na serio, a nie żeby postraszyć. Dlatego musimy zacząć się przyzwyczajać, że żyjemy w stanie wojny - mówi Polko.
W jego ocenie Polska powinna liczyć się z możliwością kolejnych etapów eskalacji. Rosja strzela, a Polska jest celem. Kolejnym krokiem jest uderzenie w konkretny obiekt - przestrzega, wskazując na infrastrukturę krytyczną jako potencjalny cel rosyjskich działań.
Chodzi o to, żeby pozbawić nas wody, prądu, internetu, usług bankowych... Długo można by wymieniać, ale premier na ten cel ataku właśnie powinien wskazać.
W tym kontekście generał krytycznie odnosi się do ogólnych ostrzeżeń o możliwości wystąpienia „najgorszego” scenariusza. Jego zdaniem społeczeństwo powinno wiedzieć, jakie konkretnie zagrożenia mogą wystąpić i jak należy się na nie przygotować.
Bo jak on mówi, że może „nastąpić najgorsze”, to ludzie odruchowo myślą, że będą spadać bomby, że jednostki pancerne staną na granicy. A to nie będzie taka wojna - wyjaśnia były szef GROM.
Wskazać fałszywego wroga
Polko przewiduje, że potencjalne działania przeciwko Polsce mogą przyjmować przede wszystkim formę presji, sabotażu i dywersji. Może nas czekać terror, dywersja, ataki na linie kolejowe, uderzenia przy granicy i wszystko to pod obcą flagą. Oby to do polityków dotarło - przekonuje.
W jego ocenie oznacza to konieczność szerszego spojrzenia na bezpieczeństwo. Państwo musi być przygotowane nie tylko na bezpośrednie zagrożenie militarne, ale także na działania wymierzone w infrastrukturę, transport, usługi publiczne oraz stabilność społeczną.
Gen. Polko przestrzega również przed przerzucaniem odpowiedzialności za rosyjskie działania na Ukrainę. Jego zdaniem takie narracje mogą działać na korzyść Moskwy.
Jak słyszę komentarze, że ataki to wina Ukraińców, że trzeba zamknąć granicę i przestać ich wspierać, jest to naprawdę proszenie się o katastrofę - mówi.
Osłabienie Ukrainy - jak ocenia - nie zwiększa bezpieczeństwa Polski. Bo jeśli Polska by tak zrobiła, Rosja szybko pokonałaby Ukrainę i od razu zajęła się nami - wyjaśnia.
Polko interpretuje rosyjskie działania jako element szerszej strategii, w której granica między wojną a pokojem jest celowo rozmywana.
Oni rozmywają granice wojny i pokoju. I najpierw infekują umysły atakowanego narodu tak, żeby zasiać niepewność, wskazać fałszywego wroga, zasiać chaos. I część polityków, głównie prawicy, niestety się na to łapie - podkreśla.
Generał apeluje tym samym o większą odporność społeczną i polityczną oraz o ograniczenie wewnętrznych podziałów w obliczu zagrożenia. Nam potrzeba jedności i skupienia się na jedynym, realnym dziś zagrożeniu. Jest nim Rosja - mówi gen. Polko.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.