Tak testuje nas Rosja. Parafianowicz o NATO. "Jesteśmy tego świadkami"

Rosja od lat sprawdza reakcje Zachodu, prowokując swoimi działaniami przy wschodniej flance NATO. W programie "Teraz WP" Zbigniew Parafianowicz wskazał, na jakie sygnały należy zwracać uwagę, by rozpoznać przygotowania do potencjalnego ataku Moskwy.
W rozmowie Patrycjusz Wyżga zapytał o przykłady sygnałów, które mogą świadczyć o potencjalnym zagrożeniu ze strony Rosji. Zbigniew Parafianowicz wskazał na kluczową kwestię, którą od razu widać po zdjęciach satelitarnych, chodzi o zmiany w rozmieszczeniu wojsk.
- Rozbudowa tzw. leningradzkiego obwodu wojskowego, która trwa, już się dzieje. I jesteśmy tego świadkami - ostrzegał.
Zdaniem eksperta, rozmieszczanie nowych jednostek, sprzętu czy rozbudowa infrastruktury wojskowej może być sygnałem, że Moskwa zwiększa swoje możliwości na kierunku wschodniej flanki NATO.
Co planuje Putin?
Rosja wzmacnia również swoją obecność w rejonie Arktyki. Jak wskazywał dziennikarz WP, samo rozmieszczanie tam rosyjskich sił nie musi jeszcze oznaczać przygotowań do ataku na NATO. Kluczowe byłoby jednak to, gdzie te oddziały zostałyby skierowane w dalszej kolejności.
- Rozmieszczanie np. sił w Arktyce, co też trwa. Ale taki jednoznaczny sygnał, który mówiłby o tym, że rzeczywiście może dojść do jakiegoś uderzenia we wschodnią flankę NATO, to by było rozmieszczanie dużych sił, jednak istotnego komponentu wojskowego w tym rejonie - podkreślił.
Czy Rosja odważy się na atak?
Prowadzący program "Teraz WP" zwrócił uwagę, że wojskowe ruchy odbywają się "pod parasolem ćwiczeń". Parafianowicz zgodził się z tym komentarzem, podkreślając, że takie rozmieszczenia zawsze zapisywane są jako wojskowe manewry.
- Po prostu nie ma tu wojsk. Krążył fejk o tym, że mają komponent liczący 9 tys. na Białorusi. To była nieprawdziwa informacja, takich sił nie ma na Białorusi. Zaletą tej nowej wojny jest to, że wszystko widać z góry - dodał.
Ze słów Parafianowicza wynika, że na ten moment nie widać jasnych sygnałów świadczących o potencjalnym ataku Rosji na NATO w najbliższym czasie. Nie oznacza to jednak, że państwa Sojuszu mogą zapomnieć o prowokacjach ze strony Kremla.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.