Przydacz uderza w Tuska po posiedzeniu RBN. "Nie widać jakiejkolwiek refleksji"
Jak przypomniał Przydacz, temat ten był jednym z głównych punktów rozmów Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem podczas wizyty polskiego prezydenta w Waszyngtonie 3 września ubiegłego roku. Zdaniem ministra uzyskane wówczas zapewnienia ze strony amerykańskiej nie zostały odpowiednio wykorzystane przez polski rząd.
- To zielone światło wypracowane przez prezydenta Nawrockiego w Białym Domu niestety nie zostało w szczegółach wykorzystane jako okno możliwości przez stronę rządową - ocenił.
ZOBACZ: Komentarze po zgromadzeniu w TK. "Tak powinno wyglądać", "zawstydzają bolszewików"
Przydacz wyjaśnił, że właśnie dlatego prezydent zdecydował się poruszyć tę kwestię podczas posiedzenia RBN. Jak wskazał, szczegółowe negocjacje, przygotowanie odpowiednich przepisów oraz rozwiązanie kwestii infrastrukturalnych i finansowych należą do kompetencji rządu.
- Pan prezydent, także i my jako jego współpracownicy, mamy nadzieję, że strona rządowa przyspieszy swoje działania, że zacznie rzeczywiście nieco bardziej aktywnie działać w tym zakresie - podkreślił.
Przydacz wskazał na Kosiniaka-Kamysza. "Potrzebna jest determinacja"
Prezydencki minister odniósł się również do postawy wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. Przyznał, że jest przekonany o jego poparciu dla utworzenia amerykańskiej bazy w Polsce, ale zaznaczył, że nie ma podobnej pewności w odniesieniu do pozostałych członków rządu.
Jak dodał, konieczne jest przyspieszenie prac nad odpowiednimi rozwiązaniami prawnymi oraz porozumieniem ze Stanami Zjednoczonymi. - Potrzebna jest tutaj determinacja i ta dzisiejsza Rada właśnie temu służyła, aby wicepremier Kosiniak-Kamysz był odpowiednio zmotywowany i zaczął rzeczywiście działać - mówił.
Przydacz ostrzegł, że sprzyjające warunki do wynegocjowania porozumienia mogą nie utrzymywać się bezterminowo. - Nie wiemy, co się wydarzy za pół roku, za rok. Teraz jest czas, aby o to polskie bezpieczeństwo i o dalszy wektor odstraszania potencjalnego zagrożenia zadbać - podkreślił.
Zagrożenie ze strony Rosji. Przydacz zarzuca premierowi "PR-owy spin"
Drugim istotnym tematem posiedzenia RBN było zagrożenie ze strony Rosji. Przydacz wskazał, że Polska musi być przygotowana zarówno na działania hybrydowe, cyberataki i kampanie dezinformacyjne, jak i prowokacje fizyczne, również te przeprowadzane pod fałszywą flagą. - Rosja była, jest i będzie zagrożeniem. Tak mówi prezydent Karol Nawrocki - przypomniał minister.
Jednocześnie zarzucił rządowi wykorzystywanie kwestii bezpieczeństwa do bieżącej walki politycznej. - Im bardziej pojawiają się kłopoty polityczne rządu, tym bardziej zaczyna próbować zaostrzać retorykę w sprawach bezpieczeństwa. To nie jest temat do politycznej kłótni, to nie jest temat do politycznego odwracania uwagi, do, mówiąc wprost, PR-owego spinu, który próbuje czasami premier realizować - stwierdził.
Jak podkreślił, zagrożenia płynące ze wschodu wymagają odpowiedzialnych działań i przygotowania państwa na różne scenariusze. Podczas konferencji po posiedzeniu RBN przedstawiciel Biura Bezpieczeństwa Narodowego poinformował również, że jednym z omawianych zagadnień była strategia bezpieczeństwa narodowego.
ZOBACZ: "Wiele niemiłych słów pod moim adresem". Tusk o Radzie Bezpieczeństwa Narodowego
Jak wyjaśnił, dokument został wypracowany w porozumieniu między BBN a Ministerstwem Obrony Narodowej. Kancelaria Prezydenta oczekuje teraz jego przyjęcia przez Radę Ministrów. - Liczymy na to, że wkrótce rząd tę strategię przyjmie bez zmian - przekazał przedstawiciel BBN.
Dodał, że jeżeli rząd zatwierdzi dokument w uzgodnionym kształcie, prezydent Karol Nawrocki będzie gotowy go zaakceptować. Przedstawiciel BBN zaznaczył również, że posiedzenie odbywało się w trybie niejawnym, dlatego nie może ujawnić szczegółów dyskusji. Zapewnił jednak, że uczestnicy Rady wymienili informacje dotyczące najważniejszych kwestii bezpieczeństwa państwa, w tym obecności wojsk amerykańskich w Polsce.
Przydacz ostro o wydarzeniach w TK. "To po prostu farsa"
Podczas konferencji po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego Marcin Przydacz odniósł się również do wtorkowego zgromadzenia ośmiorga sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Prezydencki minister zakwestionował zarówno jego legalność, jak i stwierdzenie kworum przez Annę Korwin-Piotrowską.
- Pan prezydent i chyba większość niezaślepionych politycznie prawników uznaje jednoznacznie, że to, co wydarzyło się w Trybunale Konstytucyjnym dzisiaj, jest po prostu farsą. Nie ma żadnego zgromadzenia ogólnego, nie ma żadnego kworum - stwierdził.
Zdaniem Przydacza osoby uczestniczące w zgromadzeniu znalazły się w budynku TK dzięki decyzjom politycznym rządu Donalda Tuska i działaniom policji. Minister przekonywał również, że część z nich nie dopełniła procedur niezbędnych do objęcia urzędu sędziego Trybunału.
ZOBACZ: Szef MON szczerze o raporcie szefa CIA. "Nie widziałem"
- To, że ta grupa zebrała się w Trybunale Konstytucyjnym i uznała, że dwie trzecie z piętnastu to jest osiem, to znaczy, że ma podstawowe problemy z percepcją matematyczną. To znaczy, że musi wrócić do podstawowych zadań z matematyki dzieci w drugiej klasie podstawówki - mówił.
Przydacz poszedł jednak dalej, sugerując, że uczestnicy zgromadzenia mogli dopuścić się przestępstwa. - Pani Korwin-Piotrowska i jej współpracownicy w tym czynie nielegalnym, w moim przekonaniu i nie tylko w moim przekonaniu, dopuszczają się naruszenia przepisów karnych. Trzeba powiedzieć wprost, że tego typu zamach na organ konstytucyjny podlega bardzo wysokiej karze pozbawienia wolności, aż do 20 lat - powiedział.
Minister określił uczestników zgromadzenia mianem "grupy uzurpatorów", która jego zdaniem próbuje odgrywać polityczny spektakl. Podkreślił przy tym, że za prezesa Trybunału uznaje Bogdana Święczkowskiego, a wtorkowe zgromadzenie, w jego ocenie, nie wywołuje skutków prawnych.
Przydacz o Donaldzie Tusku. "Nie widać jakiejkolwiek refleksji"
Dziennikarze zapytali również, czy istnieje możliwość porozumienia między rządem a Pałacem Prezydenckim w sprawie kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego.
- Ja nie zauważam takiej gotowości ze strony Donalda Tuska. Myślę, że ma poczucie potencjalnej odpowiedzialności karnej za to, czego dopuścił się w ostatnich dniach. I w żaden sposób z tych słów, zachowań i działań nie widać jakiejkolwiek refleksji - ocenił Przydacz.
Prezydencki minister stwierdził, że premier może kontynuować swoje działania, ponieważ kontroluje podległe rządowi służby i policję. Zaznaczył jednak, że sytuacja może się zmienić wraz z utratą władzy przez obecną koalicję.
ZOBACZ: Zarzuty za wtargnięcie na teren TK. Żurek wskazuje konkretne osoby
- Jeśli straci władzę i nie będzie już go ochraniała policja czy służby specjalne, to po prostu nie będzie miał możliwości realizowania tak nielegalnej w tym zakresie działalności - powiedział.
Przydacz wskazał również, że znaczenie może mieć postawa pozostałych ugrupowań koalicji rządzącej oraz sprzeciw społeczny wobec działań rządu.
Stan wyjątkowy w Polsce? Przedstawiciel BBN odpowiada
Podczas konferencji padło także pytanie o możliwość wprowadzenia w Polsce stanu wyjątkowego w związku z napiętą sytuacją wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Przedstawiciel Biura Bezpieczeństwa Narodowego zapewnił, że nie ma obecnie podstaw do podjęcia takiej decyzji. - Nie widzę żadnych powodów do tego, żeby taki stan wprowadzać w Polsce - podkreślił.
Zaznaczył jednocześnie, że sytuacja wokół TK budzi niepokój z perspektywy stabilności instytucji państwowych. Przypomniał, że Polska musi mierzyć się z zagrożeniami zewnętrznymi, przede wszystkim ze strony Rosji, dlatego szczególnie istotne jest zachowanie bezpieczeństwa wewnętrznego.
ZOBACZ: "Zielone światło". Marcin Przydacz wprost o utworzeniu stałej bazy USA w Polsce
- Kwestia uspokojenia sytuacji wokół Trybunału leży po stronie rządu. Tam są wszystkie narzędzia do tego, żeby tę sytuację uspokoić - stwierdził.
Przedstawiciel BBN ocenił również, że zgodne z prawem wprowadzenie stanu wyjątkowego nie jest obecnie możliwe bez udziału prezydenta. Jednocześnie zarzucił premierowi Donaldowi Tuskowi wykorzystywanie policji do realizowania celów politycznych.
- Donald Tusk bardzo daleko odszedł już od zasad demokratycznego państwa prawa i zmierza w kierunku wymuszania własnych wizji politycznych po prostu policyjną pałką - ocenił.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.