CNN TürkAnkara barajlarında doluluk yüzde 40,13'e yükseldi: Geçen yıla göre yüzde 108 arttıPunchNigeria High Commission refunds £50 to UK passport applicantsESPN DeportesEn vivo: F1 realiza la práctica 3 del GP de Españaוואלהצה"ל פתח בירי ארטילרי במרחב ואדי הסלוקי בדרום לבנוןInquirer EntertainmentLady Gaga welcomes first child with fiance — reportsBollywood HungamaEXCLUSIVE: Legendry cinematographer Ashok Mehta’s life and legacy to be chronicled in Amit Ashar’s coffee table bookUOLHomem é detido após assediar parente em São Pedro do IvaíDaily MailMilitary aircraft entering 'spurious' flight data blamed for air traffic control meltdown which grounded thousands of planes, as aviation minister ridiculed for boasting system was 'well prepared' with 'increased resilience' just a day beforeVariety‘Dau’ Review: Ilya Khrzhanovsky’s Vast Cinematic Experiment in Historical World-Building Remains More Impressive From a DistanceKhaosod EnglishBhumjaithai MPs gather as Anutin prepares for 60th birthdayRai NewsA Verona arriva il tour "Un campione in famiglia" e Panatta gioca con un centenarioFootball ItaliaDe Zerbi insists he’s not under pressure over Tottenham transfer spending
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, September 12, 2026

Zonda-afera uderza w prawicę. Sezonowa burza czy trzęsienie ziemi? [OPINIA]

Translate

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Opadające powoli pierwsze emocje, jakie wywołała sprawa Zondacrypto, odsłaniają tyleż ponury co elektryzujący wyobraźnię, obraz prawdziwej politycznej afery. Grupy przestępcze, ginący biznesmeni, wielkie defraudacje, agenci służb specjalnych, dziwne przelewy i zagraniczne podróże mieszają się w nim ze światem sportu, mediów i polityki. Niezależnie też od wysiłków prawicy, próbującej przekonać opinię publiczną, że to "afera Tuska", sprawa ta – ze względu na pojawiające się w niej nazwiska – kładzie się cieniem przede wszystkim na prawą stronę sceny politycznej.

Przedwczesne jednak – póki co – wydają się apetyty części rządzących na polityczny samograj, który pozwala usiąść nad brzegiem politycznej rzeki, by obserwować spokojnie, jak spływają po niej miecze, tarcze i szanse rywali.

Mocne uderzenie w prawicę. I to potrójne

Choć nie wiemy jeszcze, czy i jakie polityczne skutki wywoła afera kryptowalut, jasnym jest, że tu i teraz, wizerunkowo, uderza ona przede wszystkim w polską prawicę. I to na trzech co najmniej poziomach.

Po pierwsze, sprawa ta odsłania dość wstrząsający obraz – co najmniej – niefrasobliwości kilku polityków prawicy w kontaktach z bardzo podejrzanym biznesmenem albo, co gorsza, jego pieniędzmi. Pomijając wszystkie inne wątki tej sprawy, sytuacja, w której długoletni prokurator generalny i minister sprawiedliwości z czasów rządów PiS decyduje się w roku 2025 przyjąć – dla swej fundacji – dużą dotację od biznesmena, nad którego biznesem ciemne chmury afer i podejrzeń zbierały się publicznie od roku 2019, nie tylko świadczy o braku kompetencji tego polityka, ale kładzie się też cieniem na cały obóz polityczny, który jego działania na szczytach władzy przez lata firmował. I zrzucanie w tej sprawie odpowiedzialności przez premiera Morawieckiego na środowisko Solidarnej Polski niczego nie zmienia.

Drugi problem prawicy, w tym PiS-u, w tej sprawie, to brak szybkiej przekonującej reakcji na kryzys wizerunkowy, jaki ona wywołała. Sam prezes Jarosław Kaczyński, będąc zdeklarowanym krytykiem kryptowalut, osobiście nie jest tu rzecz jasna niczemu winien. Jako polityczny lider odpowiada jednak za adekwatną reakcję całego jego obozu politycznego w takich kryzysowych sytuacjach. Takiej reakcji ewidentnie tu zabrakło. Każdy dzień, w którym politycy PiS tłumaczyli w tej sprawie, że "nikt nie powinien być narażany, by brać pieniądze od złodziei", świadczył albo o kompletnym braku wyczucia politycznej sytuacji, albo o zaskakującej politycznej bezradności. Podobnie trudno uznać za przekonującą reakcję, a właściwie brak poważniejszej reakcji, Konfederacji na informację o dotacji dla fundacji związanej z Przemysławem Wiplerem.

Jest wreszcie trzeci wymiar gigantycznego kłopotu polskiej prawicy w tej sprawie. Jej politycy już od dawna, w dzień i w nocy, ogłaszają się głównymi właściwie obrońcami suwerenności polskiego państwa, przed Unią Europejską, euro czy migrantami. Tymczasem część z nich, zwłaszcza z Konfederacji, przekonywała jednocześnie, że szara strefa kryptowalut – która w sposób oczywisty uderza w filar suwerenności państwa, jakim jest polityka monetarna – to zwyczajny rynek, w którym zarabiać powinni młodzi, zdolni, przedsiębiorczy. W zgiełku polskiej polityki na tę oczywistą polityczną kakofonię, czy wręcz sprzeczność, nie zwracaliśmy szczególnej uwagi. Po wybuchu jednak afery Zondacrypto ta atencja niektórych polityków i sympatyków prawicy wobec kryptowalut będzie się im długo odbijać polityczną czkawką.

Jak kończą lub rozmywają się afery

Czy w związku z tym afera ta wywróci polityczny stolik i załamie zupełnie szeregi polskiej prawicy, szykującej się do przejęcia za rok władzy? Niekoniecznie.

W rozpędzonym rollercoasterze polskiej polityki tak często padało oskarżenie o różne afery, że samo to pojęcie jakby wyblakło, znormalniało i straciło dramatyczne znaczenie. Polityczny i medialny wyścig za kolejnymi nowościami, czy po prostu kolejne dramatyczne doniesienia w innych sprawach, w sposób naturalny, dzień po dniu, spychać będą sprawę Zondacrypto z czołówek medialnych serwisów i politycznej agendy. Chyba że nią zainteresowani będą zręcznie, na przykład co tydzień, odsłaniać kolejne jej ważne wątki. Głęboka polaryzacja polityczna polskiego społeczeństwa sprawia, że bardzo trudno dziś oderwać poszczególne elektoraty od ich partii za pomocą afer. Ostatni bodaj raz wydarzyło się to w latach 2003-2004, przy okazji "afery Rywina".

Najważniejsze, najpoważniejsze nawet afery polityczne topi czy też rozmywa najczęściej sama polityka. A mówiąc precyzyjniej: mieszanie twardych, bulwersujących faktów, które wyświetlają najczęściej dziennikarze, a czasem organy sprawiedliwości, z politycznymi aluzjami, sugestiami, niepotwierdzonymi niczym niedopowiedzeniami, a czasem insynuacjami, w jakich prześcigają się politycy, to najkrótsza droga, by aferę politycznie rozmyć bądź utopić. Pomieszanie bowiem jednego z drugim szybko sprawia, że nawet to, co obiektywnie ważne, rzeczywiście niebezpieczne, społecznie bulwersujące i wymagające stanowczej reakcji, zyskuje w opinii publicznej domniemanie kolejnego politycznego spektaklu, którego stawką nie jest państwo, lecz sama władza. Wtedy też, po kilku na ogół tygodniach, ogólnonarodowy polityczny dramat staje się widowiskiem dla coraz węższego grona politycznych kibiców lub pasjonatów.

Chaos i rozprzężenie

Czy więc Zonda afera okaże się jedynie sezonową burzą i zejdzie za tydzień lub dwa z politycznego afisza? To założenie wydaje się jeszcze bardziej ryzykowne od poprzedniego.

Polityczny potencjał afery, o której tu mówimy, polega bowiem na tym, że uderza ona w polską prawicę w chwili, gdy startują właśnie przedwyborcze eliminacje, rozprowadzenia i przedbiegi, które zdecydują o tym, kto, w jakim szyku i z jakimi szansami, wystartuje w przyszłorocznej kampanii wyborczej.

W tym ważnym dla przyszłorocznych wyborów momencie pretendujące do wspólnej władzy partie prawicy, zamiast skupić się na rozwijaniu swych politycznych skrzydeł, punktowaniu słabości obozu władzy, czy niełatwym układaniu swych ambicji w jeden przedwyborczy szereg, nie tylko odpierać muszą zarzuty i ataki związane z niefrasobliwością swych polityków, ale też wzajemnie okładają się odpowiedzialnością za błędy i zaniedbania ws. kryptowalut.

Pogłębia się zatem po prawej stronie wrażenie, nie tyle twardej rywalizacji, co zamieszania, chaosu, a przede wszystkim głębokiego kryzysu przywództwa. A opowieść o prezydencie, który ułoży skłócone prawicowe hufce w jeden szereg i poprowadzi je do wyborczej wiktorii, zdaje się być dziś dużo bardziej abstrakcyjna, niż jeszcze dwa tygodnie temu.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.