Atak Rosjan w Ukrainie, rozesłano alerty. Polska poderwała myśliwce

"UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów" - przekazało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa w środę po godz. 18.
Ostrzeżenie rozesłano do mieszkańców Podkarpacia w następujących powiatach: Tarnobrzeg, tarnobrzeskim, stalowowolskim, niżańskim, leżajskim, kolbuszowskim, mieleckim, dębickim, ropczycko-sędziszowskim, Rzeszów, rzeszowskim, łańcuckim, przeworskim, jarosławskim, lubaczowskim, jasielskim, strzyżowskim, brzozowskim, Przemyśl, przemyskim, sanockim, leskim, Krosno, krośnieńskim i bieszczadzkim.
Alert RCB odwołano o godz. 19.46. Nie wykryto zagrożenia.
Atak Rosji w zachodniej Ukrainie. RCB rozesłało alerty
Komunikat wydało również Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ). "W związku z uderzeniami Federacji Rosyjskiej na cele w zachodniej części Ukrainy, prowadzonymi z wykorzystaniem środków napadu powietrznego, uruchomiono poprzez Centrum Operacji Powietrznych - Dowództwo Komponentu Powietrznego, niezbędne siły i środki systemu obrony powietrznej" - czytamy we wpisie.
DORSZ podkreśliło, że podejmowane działania mają charakter prewencyjny, a ich celem jest ochrona polskiej przestrzeni powietrznej przede wszystkich w części kraju graniczącej z zagrożonymi obszarami. Sytuacja jest na bieżąco monitorowana.
Seria alertów RCB. Ostrzeżenia dla dwóch regionów
Alerty RCB trafiły do mieszkańców terenów graniczących z Ukrainą także w nocy z wtorku na środę. Około godz. 2.40 ostrzeżenia wysłano do osób przebywających na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie. Komunikat o odwołaniu alertów ukazał się dwie godziny później.
Z kolei we wtorek alert RCB ogłaszono czterokrotnie. Około godz. 15.30 wydano ostrzeżenie dla dziesięciu powiatów woj. podkarpackiego, informujące o zagrożeniu atakiem z powietrza. Niecałe 20 minut później komunikat został odwołany.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.