Matczak kontra Giełzak w "Teraz WP". Iskrzyło od pierwszych minut

W premierowym odcinku "Teraz WP" doszło do niezwykle dynamicznej wymiany ciosów między profesorem Marcinem Matczakiem a Marcinem Giełzakiem. Eksperci w ostrych słowach spierali się o to, co dzisiaj oznacza lewicowość. - To oznacza, że lewica, żeby wygrać wybory, musi być prawicowa - skwitował w pewnym momencie prof. Matczak.
W nowym formacie "Teraz WP" dyskusja od pierwszych minut toczyła się na wysokich obrotach. Profesor Marcin Matczak rzucił Marcinowi Giełzakowi wyzwanie, dopytując, co tak naprawdę definiuje lewicowość, skoro w sprawach zmian społecznych bywa ona niezwykle konserwatywna. Giełzak szybko odbił piłeczkę, wskazując na twarde rozwiązania gospodarcze.
- Lewicowość definiuje ideał demokracji społecznej. Wiemy doskonale, że progresywne podatki, wiemy doskonale, że silne usługi publiczne i dobrze zorganizowane, wiemy, że takie rozwiązania jak zmierzanie do pełnego zatrudnienia, jak wyrównywanie szans, będą rozwiązaniami lewicowymi i socjaldemokratycznymi - wyliczał Marcin Giełzak.
Matczak natychmiast przerwał ten wywód, uderzając konkretnym przykładem z polskiego podwórka. - Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość wprowadza daninę solidarnościową, to jest prawicowy, czy lewicowy w tym rozumieniu? - uciął prof. Matczak.
- W tym zakresie swojego programu jest chadeckie - odparł Giełzak.
- Ale powiedział pan, że jednak podatki, które są bardzo wysokie, odebranie bogatym, danie biednym, jest to jednak coś, co jest cechą myślenia lewicowego - nie ustępował Marcin Matczak.
Wyborcze zwycięstwa i prawa flanka lewicy
Wobec tego ataku Marcin Giełzak postanowił przenieść ciężar dyskusji na realia wyborcze w Europie. Przekonywał, że to właśnie klasycznie socjaldemokratyczna lewica ma dziś największą zdolność do przejmowania władzy. Wskazał na duńską lewicę pod wodzą Mette Frederiksen, która dla radykałów uchodzi wręcz za skrajną prawicę.
- W Wielkiej Brytanii premierem nie został Jeremy Corbyn. Prawa flanka Partii Pracy dała nam teraz dwóch premierów - argumentował stanowczo Giełzak.
Profesor Matczak błyskawicznie wychwycił ten argument i uderzył nim w swojego rozmówcę. - Ale to oznacza, że lewica, żeby wygrać wybory, musi być prawicowa - mówił prof. Matczak, jednak w tym samym momencie mu przerwano. - Dlaczego prawicowa? - zdziwił się Giełzak.
- No tak pan mówi. Mówi pan, że wygrywają tylko ci lewicowi politycy, którzy są wystarczająco mocno prawicowi. Prawa flanka lewicy, prawda? - ripostował natychmiast Matczak.
Społeczeństwo potrzebuje prawicowego wizerunku
Ta niezwykle żywa wymiana zdań doprowadziła profesora Matczaka do szerszej diagnozy. Ocenił on, że wygrywają tylko ci, którzy potrafią pokazać swój konserwatyzm, czego dowodem na polskim podwórku był nawet sam Aleksander Kwaśniewski, nazywany czasem "największym prawicowcem wśród lewicowców".
- Społeczeństwo potrzebuje wizerunku prawicy bez względu na genealogię ideową. Ludzie boją się rewolucji progresywnej z jakiegoś powodu - stwierdził Marcin Matczak.
Pod koniec tej dynamicznej wymiany poglądów profesor Matczak ostrzegł przed uleganiem konserwatywnym tendencjom i przedkładaniem wspólnoty nad jednostkę. - Władze silnej ręki prawicy są zagrożeniem dla wolności. Większym, wydaje mi się oczywiście, niż władza lewicy, zwłaszcza socjaldemokracji - podsumował.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.