Katie Zacharia nie jest już rzeczniczką Donalda Trumpa. Zabrała głos
Rzeczniczka Białego Domu Katie Zacharia została zwolniona po zaledwie pięciu dniach pracy — podał w piątek wieczorem czasu polskiego "New York Times". Prezydent Trump powiedział dziennikarzom, że ta rola może "nie jest dla niej".
Według "NYT", który powołuje się na trzy osoby zaznajomione ze sprawą, Zacharia została zwolniona przez prezydenta w piątek. Oficjalnie objęła obowiązki w poniedziałek, a we wtorek zorganizowała swoją pierwszą — i ostatnią — konferencję prasową.
Jak zareagowała Katie Zacharia?
W nocy z piątku na sobotę czasu polskiego głos w mediach społecznościowych zabrała sama zainteresowana. "Prezydent Trump to miły, wspaniały, uprzejmy, przemyślany, entuzjastyczny i pracowity człowiek. Żałuję, że więcej Amerykanów go nie docenia. Nikt nigdy nie uczyni Ameryki wielką w taki sposób, jak on to zrobił i nadal robi. To był zaszczyt pracować dla niego" — napisała Katie Zacharia.
Po tym wpisie Zacharia podała na X wpis z wypowiedzią Ariego Fleischera, rzecznika prasowego Białego Domu w latach 2001-2003. Oświadczył on na antenie TV News Now, że niemożliwe jest wejście z zewnątrz do Białego Domu w środku kadencji prezydenta i spełnienie oczekiwań, że będzie się znało odpowiedzi na niezliczone dziesiątki pytań, które zadaje się sekretarzowi prasowemu. Podkreślił, że bez względu na to, jak ktoś jest elokwentny i zdolny, nie można oczekiwać, że "od razu ruszy z kopyta".
Czytaj nas częściej w Google
— Została zmuszona przez Biały Dom do przeprowadzenia briefingu pierwszego dnia pracy. Wielki błąd. Musisz pozwolić nowemu sekretarzowi mieć kilka tygodni poza kamerami przed tym pierwszym brutalnym, makabrycznym, wyczerpującym, wspaniałym dniem przy mównicy — oświadczył z kolei Bret Baier, główny komentator polityczny telewizji Fox News.
W jakich okolicznościach Donald Trump zatrudnił nową rzeczniczkę?
Decyzja o zatrudnieniu nowej rzeczniczki miała zapaść "po wybuchu frustracji prezydenta, który na miesiąc przed wyborami uzupełniającymi nie słyszał prawie żadnych głosów broniących go, pośród nieustannego relacjonowania malejących szans Republikanów na zwycięstwo w wyborach uzupełniających" — informuje CNN.
Wcześniej Trump miał nie wykazywać rzeczywistej potrzeby obsadzenia stanowiska. "Doradcy i sojusznicy podsuwali nazwiska, ale żadne z nich nie wzbudziło poważnego zainteresowania Trumpa. Urzędnicy Białego Domu pogodzili się z ewentualnością braku rzecznika prasowego przed wyborami uzupełniającymi" — dodaje CNN.
Czytaj także:
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.