Awans dla Andrzeja Domańskiego ma drugie dno

Bez względu na to, co zrobi z tym prezydent - czy wypełni swoją konstytucyjną powinność bez zwłoki, czy zacznie "grillować" premiera obstrukcją, czy też zechce zablokować zmianę - znów (po ustawie paliwowej) znalazł się pod presją.
Domańskim w Sikorskiego
To nie na Domańskiego skierowane są dziś oczy opinii publicznej, ale na głowę państwa, która znów musi się określić, jak daleko chce posunąć się w walce ze swoim głównym rywalem lub na jakie ustępstwa pójdzie. Tusk dodatkowo sprawia wrażenie, jakby przestał poważnie traktować tę rywalizację, a zaczął się nią bawić.
Zwłaszcza że sam Domański, choć to aktualny faworyt premiera, jest przez niego przy okazji używany do większej rozgrywki politycznej. Nawet jeśli szykowny jest na potencjalnego delfina, nawet jeśli to on towarzyszy Tuskowi w podróży do Indii, nawet jeśli widać szczególnie bliską współpracę - nie jest to typ samodzielnego, ofensywnego polityka, ale raczej miękkiego eksperta o kompetencjach ekonomisty i rządowego księgowego.
A jednym z adresatów tej gry jest inny wicepremier - Radosław Sikorski, o którym niedawno mówiło się, że szykowany jest na potencjalnego następcę Tuska. Tymczasem pozostał z mglistą obietnicą startu w wyborach prezydenckich w 2030 roku, a jego rola jest dziś znacznie słabsza.
Członkowie całego obozu władzy dostali też sygnał, że skoro kolejny polityk Koalicji Obywatelskiej zasłużył na taki awans, to przedstawiciele innych partii - w tym na przykład Szymon Hołownia - mogą o podobnych propozycjach zapomnieć.
Wypalony prezydent
Wypalanie się metody politycznej prezydenta widać od dłuższego czasu. Przede wszystkim wetowanie kluczowych ustaw wyczerpuje swą skuteczność w oczach obywateli, którzy dostrzegają na przykład, że nie można wzywać rządu do walki z dziurą budżetową, a jednocześnie blokować rozwiązań, które temu służą.
Tak było w przypadku zablokowania ustaw wprowadzających podwyżkę akcyzy na alkohol, wyższą opłatę cukrową czy zmianę przepisów dotyczących fundacji rodzinnych. Jednocześnie prezydent był krytykowany za próbę zablokowania programu SAFE, a to weto zostało negatywnie ocenione przez ponad połowę Polaków. Rola hamulcowego miała być może swoje polityczne znaczenie na początku kadencji, ale z czasem zaczyna być postrzegana niekorzystnie.
Po drugie, podpis pod bez przerwy krytykowaną przez samego prezydenta ustawą paliwową osłabił wizerunek niezłomnego "anty-Tuska". Zostało to kąśliwie zauważone przez lidera Konfederacji, który wytknął prezydentowi niedotrzymywanie umów z czasu kampanii wyborczej.
Kłopotliwy Trump
Po trzecie wreszcie, ciepła polityka Donalda Trumpa wobec Władimira Putina stawia polskiego prezydenta - bliskiego ruchowi MAGA - w trudnym położeniu. Zwłaszcza że aż dwie trzecie Polaków uważa, że polityka prezydenta USA szkodzi Polsce. I chociaż Karol Nawrocki jest przez Rosję ścigany, buduje wizerunek polityka antyputinowskiego, to w dyplomacji postawił wyłączanie na jednego konia.
Kiedy wysłannik amerykańskiego prezydenta nazywa rosyjskiego dyktatora człowiekiem humanitarnym, czym wzbudza falę oburzenia, a sam Trump ociepla relacje z agresorem, trudno wiarygodnie milczeć na ten temat. Już nie wspominając o precyzyjnym wskazaniu roli polskich żołnierzy w misji w Afganistanie.
O ile wydaje się, że premier odzyskuje oddech w relacjach z Pałacem Prezydenckim, o tyle Karol Nawrocki być może zbliża się do refleksji nad własną strategią polityczną. Własną - a nie swoich doradców.
Nowe działania prezydenta. Wicepremier w "Gościu Wydarzeń": Zachowuje się jak niesforny przedszkolakPolsat News
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.