Co stało się z Sylwestrem Suszkiem? Media ujawniają nieznane fakty
Jak ustaliła "Wyborcza", 10 marca 2022 r. Sylwester Suszek po odprowadzeniu dzieci do przedszkola pojechał swoim Porsche do Czeladzi. Zatrzymał się w firmie paliwowej Mariana W., ps. "Maniek" – pochodzącego z Piekar Śląskich biznesmena, z którym łączyła go pasja do helikopterów oraz nieformalne biuro. To właśnie za pośrednictwem "Mańka" Suszek poznał wcześniej Przemysława Krala.
W dniu zniknięcia na terenie firmy doszło do serii zastanawiających zdarzeń. Kamery obejmujące tylną bramę nagle przestały działać, a część etatowej załogi wzięła urlopy. W zakładzie pracowali wówczas osadzeni z więzienia w Wojkowicach, którymi kierował paser związany w przeszłości z brutalnym gangiem Janusza T., ps. "Krakowiak". Tuż przed przyjazdem Suszka "Maniek" wywiózł z firmy swoją współpracownicę Annę P., a jego partnerka udała się do centrum handlowego.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Suszek po raz ostatni rozmawiał ze swoją partnerką po godzinie 12, planując popołudniowe kupno apartamentu w Katowicach. Po godzinie 14 jego telefon wylogował się z sieci. Luksusowe auto zostało na placu, a po przedsiębiorcy ślad zaginął.
Dezinformacja i mafijny cień
Według "Wyborczej" początkowo policja zbagatelizowała sprawę, uznając, że Suszek pojechał "na balety". Gazeta wskazuje, że przeszukanie firmy "Mańka" przeprowadzono dopiero po kilku dniach, pomijając pomieszczenie, do którego "nie było klucza". Wokół sprawy szybko ruszyć miała akcja dezinformacyjna – świadkowie twierdzili, że widzieli zaginionego na dworcu czy w klubie Scena.
Później śledztwo przejęte przez śląski wydział Prokuratury Krajowej ujawniło, że w giełdę kryptowalut inwestowały dziesiątki milionów złotych grupy przestępcze ze Śląska i Małopolski. Gdy BitBay zaczął mieć problemy, dochodziło do ostrych spięć.
Wiosną 2021 r. w krakowskim hotelu Forum doszło do burzliwego spotkania "Mańka" z mafijnym bossem Tomaszem K., ps. "Kaczka" (powiązanym z gangiem "Krakowiaka"). Wkrótce potem Suszek został odsunięty od zarządzania giełdą na rzecz Przemysława Krala, a firmę przekształcono w Zondacrypto. Odsuniętemu twórcy grożono – m.in. wbijając siekierę w szybę jego Ferrari.
Zagadka "Ramzesa" i przelewy z Monako
Dziennikarze "GW" opisują także wątek Lukasa R., ps. "Ramzes", obywatela Niemiec powiązanego z bałkańskimi i tureckimi gangami. Choć formalnie przebywał on w areszcie w Wojkowicach, systemy służb zarejestrowały osobę posługującą się jego dokumentami na wolności – przy granicy z Ukrainą oraz w pobliżu firmy "Mańka" w czasie zniknięcia Suszka. Po wyjściu z aresztu "Ramzes" wyjechał do Monako, gdzie otrzymywał regularne przelewy od Przemysława Krala przez platformę Zen. Gdy śledczy zaczęli o niego pytać, uciekł do ZEA.
Równolegle ujawniono ogromną skalę machinacji finansowych "Mańka", oskarżonego o wyłudzenie niemal 300 mln zł podatków i wyprowadzenie 1,5 mld zł przez fikcyjne firmy paliwowe. Na serwerach giełdy prokuratura znalazła ślady korekty na 120 mln zł – pieniędzy, które miał tam zainwestować Marian W.
Aresztowania w cieniu przełomu
Obecnie Przemysław Kral współpracuje z Prokuraturą Krajową. Na podstawie jego wyjaśnień aresztowano byłą żonę "Mańka", jego współpracownicę Annę P. (z zarzutem utrudniania śledztwa w sprawie porwania Suszka) oraz Romana Ż., ps. "Rudy", cichego udziałowca BitBaya.
Sam Marian W. zapadł się pod ziemię, a śledczy nie mają wątpliwości, że za zniknięciem twórcy potęgi kryptowalutowej stoi bezwzględne przestępcze podziemie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.