Drony Gierań wyzwaniem dla Ukrainy. Kluczowa rola myśliwców z Zachodu
"Odsetek zestrzeliwanych wrogich uderzeniowych dronów odrzutowych stopniowo rośnie Ogólnie rzecz biorąc, według analizy danych z ostatnich trzech miesięcy średni odsetek zestrzeleń bezzałogowców typu Gierań-4 wynosi niemal 60 proc. Podczas odpierania niektórych ataków skuteczność zwalczania dronów odrzutowych może sięgać nawet 80 proc." — czytamy w komunikacie ukraińskiego sztabu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jak widać, nowe rosyjskie drony odrzutowe stanowią spore wyzwanie dla ukraińskiej obrony, która w przypadku zwykłych dronów kamikadze notuje skuteczność przechwyceń na poziomie ponad 90 proc.
Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google
Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania
Tak niska skuteczność wynika z dużej prędkości odrzutowego drona, przy której tak naprawdę zaciera się już granica między dronem a pociskiem manewrującym. Także ze względu na jego rozmiary, co pokazał najnowszy rosyjski dron Gierań-5, który spadł niedawno w pobliżu Odessy.
Ważna rola myśliwców
Ukraińcy dodają, że "istotną rolę w niszczeniu dronów odrzutowych odgrywa obecnie lotnictwo taktyczne — samoloty F-16, Mirage i MiG-29", co ma sens, mając na uwadze fakt, że Ukraina cały czas pracuje nad odrzutowymi dronami przechwytującymi.
Gierań-5 pod Odessą
X/NOELREPORTS
Kijów dodaje, że w obliczu niedoboru kierowanych pocisków przeciwlotniczych rozwija także tzw. małą obronę przeciwlotniczą. "Termin ten obejmuje zestawy przeciwlotnicze, takie jak Gepard i Szyłka, nowoczesne systemy Skynex, Skyranger i Terrahawk Paladin, drony przechwytujące, a także mobilne grupy ogniowe wszystkich rodzajów ukraińskich Sił Obrony. Mobilne grupy ogniowe są wyposażone nie tylko w karabiny maszynowe i sprzęt pomocniczy, lecz także w przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe. Dzięki nim ukraińscy żołnierze z powodzeniem zestrzeliwują obecnie wrogie drony odrzutowe" — informuje sztab.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.