PunchReps ask FG to crack down on fake, adulterated food productsThe Jerusalem PostIran prolongs talks in stalemate to punish Trump ahead of US midterms, officials sayESPNStrength of schedule (SOS) cheat sheet: Every team's ratings for the rest of seasonInquirerPagasa: Northern portions of PH to be most affected by RosalRTP DesportoFC Porto vence PSV na Youth LeagueESPN DeportesKonaté habla de la "mala suerte" de Real Madrid con los árbitrosDaily MaverickBAIL DENIED: ‘Dangerous pattern’: Shadrack Sibiya denied bail over threats and wiped cellphoneInquirer EntertainmentChristiane Amanpour says she’s leaving CNN after 43 yearsZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFn-tvRegierung räumt Versäumnisse ein: Frankreich arbeitet Krawalle in Untersuchungsausschuss aufANSA SportEuropa League: il danese Krogh arbitra la Juve, greco Fotias per il MilanGolem.deAnzeige: Nur bis Donnerstag | Amazon verkauft smarten Luftreiniger zum reduzierten Preis
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, October 20, 2026

Zostawili strefy bez obrony. Błędna prognoza, która pogrążyła Francję

Translate

Opracowanie: Karolina Wasyl Publikacja: Dzisiaj, 20 października (13:47)

Setki tysięcy ludzi na ulicach, splądrowane sklepy, bezprecedensowy poziom przemocy i policja, która musiała pozostawić niektóre strefy bez obrony – tak wyglądał miniony weekend we Francji. Analiza dokumentów wywiadu i relacje funkcjonariuszy pokazują, jak błędne prognozy i wyczerpanie sił porządkowych doprowadziły do eskalacji zamieszek na niespotykaną dotąd skalę. O sprawie pisze dziennik „Le Monde”.

Zostawili strefy bez obrony. Błędna prognoza, która pogrążyła Francję

Protesty w Paryżu (fot: MOHAMMED BADRA) /PAP/EPA

Francuskie służby wywiadowcze nie przewidziały skali sobotnich protestów. Jak wynika z notatki Krajowej Dyrekcji Wywiadu Terytorialnego (DNRT) z 16 października, poza Paryżem spodziewano się od 60 do 100 tysięcy demonstrantów. Minister Spraw Wewnętrznych Laurent Nunez podniósł tę liczbę do 200 tysięcy. Rzeczywistość jednak przerosła wszelkie oczekiwania – „według MSW na ulice wyszło 550 tys. osób, prawie trzykrotnie więcej niż oczekiwano” – podkreśla „Le Monde”.

Wywiad ostrzegał także przed możliwością „akcji wybuchowych”, spontanicznych i „ofensywnych”, szczególnie w godzinach popołudniowych. Jednak nawet te ostrzeżenia nie przygotowały służb na skalę i intensywność zamieszek, które ogarnęły największe francuskie miasta.

Zbyt mało policjantów na ulicach

W sobotę na ulice francuskich miast skierowano 60 tysięcy funkcjonariuszy. To o 20 tysięcy mniej niż rok wcześniej, gdy kraj przygotowywał się na protesty ruchu „Blokujmy Wszystko”. Wtedy liczba zmobilizowanych policjantów wynosiła 80 tysięcy. Tym razem, wobec znacznie większej liczby demonstrantów, siły porządkowe okazały się niewystarczające.

Dodatkowym problemem było przemęczenie funkcjonariuszy, którzy przez dłuższy czas byli angażowani do zabezpieczania protestów licealistów. W okresie spokoju można zmobilizować znaczne siły, ale kiedy to trwa dłuższy czas, gdy siły angażowane są niemal codziennie, pojawia się zmęczenie i trzeba wiedzieć, jak zarządzać nimi w długiej perspektywie - zauważa źródło w siłach bezpieczeństwa cytowane przez dziennik.

W efekcie, jak podkreśla „Le Monde”, siły policyjne 17 października były zbyt małe w konfrontacji z „bezprecedensową liczbą osób skłaniających się ku gwałtownym działaniom”. Policja i żandarmeria musiały „pozostawić niektóre strefy bez obrony”. Najbardziej dramatyczne wydarzenia rozegrały się w Lyonie, gdzie funkcjonariusze nie zdołali odeprzeć tłumu na centralnym Placu Bellecour, a „scenariusz powtórzył się w całym mieście”, bo zbyt liczni byli uczestnicy konfrontacji i zbyt wiele było miejsc, w których do nich dochodziło.

Trzy grupy uczestników zamieszek

Według relacji „Le Monde”, policjanci, oddziały antyzamieszkowe i mobilne siły żandarmerii miały do czynienia z trzema rodzajami uczestników zgromadzeń: „klasycznymi demonstrantami, bardzo zorganizowanymi aktywistami, zwolennikami bezpośredniej i permanentnej przemocy, a następnie – z wandalami i złodziejami korzystającymi z okazji”.

W Lyonie do godziny 1.30 w nocy z soboty na niedzielę splądrowano prawie 200 sklepów. W Bordeaux policjanci relacjonowali, że tak intensywnego obrzucania kamieniami nie doświadczyli w całej swojej karierze zawodowej. „Poziom przemocy był bezprecedensowy” – podkreśla „Le Monde”.

W Marsylii pierwszy atak na sklep operatora telefonii komórkowej miał miejsce już rano, a kilka minut później próbowano podpalić pobliski posterunek policji miejskiej. Nagrania z tych wydarzeń były transmitowane na żywo w mediach społecznościowych, co – jak podkreśla Rudy Manna, przedstawiciel policyjnych związków zawodowych UNSA – wywołało „efekt kuli śniegowej”. Do centrum miasta zaczęli napływać kolejni złodzieje, korzystający z okazji.

Mer Marsylii, Benoit Payan, publicznie pytał o zasadność użycia gazu łzawiącego przeciwko demonstrującym licealistom w czasie, gdy sklepy były rabowane. Według szacunków „Le Monde”, policja użyła w Paryżu, Marsylii, Lyonie i Bordeaux ponad 19 tysięcy granatów z gazem łzawiącym.

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.