"Mózg zamachu na ukraińskiego Antonowa". Wiadomo, kim jest podejrzany

54-letni Oleg L., Łotysz z rosyjskim paszportem, miał zaplanować logistykę nieudanego zamachu z użyciem materiałów wybuchowych w Lipsku. Ustalenia śledcze, o których informuje „Süddeutsche Zeitung”, potwierdzają jego powiązania z pułkownikiem rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, ekspertem od ataków hybrydowych. Oficjalnie Oleg L. jest dyrektorem rosyjskiej firmy importującej lekarstwa i przyprawy.
Zdj. poglądowe /Shutterstock
„Pewne na 100 procent”
Największy niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” pisze, że w ubiegły czwartek, podczas posiedzenia parlamentarnej komisji spraw wewnętrznych, przedstawiciele niemieckiego rządu, służb i wymiaru sprawiedliwości poinformowali deputowanych, że rosyjskie sprawstwo zamachu na lotnisku w Lipsku „nie budzi żadnych wątpliwości” i „jest pewne na 100 proc.”. Zapewniono też, że niemieckie władze dysponują „licznymi jednoznacznymi informacjami” świadczącymi o udziale „rosyjskich organów państwowych” w zamachu.
Tymczasem śledztwo przeprowadzone przez dziennikarzy „Sueddeutsche Zeitung” oraz stacji telewizyjnych NDR i WDR, a także platformy śledczej powiązanej z rosyjskim opozycjonistą Michaiłem Chodorkowskim, Dossier Center, dostarczyło „stosunkowo jednoznacznych dowodów” na to, że co najmniej jeden z podejrzanych, Oleg L., związany jest z GRU.
Kim jest Oleg L.?
Oficjalnie Oleg L. pracuje jako dyrektor rosyjskiej firmy importującej lekarstwa i przyprawy. Posiada dwa paszporty: łotewski i rosyjski. Zameldowany jest w Rydze, ale posiada też mieszkanie w rosyjskim mieście położonym ok. 300 km na południe od Petersburga.
Oleg L., który miał odpowiadać za logistykę przeprowadzonego 4 sierpnia nieudanego zamachu na lotnisku w Lipsku, od co najmniej 20 lat pozostaje w kontakcie z pułkownikiem GRU Denisem Smoljaninowem, uważanym przez zachodnie służby za organizatora szeregu akcji sabotażowych - informuje „SZ”, potwierdzając wcześniejsze doniesienia innych niemieckich mediów.
54-letni Łotysz z rosyjskim paszportem uważany jest przez niemiecki Federalny Urząd Kryminalny - BKA - za „mózg zamachu na ukraińskiego Antonowa - samolot transportowy zaparkowany na lotnisku w Lipsku”. Ponad tydzień przed zamachem mężczyzna przyleciał przez Stambuł do Berlina, a następnie wynajętym samochodem pojechał do Lipska.
Niepokojący incydent na lotnisku Lipsk-Halle
Do alarmującego zdarzenia na lotnisku Lipsk/Halle doszło w nocy z 4 na 5 sierpnia. Oleg L. i Białorusin Andrej K. zaplanowali zamach przeprowadzony za pomocą co najmniej trzech uzbrojonych dronów. Jeden z bezzałogowców trafił w skrzydło ukraińskiego samolotu Antonow, mającego w baku 26 tys. litrów paliwa. Dron nie wybuchł. Od tego czasu służby zidentyfikowały trzeciego uczestnika zamachu.
Andrej K. sterował dronami podczas akcji, natomiast Oleg L. opuścił Niemcy na dwa dni przed zamachem, udając się do Serbii. Obecnie znajduje się prawdopodobnie znów w Rosji.
Oleg L. od lat kontaktuje się z pułkownikiem GRU Smoljaninowem, który znajduje się na liście osób objętych zakazem wjazdu do UE i Wielkiej Brytanii. Z ustaleń zachodnich służb wynika, że Smoljaninow mógł brać udział w nieudanym zamachu na samolot firmy DHL w Lipsku w 2024 roku. Podejrzewany jest też o koordynowanie działań rosyjskich najemników oraz akcję we Francji, której celem miało być podsycenie konfliktu między Ukrainą a Turcją.
Z dokumentów, do których dotarli niemieccy dziennikarze, wynika, że Oleg L. i Smoljaninow znają się co najmniej od 2007 roku. Oficer GRU pomagał biznesmenowi przy załatwianiu spraw związanych z działalnością firmy, a także spraw urzędowych w Rosji, w tym pozwolenia na pobyt w tym kraju dla siebie oraz córki i jej rodziny. „Wiele przemawia za tym, że Oleg L. czuł się dłużnikiem pułkownika i eksperta od sabotażu” - piszą dziennikarze śledczy.
Polski wątek
Niemiecka prokuratura nie wyjaśniła dotąd, jak doszło do kontaktu między GRU a pilotem dronów, Białorusinem Andrejem K. Miał on być zamieszany w podpalenie marketu z materiałami budowlanymi w Łodzi w 2024 roku i od tego czasu uważany jest za „niskobudżetowego agenta”, którego można wynająć przez internet.
Identyfikacja Andreja K. była możliwa dzięki pozostawionym przez niego na lotnisku w Lipsku śladom DNA. Okazało się, że wcześniej popadł w konflikt z prawem w Finlandii i na Litwie. W latach 2011–2015 był przedsiębiorcą w branży transportowej, a w 2022 roku otrzymał rosyjski paszport. Do UE wjechał, wykorzystując wizę turystyczną wystawioną w końcu kwietnia we Włoszech.
Redakcja „SZ” zaznaczyła, że rosyjskie ministerstwo obrony nie zareagowało na pytanie o Smoljaninowa i Olega L. Dziennikarzom nie udało się też skontaktować z żadnym z domniemanych agentów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.