Wrze we Francji. Tak wygląda sytuacja pod Paryżem. Jest nagranie

Wielki chaos we Francji. Nagrania z ulic francuskich miast mrożą krew w żyłach. Uczniowie torowali dostęp do szkół i strzelali fajerwerkami. - Jesteśmy za tym, żeby mogli swobodnie wyrażać swoje opinie i żeby nie dochodziło do przemocy - mówił rodzic jednej z protestujących.
Odpalili fajerwerki na ulicach. We Francji trwają protesty uczniów i studentów przeciwko złym warunkom w szkołach. Agencja Reutera udostępniła nagranie z ulic Pantin, miejscowości pod Paryżem. Można na nim zobaczyć, jak uczniowie uciekają przed odpalanymi fajerwerkami.
Dla agencji wypowiedział się również ojciec jednej z protestujących pod paryskim liceum im. Hélène Boucher. Mężczyzna powiedział mediom, że wspiera postulaty młodzieży i chce zapewnić jej bezpieczeństwo.
- Jesteśmy tu więc po to, by ich wspierać, bo uważamy, że mają rację (...) A także po to, by być na miejscu i pełnić rolę bufora w razie problemów. Jesteśmy za tym, żeby mogli swobodnie wyrażać swoje opinie i żeby nie dochodziło do przemocy - mówił.
Młodzi wyszli na ulicę
Od poniedziałku Francję zalała fala protestów, które z czasem zamieniły się w niebezpieczne zamieszki. Pierwotnie uczniowie liceów wyszli na ulice, aby walczyć o lepsze warunki w edukacji. Torowali wejścia do szkół, uniemożliwiając przeprowadzanie zajęć.
W czwartek dołączyli do nich studenci, którzy zorganizowali równoległe protesty na uniwersytetach. Na ulicach dochodziło do podpaleń, kradzieży, niszczenia mienia i ataków na funkcjonariuszy służb.
- To nie są optymalne warunki do nauki. Kiedy nauczyciele są nieobecni, nie zawsze są zastępowani. Latem jest bardzo, bardzo gorąco. Zimą też bywa zimno. Nie są to więc warunki panujące w liceach na przedmieściach czy w odległych zakątkach niektórych regionów - relacjonował rozmówca.
Studenci i uczniowie domagają się zwiększenia kadry nauczycielskiej, ulepszenia placówek dydaktycznych, jak i zniesienia programu "Parcoursup". Jest to system selekcji młodzieży na studia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.