Policja z bronią u szefa Marszu Niepodległości. Jest oświadczenie służb

24 października policja interweniowała w mieszkaniu Bartosza Malewskiego, prezesa stowarzyszenia Marsz Niepodległości, po otrzymaniu zgłoszenia o zabójstwie.
Na miejscu funkcjonariusze ustalili, że do przestępstwa nie doszło i wyjaśnili sytuację.
Prawnik Bartosz Malewski sugeruje, że akcja służb może mieć związek z jego zaangażowaniem w obronę Piotra W., zatrzymanego podczas protestów pod Trybunałem Konstytucyjnym.
Malewski rozważa również możliwość prowokacji wymierzonej w organizację zbliżającego się Marszu Niepodległości lub działania służb obcych państw.
Komenda Stołeczna Policji poinformowała, że funkcjonariusze musieli podjąć natychmiastowe działania ze względu na zgłoszenie o potencjalnym zagrożeniu życia.
Zdarzenie, do którego odnoszą się wpisy Bartosza Malewskiego i Komendy Stołecznej Policji, zaszło 24 października.
Policja w domu Bartosza Malewskiego. "Siedmiu funkcjonariuszy, dwóch z bronią"
"Padłem ofiarą przestępstw podobnych do tych, których wcześniej doświadczyli dziennikarze, publicyści i inni uczestnicy życia publicznego" - pisze prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości.
Z relacji adwokata wynika, że w jego mieszkaniu zjawiło się siedmiu policjantów, wyposażonych w kuloodporne kamizelki i tarcze. Dwóch funkcjonariuszy, pisze Malewski, "trzymało w dłoniach broń palną".
"Usłyszałem głośne, mocne walenie w drzwi mieszkania i wezwanie: 'Policja, otwierać!'. Otworzyłem. Na ich polecenie wyszedłem na klatkę schodową z rękoma za karkiem" - czytamy we wpisie. Interwencja miała trwać około pół godziny. Po wykluczeniu zagrożenia i wyjaśnieniu sytuacji policjanci opuścili mieszkanie.
Jak pisze prawnik, przed podjęciem działań w jego mieszkaniu na komendę wpłynęło zgłoszenie sugerujące, że Malewski mógł pod tym adresem pozbawić życia bliską mu osobę. W związku z opisywanym zajściem działacz ruchu narodowego przedstawił trzy hipotezy, które jego zdaniem mogą wyjaśniać przyczyny interwencji.
Obrona Piotra W., organizacja Marszu Niepodległości, obce służby? Malewski sugeruje przyczyny interwencji
W opinii Malewskiego akcja służb mogła mieć związek z tym, że podjął się obrony Piotra W., którego 16 października zatrzymano w pobliżu Trybunału Konstytucyjnego, gdzie brał udział w protestach. Mężczyźnie zarzuca się między innymi naruszenie nietykalności cielesnej policjantki.
"Dzień przed interwencją Policji w moim mieszkaniu, do opinii publicznej trafiła informacja o złożeniu zażalenia na zatrzymanie Pana Piotra. Czy to fałszywe zawiadomienie jest zemstą lub co najmniej próbą wywarcia presji? Tego nie wiem. Wiem jednak, że adwokat ma wykonywać swoje obowiązki także wtedy, gdy sprawa jest głośna, dzieli opinię publiczną i rodzi naciski. Człowiek, którego bronię, musi wiedzieć, że może na mnie liczyć" - pisze adwokat.
Malewski nawiązuje również do zbliżającego się Marszu Niepodległości, który w obliczu tej sytuacji "nie pozostaje bez znaczenia". "W poprzednich latach również otrzymywałem już groźby związane z organizacją Marszu Niepodległości (...) Takie zawiadomienia mogą służyć destabilizacji naszych przygotowań do Marszu Niepodległości i wprowadzeniu ogólnego chaosu" - argumentuje prezes zarządu stowarzyszenia.
Zdaniem działacza "trzeba brać pod uwagę także możliwość prowokacji rosyjskich lub białoruskich służb, obliczonej na destabilizowanie państwa". W związku z akcją policji Malewski poinformował o niej Okręgową Radę Adwokacką w Warszawie, "zwracając się o interwencję i monitorowanie sprawy". Złożył również zawiadomienie na komendzie o możliwości popełnienia wobec niego przestępstwa.
Policja wyjaśnia interwencję u Malewskiego. Służby otrzymały fałszywe zgłoszenie
Do oświadczenia Malewskiego odniosła się Komenda Stołeczna Policji. Jak czytamy, warszawskie służby przyjęły "zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę jednego z organizatorów zgromadzenia Marsz Niepodległości".
Policja relacjonuje, co stało za podjętą 24 października interwencją. "Na jednej z internetowych platform komunikacyjnych zamieszczony został wpis, którego autor informował o popełnieniu zabójstwa i przygotowaniu do targnięcia się na swoje życie" - czytamy w oświadczeniu KSP.
W związku z tym doniesieniem pod wskazany adres "w trybie natychmiastowym" wysłano kilka patroli policji, a funkcjonariuszy poinformowano o pilnym charakterze interwencji ze względu na potencjalne zagrożenie życia ludzkiego.
Policjantów uprzedzono jednocześnie, że "informacja nie jest na tym etapie potwierdzona i może także być próbą wywołania fałszywego alarmu w celu spowodowania reakcji służb ratunkowych".
"Pod wskazanym adresem policjanci zastali prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, który poinformowany o przyczynie interwencji, oświadczył, że w mieszkaniu przebywa sam. Mężczyzna powiedział funkcjonariuszom, że podejrzewa, iż interwencja mogła zostać zgłoszona złośliwie z uwagi na jego działalność społeczną lub zawodową" - relacjonuje KSP.
Policjanci wyjaśnili również, że ze względu na charakter zgłoszenia nie mieli w takiej sytuacji możliwości odstąpienia od interwencji.
"Polityczny WF": Gra o Trybunał. Będzie wytrychem do omijania wet?INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.