"Skąd wezmą się nadwyżki na eksport?". Sikorski reaguje na decyzję Trumpa
Tobiasz Bocheński skomentował decyzję Donalda Trumpa w sprawie rosyjskiej ropy naftowej
Źródło zdj. gł.: Vladyslav Musiienko/PAP
Prezydent USA Donald Trump poinformował w piątek, że Rosja zgodziła się niezwłocznie dostarczyć na rynek amerykański i światowy ponad 300 tys. ton oleju napędowego.
Według Trumpa w krótkim czasie Rosja ma dostarczyć kolejne 3 mln ton diesla - w zależności od stanu technicznego tamtejszych rafinerii. Następne dostawy miałyby objąć dodatkowe 500 tys. ton w listopadzie oraz milion ton w późniejszym terminie.
Szef polskiego MSZ skomentował te zapowiedzi we wpisie opublikowanym na portalu X. Powołał się na informacje przekazane przez polską placówkę dyplomatyczną oraz inne źródła.
"Nasza ambasada raportuje braki paliw nawet w Moskwie, która jest zawsze preferowana w zaopatrzeniu. Ponadto, poważne źródła donoszą, że Ukraina uszkodziła już około 50 procent rosyjskich zdolności rafinacyjnych. To skąd wezmą się nadwyżki na eksport?" - napisał na portalu X minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Nasza ambasada raportuje braki paliw nawet w Moskwie, która jest zawsze preferowana w zaopatrzeniu. Ponadto, poważne źródła donoszą, że Ukraina uszkodziła już około 50% rosyjskich zdolności rafinacyjnych. To skąd wezmą się nadwyżki na eksport?
— Radosław Sikorski 🇵🇱🇪🇺 (@sikorskiradek) October 10, 2026
Sasin: jestem zwolennikiem sankcji
Do zapowiedzi administracji Donalda Trumpa odniósł się także poseł PiS Jacek Sasin.
- Jestem zdecydowanym zwolennikiem sankcji wobec rosyjskiego reżimu. Trudno mi jednak w tej chwili odnieść się do tego, jakie kwestie zdecydowały o podjęciu tej decyzji - powiedział Sasin reporterowi TVN24.
Polityk podkreślił, że kluczowe pozostaje dalsze zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w bezpieczeństwo Europy i pomoc dla Ukrainy.
- Najważniejsze jest, aby Stany Zjednoczone cały czas wspierały nas, Europę, a także Ukrainę w obliczu zagrożenia ze strony Rosji. Rosja jest, pozostaje i - jak sądzę - jeszcze długo będzie naszym największym zagrożeniem - dodał.
- Nie jestem w stanie oceniać decyzji obcego rządu, kiedy nie wiem, jakimi motywami i przesłankami się kierował. Jako Prawo i Sprawiedliwość jesteśmy zwolennikami twardych sankcji, co zresztą pokazaliśmy, gdy sprawowaliśmy władzę. Byliśmy liderem, jeśli chodzi o ich wprowadzanie, i takie pozostaje nasze stanowisko. Nie znam jednak przesłanek, które zdecydowały o podjęciu tej konkretnej decyzji - podsumował.
"Żadnego porozumienia z Putinem"
Europoseł PiS Tobiasz Bocheński zwrócił natomiast uwagę na dynamiczną sytuację międzynarodową.
- Widzimy, że minister spraw zagranicznych Niemiec rozmawiał z Ławrowem. Obserwujemy różnego rodzaju zabiegi zmierzające do zawarcia jakiejś formy porozumienia pomiędzy Ukraińcami a Rosjanami, pod patronatem różnych państw - mówił.
Zdaniem Bocheńskiego Polska, jako państwo Europy Środkowo-Wschodniej, powinna sprzeciwiać się zawieraniu porozumień z Władimirem Putinem, dopóki Rosja kontynuuje wojnę i okupuje ukraińskie terytoria.
- Z naszego punktu widzenia, jako państwa w Europie Środkowo-Wschodniej, powinniśmy twardo stać na stanowisku, że żadnego porozumienia z Władimirem Putinem być nie może, dopóki prowadzi on zbrodniczą wojnę w Ukrainie i okupuje legalne terytoria ukraińskie - zaznaczył.
Polityk ocenił jednocześnie, że Donald Trump prowadzi politykę zgodną z własnym rozumieniem interesu Stanów Zjednoczonych. Dodał, że Polska powinna analizować działania Waszyngtonu przede wszystkim z perspektywy własnego bezpieczeństwa i interesu narodowego.
- Donald Trump realizuje interes amerykański tak, jak go rozumie. My mamy swój własny interes i przez ten pryzmat powinniśmy oceniać rzeczywistość polityczną, a nie w innych kategoriach, ponieważ byłoby to nierealistyczne - podkreślił.
Kontakty Polski z Białym Domem
Bocheński odniósł się także do relacji polsko-amerykańskich oraz rozmów dotyczących obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych w Polsce. Według niego działania w tej sprawie prowadzi m.in. prezydent Karol Nawrocki.
- Myślę, że jeżeli chodzi o kontakty z administracją amerykańską i deklaracje dotyczące bazy wojskowej, możemy jasno stwierdzić, że polscy politycy, w szczególności prezydent Karol Nawrocki, bardzo intensywnie lobują w Białym Domu - wyjaśnił.
Europoseł PiS skrytykował przy tym premiera Donalda Tuska i ministra Radosława Sikorskiego. Ocenił, że ich wcześniejsze wypowiedzi negatywnie wpłynęły na relacje z obecną administracją amerykańską.
- Problemem cały czas pozostaje fakt, że minister Sikorski i Donald Tusk nie mają tam wstępu z powodu swoich absurdalnych wypowiedzi. Po raz pierwszy w historii Polski mamy do czynienia z sytuacją, w której urzędujący premier nie ma relacji z administracją w Waszyngtonie i to tylko i wyłącznie z własnej winy. To bardzo poważny problem - podsumował.
Ataki na Kijów
Dyskusja o dostawach rosyjskiego paliwa odbywa się w czasie kolejnych ataków Rosji na Ukrainę. Jak podał "The Kyiv Independent", w sobotę rosyjskie wojska przeprowadziły ataki rakietowe na Kijów.
"10 października około godz. 14 w ukraińskiej stolicy rozległy się eksplozje. W mieście ogłoszono alarm przeciwlotniczy w związku z zagrożeniem atakiem rakietowym i dronowym" - podał serwis.
Wcześniejsze rosyjskie uderzenia uszkodziły infrastrukturę energetyczną, powodując przerwy w dostawach prądu i wody. Spadki napięcia doprowadziły również do czasowego wstrzymania kursowania części pociągów kijowskiego metra oraz pracy schodów ruchomych.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.