Russell Brand miał „szalony apetyt seksualny”. Asystentka pogrąża komika

Opracowanie: Piotr Parzysz Publikacja: Dzisiaj, 27 października (11:16)
Była asystentka Russella Branda zeznawała w procesie, w którym brytyjski komik odpowiada za zarzuty gwałtu i napaści seksualnej. Helen Berger opisała jego zachowanie wobec kobiet, liczne kontakty seksualne oraz reakcje otoczenia, które – jak twierdzi – często bagatelizowało niewłaściwe zachowanie gwiazdora.
Russell Brand z żoną Laurą przed budynkiem sądu, fot. NEIL HALL /PAP
Była asystentka opisała zachowanie komika
Helen Berger pracowała dla Russella Branda od czerwca 2006 roku do lutego 2007 roku, gdy 51-letni dziś komik znajdował się u szczytu sławy. Była asystentka określiła tę pracę jako jedną z najtrudniejszych w swojej karierze. Jak stwierdziła, jego zachowanie wobec kobiet było często bagatelizowane przez współpracowników i inne osoby z otoczenia. Jej oświadczenie przed sądem odczytał prokurator Riel Karmy-Jones KC.
Chociaż wcześniej pracowałam z celebrytami i widziałam, jak wiele osób normalizuje złe zachowani, tym razem było to na zupełnie innym poziomie – podkreśliła.
Sama w pewnym momencie zaczęła traktować jego zachowanie jako coś normalnego. Zwróciła również uwagę na sposób, w jaki Brand prezentował się podczas pracy - często chodził w samej bieliźnie, bez koszuli. Przywołała sytuację, w której Sadie Frost przyszła przeprowadzić z nim wywiad i komik udzielił go w bieliźnie, bez koszuli i w rozpiętym szlafroku.
Po zbliżeniach był przygnębiony
W czasie, gdy Berger była jego asystentką, Brand pracował przy programie „Big Brother” dla Channel 4, realizował projekty dla MTV i BBC, prowadził audycję radiową, występował podczas ogólnokrajowej trasy komediowej, redagował cotygodniową kolumnę dla „Guardiana” i pracował nad książką. Zdaniem Berger równie intensywne było jego życie seksualne.
Oprócz intensywnej pracy miał szalony apetyt seksualny i sypiał z różnymi osobami dzień i noc. Bardzo otwarcie mówił o swoich potrzebach – zeznała.
Po zbliżeniach Brand nie sprawiał wrażenia zadowolonego, lecz wręcz przeciwnie - przygnębionego.
Opisała też, jak na serwisie Myspace wyszukiwał kobiety, z którymi chciał uprawiać seks. Kobiety, w tym jedna celebrytka, często przychodziły do jego mieszkania w Camden, w północnym Londynie.
Był jak paw – kobiety zawsze same do niego podchodziły – stwierdziła.
Podczas nagrywania programu dla MTV Brand miał ją również prosić, by zdobywała dla niego numery telefonów do kobiet.
Seks w garderobie
Była asystentka opowiedziała także, jak pewnego razu musiała powstrzymać matkę i ówczesną partnerkę Branda przed wejściem do garderoby, w której komik uprawiał seks z inną osobą. Innym razem usłyszała rozmowę Branda w damskiej toalecie i zorientowała się, że w sąsiedniej kabinie dochodzi do kontaktu. Rozpoznała charakterystyczne kowbojskie buty komika, które widziała w kabinie obok.
Przypomniała również występ Branda podczas festiwalu w Edynburgu, na którym był główną gwiazdą. Po zakończeniu występu komik zaprosił do pubu wszystkie osoby z „pochwą i bijącym sercem”, sugerując, że chce się z nimi później spotkać.
Na zaproszenie odpowiedziało wiele kobiet. Później znalazła Branda uprawiającego seks pod prysznicem w wynajmowanym przez niego mieszkaniu. Wspomniała także o poranku, kiedy w sypialni komika zobaczyła wychodzącą z niej celebrytkę.
„Widziałam, jak źle traktował kobiety”
Berger zaznaczyła w zeznaniach, że nie była świadkiem przestępstwa. Podkreśliła jednak, że „widziała, jak Russell źle traktował kobiety”.
Przywołała między innymi sytuację, kiedy Brand próbował nawiązać kontakt z pewną kobietą. Kiedy powiedziała mu, że ma chłopaka, komik nagle zmienił zachowanie i stracił zainteresowanie rozmówczynią. Przestał być uroczy i przeszedł do kolejnej kobiety – relacjonowała była asystentka.
Russell Brand nie przyznaje się do winy
Russell Brand odpowiada przed sądem za trzy zarzuty gwałtu, trzy zarzuty napaści seksualnej oraz jeden zarzut nieprzyzwoitego zachowania. Sprawa dotyczy sześciu kobiet i zdarzeń z okresu dziesięciu lat, począwszy od 1999 roku. Komik zaprzecza wszystkim zarzutom.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.