Awantura o szpital. Dziesiątki osób na głodówce, żądają jednego

W szpitalu w Sanoku trwa protest głodowy; pracownicy domagają się odwołania dyrektorki placówki.
Ponad siedmiogodzinna rozmowa zarządu powiatu z przedstawicielkami związku zawodowego pielęgniarek i położnych zakończyła się fiaskiem.
Starosta sanocki nie widzi podstaw do odwołania dyrektorki, podkreślając poprawę wyniku finansowego szpitala.
- Na ten moment nie ma żadnego przełomu - powiedziała dziennikarzom Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, działającego w szpitalu.
Jak podkreśliła, odwołanie dyrektorki to jedyny postulat związku. - Mamy jeden postulat i chcemy go spełnić - dodała.
Sawicka oceniła, że środowe rozmowy z zarządem były "czasem straconym". - Mam wrażenie, że rozmawialiśmy o niczym - powiedziała.
Związki rozważają pozwy oraz zawiadomienie prokuratury, m.in. w sprawach dotyczących wyrównania wynagrodzeń, niewypłaconych nagród jubileuszowych i odpraw emerytalnych oraz nieodprowadzonych składek.
Przewodnicząca zarzuciła dyrektorce szpitala "korporacyjny, autorytarny" styl zarządzania. - Stoimy na stanowisku, że nie ma platformy do porozumienia z panią dyrektor - powiedziała Sawicka.
Sawicka nie przesądziła, czy protest głodowy będzie kontynuowany. - Musimy ustalić, co będziemy robić dalej - powiedziała.
Głodówka w szpitalu w Sanoku. Rozmowy z zarządem powiatu zakończone fiaskiem
Głodówka rozpoczęła się sześć dni temu z udziałem czterech pracowników. W poniedziałek liczba protestujących wzrosła do około 50 osób ze wszystkich grup zawodowych szpitala.
Starosta sanocki Robert Pieszczoch powiedział, że spośród pięciu związków, gotowe do rozmów są trzy. Dwa związki - pielęgniarek i położnych oraz Solidarność - nie zgodziły się na mediację. Zarząd powiatu będzie jednak szukać mediatora.
Starosta podkreślił, że Wioletta Kacperska kieruje szpitalem od końca sierpnia, a częste zmiany na stanowisku dyrektora utrudniłyby restrukturyzację. Od objęcia przez nią funkcji zwolniono 65 osób, a około 20 kolejnych otrzymało wypowiedzenia.
Pieszczoch wskazał także na poprawę wyniku finansowego szpitala. Za ostatni miesiąc wyniósł on 2,3 mln zł, podczas gdy w niektórych wcześniejszych miesiącach tego roku było to około 4 mln zł. Zadłużenie placówki przekracza 220 mln zł, a od sierpnia pracownicy otrzymują 70 proc. wynagrodzenia.
Starosta przyznał, że dyrektorka popełniła kilka błędów, ale jego zdaniem nie ma podstaw do jej odwołania. - Po wysłuchaniu wszystkich stron nie ma podstaw, żeby odwołać panią dyrektor - powiedział.
"Polityczny WF": Kosiniak-Kamysz był u Trumpa. Dlaczego się nie pochwalił?INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.