The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, October 11, 2026

"Kraków zagłosował przeciwko Platformie". Gorąca dyskusja po wyborach

Translate

Europoseł PiS Patryk Jaki nie miał wątpliwości, że wynik należy odczytywać szerzej niż tylko jako lokalną porażkę kandydatki wspieranej przez koalicję rządzącą. - Kraków poszedł zagłosować po prostu przeciwko Platformie - stwierdził.

Jego zdaniem podobny mechanizm może zadziałać również podczas przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. - To będzie po prostu plebiscyt: czy chcemy dalej Tuska, czy nie chcemy Tuska - powiedział.

Jaki powiązał wynik wyborów również z oceną sytuacji gospodarczej. Przekonywał, że pogarszające się nastroje ekonomiczne mogą działać na niekorzyść obecnej większości rządzącej.

- Jestem pewny, że tak się stanie, dlatego że sytuacja w ogóle w naszym kraju, i budżetowa, finansowa, i dotycząca bezpieczeństwa, jest coraz gorsza i będzie coraz gorsza - mówił.

Polityk PiS ocenił również, że zwycięstwa Gibały nie należy tłumaczyć jedynie pieniędzmi wydawanymi na kampanię. - To, co było najważniejsze, to była niechęć do Platformy. Nie chcemy już Platformy Obywatelskiej - stwierdził.

Jakubiak o kampanii KO. "Przegraliście z kretesem"

Jeszcze ostrzej wynik ocenił Marek Jakubiak. Według niego krakowskie wybory były w praktyce oceną rządów Donalda Tuska. - Dzisiejsza sytuacja wyborcza w Krakowie jest wynikiem działalności rządu Donalda Tuska - powiedział.

Jakubiak nawiązał także do wcześniejszych rządów Aleksandra Miszalskiego w mieście. - To był egzamin dojrzałości rządu Donalda Tuska. Przegraliście z kretesem - stwierdził.

Według niego wynik można – przynajmniej częściowo – traktować jako zapowiedź przyszłorocznego głosowania w całym kraju.

Konfederacja: Ludzie mieli dość Platformy

Wojciech Machulski z Konfederacji przekonywał natomiast, że wyborcy w Krakowie mieli przede wszystkim dość sposobu sprawowania władzy przez Platformę Obywatelską. - Wielu mieszkańców Krakowa miało dość po prostu Platformy Obywatelskiej - powiedział.

Polityk wymieniał m.in. zarzuty dotyczące "kolesiostwa", strefy czystego transportu i sposobu komunikowania się władz miasta z mieszkańcami. - Ta buta i arogancja zabiła Aleksandra Miszalskiego i zabiła też Monikę Piątkowską - ocenił.

Machulski rozszerzył swoją krytykę na całą koalicję rządzącą, zarzucając jej oderwanie od codziennych problemów obywateli. - Dzisiaj ta partia reprezentuje oderwane kompletnie od rzeczywistości elity, które nie zdają sobie sprawy z tego, jak wygląda normalne życie - mówił.

Pasławska: Duża polityka nie zawsze pomaga

Inaczej wynik oceniali przedstawiciele koalicji rządzącej. Urszula Pasławska z PSL przekonywała, że kampania samorządowa rządzi się innymi prawami niż kampania ogólnopolska. – Ludzie nie za bardzo lubią, kiedy duża polityka miesza się z małą polityką – powiedziała.

Odniosła się w ten sposób do licznych wizyt polityków koalicji rządzącej w Krakowie, w tym premiera Donalda Tuska, Władysława Kosiniaka-Kamysza czy Radosława Sikorskiego.

Jej zdaniem Monika Piątkowska musiała dodatkowo mierzyć się z obciążeniem po wcześniejszych rządach Aleksandra Miszalskiego. - Każdy kandydat mierzyłby się nie tylko ze swoją wizją i ze swoim programem, ale z odium poprzednika - argumentowała.

Pasławska odrzuciła jednak tezę, że wynik Krakowa przesądza o przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. - Wybory w Krakowie mogą wiele, ale nie muszą wiele oznaczać - powiedziała.

Jak dodała, koalicja powinna teraz skupić się na realizacji swoich zobowiązań. - Nie ma co narzekać, tylko trzeba po prostu wziąć byka za rogi i ciężko pracować - podsumowała.

Szejna: Wybory samorządowe rządzą się innymi prawami

Andrzej Szejna z Nowej Lewicy zdecydowanie odrzucił interpretację Patryka Jakiego. - Zgoła inaczej widzę te wyniki - powiedział. Jak podkreślił, bezpośrednich wyborów prezydenta miasta nie należy traktować tak samo jak wyborów parlamentarnych. - Musimy traktować wybory samorządowe, a szczególnie wybory bezpośrednie prezydenta, zupełnie inaczej niż wybory parlamentarne - zaznaczył.

Szejna pozytywnie ocenił natomiast dane dotyczące potencjalnego poparcia dla ugrupowań koalicji 15 października. - Okazuje się, że rzeczywiście obóz demokratyczny, obóz koalicji 15 października może zdobyć większość - przekonywał.

Polityk odniósł się również do zarzutów PSL, że Lewica nie poparła Moniki Piątkowskiej. Jak zaznaczył, nie widział szczególnych starań kandydatki o takie wsparcie. - Głosy wyborców to nie jest jakiś towar, którym można kupczyć. To nie worek ziemniaków - powiedział. Ocenił przy tym, że decyzja krakowskiej Nowej Lewicy o nieudzielaniu poparcia żadnemu z kandydatów była słuszna.

View the original on Polsat News →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.