The Jerusalem PostUS Congresswoman Ilhan Omar's home raided in DOJ immigration probe - reportESPN DeportesBrewers vino de atrás ante Dodgers y abrió con triunfo SCLNESPNHollywood Allen: How the Bills QB has gone from MVP to 'cool as a cucumber' on setPunchUNHCR sounds alarm over funding crisisDaily MaverickMADLANGA COMMISSION: Ipid searches Hawks officer’s home after Madlanga extrajudicial killing allegationsBollywood HungamaJailer 2 Hindi release: Makers clarify Rajinikanth-starrer will hit theatres on October 15; say, “There has been no change”Global NewsTurkey gravy brand recalled due to undeclared mustardBBC NewsGarvaghy Road residents fail in bid to challenge Drumcree decisionNMENME’s top 10 shows from Beyond The Music 2026MintFormer financial services secretary Nagaraju named IL&FS CMD for two yearsn-tvTrump dealt, Putin tötet : Die Ukraine gerät plötzlich immens unter DruckConsequenceSacha Baron Cohen to Star in Quentin Tarantino’s Debut Stage Play The Popinjay Cavalier
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 12, 2026

Polityka Trumpa jest dramatyczna dla Polski [OPINIA]

Translate

Donald Trump o Polsce mówi zawsze dobrze. Wiadomo, że ma tam przyjaciela, który – jak niezmiennie podkreśla – dzięki niemu wygrał wybory, więc jest powód, by nas lubić. Słowa zresztą, jak wiadomo, nic nie kosztują, a za tymi paciorkami dobrych słów, obietnic, które można spełnić albo i nie, można zawsze przykryć realne wycofanie części amerykańskich wojsk z Polski. Te dobre słowa i obietnice (których realizacji trzeba się domagać i trzymać za słowo amerykańskich polityków) nie powinny nam także przesłaniać tego, że także długofalowo model polityki i jej kierunek proponowany przez Trumpa są dla Polski śmiertelnie niebezpieczne.

DLA CIEBIE

25 lat na straży bezpieczeństwa. ORLEN dziękuje strażakom za ich codzienną misję

I nie chodzi tylko o to, że w świecie, w którym wszystkim rządzą najsilniejsi, nie licząc się z prawami słabszych i z prawem międzynarodowym czy moralnością, sytuacja Polski (kraju średniego i położonego w pobliżu Rosji, która uważa nas za część swojej strefy wpływów) jest bardzo trudna. Chodzi także o bardziej praktyczne i krótkoterminowe skutki, jakie płyną z konkretnych decyzji Trumpa, choćby tej o zniesieniu sankcji na olej napędowy z Rosji.

Trump tę decyzję traktuje oczywiście wyłącznie z perspektywy własnego interesu politycznego, wyborów połówkowych i obniżenia cen ropy, ale dla nas to informacja dramatyczna. Dlaczego? Bo Putin, który właśnie nasilił ataki na ludność cywilną Ukrainy, przeprowadził cały szereg ataków hybrydowych na Europę, nie tylko nie został za to w jakikolwiek sposób ukarany czy skarcony, ale dostał od Trumpa prezent. Prezent, z którego skorzysta, by zbudować jeszcze więcej rakiet, jeszcze więcej dronów, które posłużą mu do zabijania Ukraińców (a kto wie, czy nie także Litwinów, Łotyszy czy Polaków). Jakby tego było mało, Putin odebrał od Trumpa jasny sygnał, że jego działania nie mają większego znaczenia dla USA, a to oznacza, że nie tylko może je kontynuować, ale i eskalować.

Trudno uznać, że taka strategia opłaca się w jakikolwiek sposób Polsce. Dla nas to raczej śmiertelne zagrożenie, szczególnie, gdy Putin widzi, że wprawdzie USA obiecuje nam stałą bazę, ale na razie to wycofuje od nas żołnierzy, a nie ich wysyła. Rosja zaś bardziej patrzy na działania niż na słowa. To zaś oznacza, że sytuacja naszego bezpieczeństwa się pogarsza. I to mimo kordialnych zapewnień Trumpa o przyjaźni wobec prezydenta Nawrockiego.

Szkodliwe - i to już w wymiarze bardziej bezpośrednim - są także próby wymuszenia na Ukrainie wyborów prezydenckich, a także wstrzymanie jej ataków na rafinerie. I jedno i drugie oznacza, że Donald Trump zaczyna realizować agendę polityczną przygotowaną dla Kijowa na Kremlu. Ataki na rafinerie i przemysł naftowy to dla Ukrainy nie tylko jedno z najskuteczniejszych narzędzi nacisku i niszczenia rosyjskiej gospodarki, ale także zmniejszenia możliwości działań militarnych. Zaprzestanie ich oznacza pogorszenie możliwości militarnych Kijowa, a to skutkuje oddaniem pola Rosji. Jeśli ktoś chce zwycięstwa Moskwy w tej wojnie, to jest to odebranie Ukrainie skutecznego narzędzia nacisku jest punktem dla niej.

Analogicznie wygląda sytuacja z wyborami prezydenckimi. Można lubić lub nie Wołodymyra Zełenskiego, można rozmaicie oceniać jego mandat czy metody działania, ale nie ulega wątpliwości, że to nie Putin i nie Trump powinni go odwoływać. Trudno też nie dostrzec, że nie da się przeprowadzić wyborów pod ostrzałem rosyjskim w kraju, z którego wyjechała masa ludzi. Rosja ma tego pełną świadomość, a domaga się wyborów, by zwiększyć chaos, pogłębić podziały na Ukrainie, zakwestionować demokrację i ewentualnie wzmocnić przyjazne sobie opcje. Trump, postulując wybory na Ukrainie, (świadomie lub nie) gra w rytm muzyki nadawanej z Kremla i działa na rzecz przegranej Kijowa.

Co to oznacza dla Polski? Radykalne pogorszenie sytuacji i to na każdym niemal polu. Jeśli Ukraina stanie się państwem całkowicie niestabilnym i mniej lub bardziej zależnym od Rosji, to kolejne setki tysięcy, a może więcej ludzi, ruszy na Zachód. Polska będzie jednym z głównych miejsc migracyjnych, a niekontrolowany napływ uchodźców, szczególnie gdy pozytywne emocje między Polakami a Ukraińcami wygasły, zostanie wykorzystany przez Rosję do kolejnych aktów przemocy i siana niestabilności także u nas. Tego rodzaju fala będzie także trudna do przyjęcia przez nasz system społeczny, a to także nie jest dla nas korzystne.

Nie ulega też wątpliwości, że mniej lub bardziej jawna przegrana Ukrainy czy zwycięstwo Rosji oznacza ogromną frustrację nie tylko ukraińskich żołnierzy i ich rodzin, ale także innych, a frustracja ta będzie się często kierować wobec tych państw zewnętrznych, które uzna się za winnych tej klęski. USA jest daleko, więc naturalnym kierunkiem, w jakim skierują złość i żal będzie m.in. Polska. I to także jest dla nas niebezpieczne, i także dlatego powinniśmy robić wszystko, by Ukraina pozostała państwem suwerennym i wolnym, a nie zależnym od Rosji. A to - jeśli Trump będzie prowadził swoją politykę konsekwentnie i będzie spełniał swoje groźby - będzie trudne.

To wszystko jasno wskazuje, że polityczna wizja Trumpa, nawet jeśli jest ona jakimiś szachami 5D, kompletnie nie opłaca się Polsce. Jeśli to są szachy, to może się okazać, że jesteśmy w nich pionkiem, którego Trump pozbędzie się bez żalu, jeśli uzna, że jest mu to potrzebne. Ja jednak obawiam się, że to, co robi prezydent USA, niewiele ma wspólnego z wielką geopolityką. Trump nie prowadzi żadnej gry, tak jak nie ma ani poglądów, ani wartości czy zasad. On ma tylko interesy – niekoniecznie amerykańskie – tylko własnej rodziny i grupy kumpli. I to jest najbardziej przerażające.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.