Nietypowy wirus pokrzyżował plany mistrzyni
Chiny walczą z rozprzestrzenianiem się wirusa czikungunii
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: Getty Images
Sezon narciarski rozpoczyna się już za niecały miesiąc, tymczasem znana narciarka zakończyła przedwcześnie treningi w Ushuai w Argentynie i wróciła do Włoch. Powodem były nietypowe komplikacje zdrowotne. Opowiedziała o nich w niedawnej rozmowie ze Sky Sport, którą zrelacjonowały włoskie media.
- Zacząłem odczuwać szczególnie silny, intensywny i dziwny ból stawów, w porównaniu ze zwykłymi bólami, które mam i które mogę leczyć środkami przeciwzapalnymi. Miałam osłabienie nóg, jakbym miała problemy z koordynacją, i drżenie. Nie mogłam wchodzić po schodach i czułam się nienaturalnie zmęczona i wyczerpana. Zdałam sobie sprawę, że coś jest nie tak, gdy chodziłam - opisywała swoje dolegliwości. Jak wyznała, nie czuła się dobrze od lipca. - Zmagałam się ze spadkiem poziomu energii, ale myślałem, że to przez upały tego niezwykle nietypowego lata, w połączeniu z przeciążeniem - mówiła.
Czym są czinkungunia i parwowirus?
Po powrocie do Włoch sportmenka przeszła szereg badań. - Spędziłam dwa tygodnie w szpitalu i po rekonstrukcji wyników badań krwi okazało się, że najpierw ugryzł mnie zakażony komar i zaraziłam się czinkungunią. Potem, w ślad za tym wirusem, złapałam też parwowirusa B19, który jest bardzo rzadkim wirusem wśród dorosłych. Zwykle zarażają się nim tylko małe dzieci, ale powoduje objawy neurologiczne, silne bóle stawów i uczucie wyczerpania - relacjonowała.
Co to za wirusy? Wirusa czinkungunii, występującego głównie w Afryce, Azji, na wyspach Oceanu Indyjskiego, w regionie Karaibów, Ameryce Środkowej i Południowej, przenoszą przede wszystkim komary tygrysie (Aedes). Nie jest przenoszony z człowieka na człowieka. Jak pisaliśmy w tvn24.pl nazwa wirusa wywodzi się z Tanzanii, gdzie w 1952 roku wykryto go po raz pierwszy. W lokalnym języku oznacza dosłownie "zgiętego człowieka", co nawiązuje do bólu stawów, powodującego, że osobie zakażonej może być trudno się wyprostować.
Czinkungunia wywołała już kilka epidemii w Azji Południowej i Południowo-Wschodniej oraz Afryce, a w listopadzie ubiegłego roku na Kubie. Dotarła też do Europy: we Włoszech po raz pierwszy stwierdzono obecność tego patogenu przed dziesięcioma laty. Komary egipskie i tygrysie pojawiły się też we Francji i Hiszpanii. Były także doniesienia o zaobserwowaniu ich w krajach sąsiadujących z Polską, ale chodziło o przypadki zawleczenia. Jak rozpoznać takie komary? - Przede wszystkim mają bardzo charakterystyczne zabarwienie. Widać bardzo kontrastowe umaszczenie, ich ciało jest czarne, a na odnóżach posiadają takie przepiękne pasy - mówiła Ewa Sady, entomolog z Samodzielnego Zakładu Entomologii Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie w rozmowie z tvn24.pl kilka lat temu.
W czerwcu 2024 roku Komisja Europejska zatwierdziła szczepionkę na gorączkę czikungunia, z której mogą korzystać osoby w wieku powyżej 18 lat.
Jak informuje WHO na swojej oficjalnej stronie, objawy zakażenia tym wirusem występują zazwyczaj od czterech do ośmiu dni po ukąszeniu przez komara i są podobne do grypy. To wysoka gorączka, do 40 stopni Celsjusza, oraz silne bóle mięśni lub stawów. Zwykle infekcja jest samoograniczająca i mija po dwóch czy trzech dniach. U nielicznych osób może spowodować powikłania kardiologiczne, neurologiczne i okulistyczne. Leczenie jest głównie objawowe.
Parwowirus częstszy u dzieci
Ludzki parwowirus B19 może odpowiadać za kilka chorób, w tym rumień zakaźny, znany również jako "choroba piąta". Schorzenie to, częste u dzieci, charakteryzuje się m.in. wysypką na skórze, często w postaci czerwonych plam w kształcie obrączek.
"U dorosłych parwowirus B19 zwykle powoduje nietypowe wysypki bez rumienia na twarzy (np. grudkowo-wybroczynowy zespół rękawiczkowo-skarpetkowy) lub zespół poliartropatii, który objawia się symetrycznym zapaleniem lub bólami stawów, najczęściej dłoni, stawów skokowych, kolanowych i nadgarstka" – tłumaczy portal Medycyna praktyczna dla pacjenta. Jak informują jego eksperci, zespół "rękawiczkowo-skarpetkowy" objawia się grudkowo-krwotoczną wysypką, najbardziej nasiloną na dłoniach i stopach, przy prawidłowej liczbie płytek krwi.
Parwowirus B19 ma skłonność do uszkadzania komórek prekursorowych układu czerwonokrwinkowego w szpiku kostnym i jest szczególnie groźny dla osób z anemią hemolityczną oraz dla osób z różnego rodzaju niedoborami odporności.
Zakażenie szerzy się głównie drogą kropelkową, a wirus cechuje się dużą zaraźliwością (po kontakcie choruje większość osób podatnych). Okres wylęgania wynosi zwykle 4-14 dni, przy czym wiremia ustępuje wraz z pojawieniem się wysypki.
Te wirusy trzeba przeczekać
- Nie ma lekarstwa, czekam, aż minie. Zdecydowanie pokonałem ostrą fazę. Powiedzmy, że jestem w końcowej fazie, ale zostawia to po sobie wiele skutków ubocznych. Są dni, kiedy czuję się lepiej, a inne, kiedy budzę się przygnębiona. Muszę dać sobie czas. Zanim wrócę na narty, muszę czuć się dobrze i mieć jasny umysł - mówiła w wywiadzie Sofia Goggia.
Jak donosi portal Medycyna praktyczna, u większości osób zakażenie parwowirusem B19 przebiega łagodnie lub bezobjawowo. Objawy stawowe ustępują samoistnie, zwykle w ciągu kilku tygodni, ale u niewielkiego odsetka chorych utrzymują się miesiącami. Nie prowadzą do trwałego do uszkodzenia stawów. Do rzadkich powikłań należą neuroinfekcje, zapalenie mięśnia sercowego lub nerek.
Sama sportsmenka jest dobrej myśli. "Teraz, gdy prawda wyszła na jaw i zidentyfikowaliśmy problem (miałam dwie infekcje wirusowe, które powodowały u mnie "specyficzne" objawy), możemy przystąpić do jego rozwiązania, ale wymaga to czasu i mnóstwa cierpliwości" - napisała tydzień temu na swoim portalu społecznościowym.
Największe zagrożenie parwowirus B19 niesie dla kobiet w ciąży, z powodu ryzyka powikłań u płodu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.