To będzie największe takie zjawisko w historii. Umrzeć może nawet 450 tys. ludzi
El Niño, czyli z hiszpańskiego "chłopiec", to część naturalnego cyklu zachodzącego w równikowej części Oceanu Spokojnego. Gdy słabną pasaty, ciepła woda zaczyna przemieszczać się w kierunku wschodnim. W rezultacie temperatura na znacznej powierzchni Pacyfiku rośnie, a wzorce pogodowe w wielu częściach świata ulegają zmianie.
O nadejściu El Niño mówi się, gdy temperatura wody w Oceanie Spokojnym wzrośnie o przynajmniej 0,5 st. C względem wieloletniej średniej. Przy wzroście o przynajmniej 1,5 st. C mówimy o silnym zjawisku, a przy wzroście o ponad 2 st. C – o bardzo silnym.
Obecne El Niño osiągnie skalę, jakiej badacze nie zarejestrowali nigdy w historii. I może pociągnąć to za sobą konsekwencje na równie niespotykaną skalę.
Historyczne El Niño
Poniżej pokazujemy wykres, który na podstawie danych agencji badawczych opracował Zeke Hausfather, popularny klimatolog z USA. Jak widać, najcieplejsze El Niño w historii miało miejsce w sezonie 2015-2016, gdy temperatury wody w środkowej części Pacyfiku wzrosły o 2,75 st. C.
Prognozy wskazują, że najnowsze – wciąż rozwijające się – zjawisko przyniesie w szczytowym momencie wzrost temperatury aż o 4,1 st. C. Powinno do tego dojść w listopadzie. Co więcej, wysokie temperatury utrzymają się bardzo długo, bo na niespotykanym w dotychczasowej historii poziomie mają pozostać jeszcze w marcu.
Jakie będą tego konsekwencje? Na to pytanie odpowiada m.in. osobna mapa przedstawiona przez Hausfathera, którą udostępniła Nauka o Klimacie. "Większość skutków związana jest ze zmianą cyklu hydrologicznego: zmianą opadów, występowaniem susz i powodzi" – wyjaśnia serwis.
I tak ogromne susze przewidywane są m.in. w południowej części Afryki, a susze i pożary – w Indonezji, Ameryce Środkowej, znacznych częściach Ameryki Południowej (w tym Puszczy Amazońskiej) i Australii. Ogromne ulewy zagrażają zaś znacznej części USA, Kubie i Bahamom, większości Argentyny oraz dużym obszarom Chin i Afryki (tzw. Róg Afryki).
"Warto zwrócić uwagę na brak spodziewanych skutków na obszarze Europy, jest to zgodne z historycznym brakiem silnej korelacji pomiędzy tym zjawiskiem a zimową pogodą w tej części świata" – podkreśla Nauka o Klimacie.
Przepis na ludzkie tragedie
O ile nie musimy przejmować się bezpośrednimi konsekwencjami El Niño w naszej części Europy, o tyle w wielu częściach świata ryzyko jest ogromne. To właśnie z tego powodu ONZ i Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przedstawiają najbliższe miesiące jako miesiące naprawdę dużego ryzyka.
– El Niño jest poważnym zagrożeniem dla zdrowia publicznego, a nie tylko zjawiskiem klimatycznym. El Niño może przyczyniać się do wzrostu ekstremalnych warunków pogodowych oraz zwiększać ryzyko różnych chorób. Spodziewamy się skutków zdrowotnych na całym świecie – tłumaczy Teresa Zakaria, szefowa jednostki WHO ds. ograniczania ryzyka, operacji humanitarnych i zmiany klimatu.
Zakaria zwraca przy tym uwagę, że w wielu częściach świata potężne El Niño nałoży się na postępującą zmianę klimatu. Rekordy temperatur będą więc bite w wielu miejscach – i przyniosą różnego rodzaju ryzyka.
– Ekspozycja na ciepło bezpośrednio wpływa na funkcjonowanie ludzkiego organizmu, a także może przyczyniać się do śmierci i ciężkich chorób, pogarszając problemy sercowo-naczyniowe, oddechowe, nerkowe, metaboliczne i psychiczne – wylicza dyrektorka ONZ.
– W wielu częściach świata choroby związane z upałem, powiązane z pożarami, dymem i złą jakością powietrza, również budzą niepokój. Susze i powodzie mogą niszczyć domy i źródła utrzymania, przesiedlając ludzi i ograniczając ich dostęp do żywności, czystej wody i opieki zdrowotnej – wszystko to stanowi przepis na złe zdrowie i choroby – dodała przedstawicielka WHO.
Nawet pół miliona zgonów
Naukowcy z Climate Impact Lab i współpracujących z tą inicjatywą amerykańskich uczelni przyjrzeli się temu, jak wyjątkowo silne El Niño może wpłynąć na liczbę zgonów z powodu upałów. Jako punkt początkowy przyjęli czerwiec tego roku, gdy zjawisko już zaczęło się nasilać, a jako punkt końcowy – czerwiec/lipiec 2027 r., gdy w końcu wyraźnie osłabnie.
Z ich analizy wynika, że z powodu wysokich temperatur wywołanych przez El Niño może umrzeć nawet 450 tys. osób na całym świecie. Badanie czeka na recenzję naukową i publikację w czasopiśmie. Ze względu na pilną sytuację, autorzy opracowania postanowili przedstawić je już teraz.
– Szacunkowa liczba 451 tys. osób jest tak duża, że może być oszałamiająca. Ale pamiętajmy, że składa się ona z rodziców i dzieci, dziadków i sąsiadów, osób chodzących do pracy, opiekujących się rodzinami i żyjących własnym życiem – komentuje w "The Guardian" prof. Michael Greenstone z Uniwersytetu w Chicago, współzałożyciel Climate Impact Lab.
Naukowcy przewidują, że najwięcej zgonów będzie mieć miejsce w takich krajach, jak Nigeria, Indonezja, Sudan, Indie, Brazylia i Demokratyczna Republika Kongo. Według nich upały mogą jednak doprowadzić do zgonów również w krajach rozwiniętych – wyniki modeli komputerowych wskazują np. na 3 tys. zgonów w USA. Jak już jednak wspomnieliśmy, konsekwencje El Niño będą przeróżne. Światowy Program Żywnościowy ostrzega, że obecne zjawisko może wpędzić w ostry głód około 50 milionów ludzi.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.