"Polska i Czechy to prawdziwi przyjaciele". Nie zawsze tak było
Wpis premiera był udostępniany i komentowany zarówno przez polskich, jak i czeskich polityków. Wszyscy zapewniali o wzajemnej sympatii. Dziś brzmi to bardzo naturalnie. Nasze relacje z Czechami są naprawdę dobre. Jednak nie zawsze tak było.
U progu niepodległości Polski stosunki z naszym sąsiadem początkowo były napięte, a później eskalowały do otwartej wojny. Ale od początku.
Czytaj nas częściej w Google
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Po rozpadzie Austro-Węgier w 1918 r. Polsce i Czechosłowacji zależało na powiększeniu terytoriów. Doprowadziło to do konfliktu o Śląsk Cieszyński, obszar zamieszkiwany przez ludność polską, czeską i niemiecką. Polacy określali jego zachodnią część mianem Zaolzia, ponieważ znajdowała się ona za rzeką Olzą, patrząc z perspektywy polskiej. Teren ten stał się przedmiotem sporu, ponieważ zarówno Polska, jak i Czechosłowacja uważały go za należący do ich państwa.
Polska powoływała się przede wszystkim na fakt, że Polacy stanowili większość na tym obszarze oraz na związki historyczne Śląska Cieszyńskiego z ziemiami polskimi. Z kolei Czechosłowacja uzasadniała swoje roszczenia przynależnością tych terenów do ziem Korony Czeskiej w ramach monarchii habsburskiej oraz znaczeniem gospodarczym i strategicznym regionu. Czechom zależało również na utrzymaniu linii kolejowej, która łączyła Czechy ze Słowacją.
5 listopada 1918 r. podpisano umowę, która wyodrębniła na tym terenie strefę polską i czeską. Podział miał charakter tymczasowy i opierał się przede wszystkim na kryterium etnicznym. Strefa polska obejmowała przede wszystkim wschodnią część Śląska Cieszyńskiego, zamieszkaną w dużej mierze przez ludność polską, natomiast strefa czeska — jego część zachodnią. Co istotne, po stronie czeskiej znalazły się również tereny o dużym znaczeniu gospodarczym, w tym Zagłębie Ostrawsko-Karwińskie z kopalniami węgla.
Ten, wydawałoby się, naturalny kompromis odpowiadał Polsce, która dążyła nawet do jego utrwalenia i przeprowadzenia wyborów na zasadach uzgodnionych przez obie strony. Nie było to jednak do zaakceptowania przez rząd w Pradze — Czechosłowacja zgłaszała pretensje do całości spornego obszaru. Żadna ze stron nie zamierzała ustąpić ze swojego stanowiska.
Sytuację dodatkowo zaostrzył dekret Józefa Piłsudskiego z 28 listopada 1918 r. o wyborach do Sejmu Ustawodawczego, który obejmował również Śląsk Cieszyński, oczywiście według wcześniej ustalonego podziału granic. Strona czechosłowacka uznała to za próbę rozstrzygnięcia sporu przez Polaków na własną rękę. W grudniu 1918 r. Piłsudski zaproponował rozmowy, jednak nie przyniosło to przełomu. Ostatecznie w Pradze zapadła decyzja o rozwiązaniu sporu siłą.
Czesi, wiedząc, że Polska była w tym czasie zaangażowana w wojnę z Ukraińcami o Galicję Wschodnią oraz w powstanie wielkopolskie przeciwko Niemcom, postanowili wykorzystać jej trudną sytuację. 23 stycznia 1919 r. wojska czechosłowackie wkroczyły na Śląsk Cieszyński. Znacząca przewaga przeciwnika zmusiła oddziały polskie do wycofania się w kierunku Skoczowa. Dysproporcja sił oraz lepsze wyposażenie przeciwnika odbierały Polakom możliwość zdecydowanego kontrataku.
Trzeba zaznaczyć, że do walki przeciwko Czechom ruszyli głównie ochotnicy i miejscowa milicja. Oprócz nich płk Franciszek Latinik miał pod swoim dowództwem około 2 tys. żołnierzy. Czesi zgromadzili łącznie 16 tys. żołnierzy.
Szybka ofensywa czechosłowacka pozwoliła zająć kolejne miejscowości, jednak nie trwało to długo. Oddziały pod koniec stycznia 1919 r. udało się zatrzymać pod Skoczowem. W dniach 28-30 stycznia doszło tam do bitwy, która stała się punktem zwrotnym całej kampanii. Wojska czechosłowackie nie zdołały przełamać polskiej obrony. Ostatecznie 30 stycznia rozpoczęły się rozmowy prowadzące do zawieszenia broni.
Winston Churchill: Polska z apetytem hieny
Powrót do trudnych relacji polsko-czechosłowackich nastąpił jesienią 1938 r. We wrześniu III Rzesza zaczęła domagać się przyłączenia Kraju Sudeckiego do Niemiec, powołując się na krzywdzące, zdaniem Hitlera, postanowienia traktatu wersalskiego. W granicach Czechosłowacji zamieszkiwała liczna mniejszość niemiecka, przede wszystkim na obszarze Sudetów.
Francja i Wielka Brytania, w obawie przed wybuchem potencjalnej wojny, zaczęły skłaniać się ku ustępstwom wobec Hitlera. Francja, mimo sojuszu z Czechosłowacją, nie była gotowa udzielić jej zdecydowanej pomocy w razie eskalacji konfliktu. Co wspólnego miała z tym Polska?
W 1938 r. polskie działania na Zaolziu zaczęły wyraźnie przybierać na sile. Rozbudowywane zostało zaplecze wojskowe, stworzone magazyny broni oraz przygotowywana była sieć łączności. 18 września oddziały stanęły w stan gotowości. Utworzono Legion "Zaolzie", którego zadaniem było wywołanie powstania. Formacja liczyła około 1700 osób.
Kilka dni później, w nocy z 22 na 23 września 1938 r., doszło do pierwszych starć. Polskie oddziały wkroczyły na teren Zaolzia, gdzie starły się z czeskimi siłami regularnymi oraz miejscową Gwardią Narodową. Tym samym trwający od lat konflikt o Zaolzie wszedł w nową, znacznie bardziej napiętą fazę.
Nie był to jednak jeszcze moment formalnego przejęcia Zaolzia przez Polskę. Do tego doszło 30 września 1938 r., kiedy Niemcy, Włochy, Wielka Brytania i Francja podpisały układ monachijski. Na jego mocy Czechosłowacja została zmuszona do oddania Niemcom Kraju Sudeckiego.
Działania Polski odbiły się szerokim echem w Europie. Obóz sanacyjny, na czele z ministrem Józefem Beckiem, pokazywał ten ruch jako sukces polityczny i wojskowy, wyczekiwany odwet oraz moment narodowej sprawiedliwości za 1919 r. Jednak w opinii wielu historyków popełniliśmy ogromny błąd. Polska straciła szansę na poprawę stosunków z Czechosłowacją i ewentualne nawiązanie szerszej współpracy w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony III Rzeszy. To na nas również przerzucono odpowiedzialność za feralne decyzje w Monachium. Tak to ujął w swoich wspomnieniach Winston Churchill:
"Wielka Brytania, prowadząc Francję za rękę, występuje teraz, by zagwarantować integralność Polski — tej właśnie Polski, która zaledwie sześć miesięcy wcześniej, z apetytem hieny, przyłączyła się do grabieży i zniszczenia państwa czechosłowackiego".
W innej wypowiedzi Churchill porównał Polskę i Niemcy do szakali zgromadzonych wokół padliny.
Od Praskiej Wiosny do Westerplatte
Po zakończeniu II wojny światowej oba państwa znalazły się w strefie wpływów Związku Sowieckiego. Sześć lat strasznej wojny oraz diametralna zmiana geopolityczna po 1945 r. nie wygasiły dawnych sporów pomiędzy sąsiadami. Zarówno Polska, jak i Czechosłowacja odgrzebywały sprawę Zaolzia, przeciągając tę kwestię jak linę. Latem 1945 r. sytuacja była na tyle napięta, że istniało realne ryzyko wybuchu zbrojnego konfliktu między oboma państwami. Do wojny nie doszło, a sprawa Zaolzia została odsunięta na dalszy plan pod naciskiem Związku Sowieckiego.
Z upływem lat relacje między państwami, przynajmniej w tej oficjalnej, propagandowej wersji, polegały na współpracy gospodarczej i politycznej. Dawne spory nie zniknęły jednak całkowicie. Szczególnie bolesnym wydarzeniem okazał się rok 1968, kiedy w Czechosłowacji rozpoczęła się Praska Wiosna. Był to okres reform politycznych i społecznych w Czechosłowacji, zapoczątkowanych przez Alexandra Dubčeka. Obejmowały one próby złagodzenia systemu komunistycznego, wprowadzenia większej swobody słowa oraz ograniczenia cenzury.
Reakcją był sprzeciw Sowietów, którzy obawiali się wyjścia Czechosłowacji z bloku wschodniego. W nocy z 20 na 21 sierpnia 1968 r. wojska państw Układu Warszawskiego wkroczyły do Czechosłowacji w ramach operacji "Dunaj". W interwencji uczestniczyło również Wojsko Polskie, które skierowało do Czechosłowacji jeden z największych kontyngentów spośród armii państw biorących udział w operacji. Udział Polski w stłumieniu Praskiej Wiosny miał bardzo negatywny wpływ na wzajemne relacje i pozostawił trwały ślad w pamięci Czechów.
Przełom w relacjach polsko-czechosłowackich, a później polsko-czeskich, nastąpił wraz z upadkiem komunizmu i rozpadem Czechosłowacji w 1993 r. Polska i Czechy, które musiały w tym czasie zmierzyć się z politycznymi i gospodarczymi konsekwencjami transformacji, zaczęły budować wzajemne relacje od nowa. Kolejnym ważnym etapem, który jeszcze bardziej zbliżył do siebie oba kraje i zacieśnił ich bardzo dobre relacje sąsiedzkie, było przystąpienie do NATO w 1999 r. i wejście do Unii Europejskiej w 2004 r.
Ważnym gestem w kontekście trudnej wspólnej historii było również wystąpienie Lecha Kaczyńskiego podczas obchodów 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte 1 września 2009 r. Polski prezydent odniósł się wówczas do zajęcia Zaolzia przez Polskę w 1938 r., wskazując, że była to błędna decyzja polskich władz, za co przeprosił.
Powiedział między innymi:
Potrafimy się w Polsce przyznać do tego grzechu i nie szukać usprawiedliwień.
Ówczesny ambasador Czech w Polsce Jan Sechter stwierdził, że było to ostateczne rozwiązanie problemu i postawienie kropki nad "i" w kwestii Zaolzia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.