Trump i Putin targują za plecami Zełenskiego. "Kończy się czas"

Donald Trump rozważa wymianę rosyjskich więźniów politycznych za złagodzenie sankcji wobec Rosji, co według ekspertów może wpłynąć na pozycję Ukrainy i wywołać kontrowersje wśród europejskich liderów.
Plan złagodzenia sankcji wobec Rosji miałby przynieść korzyści gospodarce amerykańskiej oraz poprawić notowania Trumpa przed zbliżającymi się wyborami do Kongresu.
Potencjalna współpraca Trumpa i Putina oraz możliwe obniżenie znaczenia Ukrainy w negocjacjach są analizowane przez ekspertów w kontekście strategii USA oraz relacji z Rosją i Europą.
Donald Trump chce wymienić rosyjskich więźniów politycznych na złagodzenie amerykańskich sankcji wobec rosyjskiej gospodarki - informował w tym tygodniu amerykański "The Atlantic".
Pomysł wymiany przedstawił kilka miesięcy temu wysłannik Donalda Trumpa do Europy Wschodniej. Jak czytamy, inicjatywa wciąż znajduje się w początkowej fazie i może przyczynić się do realizacji kilku celów Trumpa jednocześnie.
- Mam wrażenie, że Donald Trump - także po składzie delegacji amerykańskiej wysyłanej do Moskwy - od jakiegoś czasu próbuje wciągnąć Moskwę z powrotem na arenę międzynarodową - mówi Interii Magdalena Górnicka-Partyka, analityczka polityki amerykańskiej, autorka książki "Co po Trumpie? Ameryka na rozdrożu".
Jak tłumaczy, oznacza to możliwość zawierania "deali" między mocarstwami - zwłaszcza w dziedzinie gospodarki.
Złagodzenie sankcji za więźniów. Trump dogada się z Putinem?
- Trump potrzebuje gospodarczego "doładowania". Wszystko z powodu trudnej sytuacji politycznej, rekordowo niskiego, sięgającego zaledwie 32 proc. poparcia i zbliżających się wyborów do Kongresu, które potencjalnie mogą ograniczyć jego prezydencką władzę - mówi Górnicka-Partyka.
Przypomina, że w mowie inauguracyjnej Trump obiecał obywatelom nadejście złotego wieku Ameryki. Tymczasem Amerykanie płacą ponad 6 dolarów za galon oleju napędowego.
- Trump za tę sytuację nie może obwiniać Bidena, bo nawet jego wyborcy wiedzą, że to efekt kolejnych działań prezydenta - czy to rozpoczęcia wojny w Iranie, czy niestabilnej polityki celnej - podkreśla Górnicka-Partyka.
Łagodzenie sankcji wobec Rosji mogłoby dać amerykańskiemu prezydentowi polityczną "chwilę oddechu" i szybki sukces, którego potrzebuje.
Wojna w Ukrainie. "Sprzedaż normalizacji stosunków z Rosją"
Donald Trump zaprosił niedawno Władimira Putina na grudniowy szczyt grupy G20. Według prof. Krzysztofa Wasilewskiego, politologa i amerykanisty, już sama obecność w Stanach będzie dla Putina nobilitacją po pięciu latach politycznej banicji.
Europejscy liderzy nie powitają Rosji z otwartymi rękami.
- Natomiast mogą być zmuszeni do znoszenia jakiejś obecności Rosji na arenie międzynarodowej, częściowego otwarcia, a także - w polityce wewnętrznej poszczególnych krajów europejskich podniosą się, uciszane do teraz głosy, że może z Rosją trzeba się dogadać. Skoro Trump dał przykład - to czemu nim nie podążać? - mówi Górnicka-Partyka.
Szef MSZ Radosław Sikorski uważa, że Polska nie powinna bojkotować szczytu z powodu zaproszenia Rosji. Pytany o to przez "Rzeczpospolitą", powiedział, że on sam zamierza brać udział w spotkaniu G20 ministrów spraw zagranicznych w Atlancie, niezależnie od tego, czy szef rosyjskiego MSZ będzie zaproszony, czy nie.
Według Górnickiej-Partyki Putin może myśleć, że Trump zechce "sprzedać Europie normalizację stosunków z Rosją" w zamian za parasol ochronny.
- Pentagon zapowiada bowiem redukcje amerykańskich sił, więc bezpieczeństwo zapewnione przez USA - także w kontekście Rosji - stało się pewnego rodzaju dobrem na sprzedaż. Takim, które trafi do państw chcących współpracować z amerykańską administracją - mówi.
Pentagon potwierdził, że liczba amerykańskich brygad wojskowych w Europie została zmniejszona z pięciu do trzech, w ramach szerszej rewizji strategii obronnej. Jednocześnie rozważana jest możliwość stałego stacjonowania amerykańskich sił w Polsce.
Negocjacje w sprawie wojny. Ukrainie kończy się czas
Dogadanie się Trumpa z Putinem za plecami Wołodymyra Zełenskiego osłabiłoby pozycję Ukrainy w negocjacjach dotyczących zakończenia wojny. Jak mówi Magdalena Górnicka-Partyka, ukraiński prezydent byłby wówczas świadom, że kończy mu się czas na dogadanie z Rosją.
- Z amerykańskiego punktu widzenia może być to sposób na to, by Zełenski podjął decyzje, których podjąć nie chce. Przede wszystkim w sprawie terytorium w Donbasie - mówi analityczka.
- Ukraiński prezydent od czasu awantury w Gabinecie Owalnym zrozumiał trochę instrukcję obsługi amerykańskiego lidera - natomiast ciągle w dużej mierze potrzebuje jego wsparcia - ocenia Magdalena Górnicka-Partyka.
Krzysztof Wasilewski podkreśla z kolei, że dla obecnej amerykańskiej administracji Rosja jest priorytetem ze względu na jej potencjał gospodarczy.
- Rosyjska gospodarka jest dziesięciokrotnie większa od ukraińskiej, w dodatku Rosja posiada olbrzymie złoża gazu i ropy oraz innych ważnych minerałów. Trudno więc dziwić się, że Trumpowi zależy na jak najszybszym włączeniu Rosji do światowej gospodarki - uważa politolog.
Amerykański prezydent może być skłonny zapłacić za to wysoką cenę.
Tymczasem Ukraina zwróciła się do Stanów Zjednoczonych o nałożenie sankcji na rosyjskie firmy zaangażowane w rozwój systemu satelitarnego Rassvet, który ma być krajową alternatywą dla Starlinka.
Jak powiedział dziennikarzom kierownik ambasady Ukrainy w Waszyngtonie Denys Sienik, uruchomienie rosyjskiego systemu może stworzyć poważne zagrożenie dla Ukrainy. - Jeśli do końca 2026 roku uruchomią Rassvet, będą mogli namierzać cele ukraińskie w czasie rzeczywistym na naszym terytorium - powiedział dyplomata.
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: anna.nicz@firma.interia.pl
"Ważne/Ważniejsze": Czarne chmury nad posłem Koalicji ObywatelskiejINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.