Odwołanie proboszcza i protest parafian. Co można było zrobić inaczej?
Odwołanie proboszcza w Grojcu. Sporniak: to jeszcze bardziej rozwścieczyło
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Jarek Praszkiewicz
W niedzielę we wsi Grojec w powiecie oświęcimskim doszło do protestu części wiernych przeciwko odwołaniu proboszcza parafii pw. św. Wawrzyńca ks. Józefa Zborka. Duchowny sprawował tę funkcję od 30 lat i cieszył się ogromnym zaufaniem parafian. W komunikacie diecezji podano, że został on "odwołany z urzędu proboszcza z powodu stwierdzonych i udowodnionych poważnych nieprawidłowości w wypełnianiu tego urzędu". Szczegółów nie podano.
Na miejscu w niedzielę wieczorem pojawił się biskup diecezji bielsko-żywieckiej Roman Pindel, aby porozmawiać z radą parafialną na temat odwołania ks. Zborka. W okolicy zebrali się parafianie. Protestowali, nie chcieli wypuścić biskupa, krzyczeli, szarpali.
Wydarzenia z Grojca komentował we wtorek na antenie TVN24 Artur Sporniak z "Tygodnika Powszechnego", który zwrócił w tym kontekście uwagę, że "to nie tylko i nie przede wszystkim o prywatność księdza chodzi".
- Prawdopodobnie ta decyzja została opatrzona klauzulą poufności, co związało ręce biskupowi. On i tak wykazał się dobrą wolą, bo przyjechał do parafii, poprosił o spotkanie z radą parafialną i im coś powiedział - mówił.
Biskup Roman Pindel przemawia na terenie parafii kościoła pw. św. Wawrzyńca w Grojcu
Źródło zdjęcia: PAP/Jarek Praszkiewicz
Odwołanie proboszcza a klauzula poufności
Sporniak zauważył, że z uwagi na prawdopodobnie obowiązującą klauzulę poufności, biskup zażądał od rady parafialnej "przysięgi na Biblię", aby jej członkowie nie rozpowszechniali informacji dotyczącej powodu odwołania proboszcza. Jak wyjaśnił, jest to "akt religijny zagrożony popełnieniem grzechu ciężkiego, jeśli się złamie taką przysięgę".
- To jeszcze bardziej rozwścieczyło zgromadzonych tam parafian. To widać na tych nagraniach w internecie, jak oni z oburzeniem mówią: "to co, wy jesteście lepsi, wy możecie wiedzieć, a my nie?" - mówił dziennikarz.
Przyznał, że rozumie gniew zebranych, jednak "nic nie usprawiedliwia tych aktów przemocy i fizycznej, i słownej". - Widać, że ten proboszcz był tam lubiany. On sobie zaskarbił zaufanie wśród parafian przez te 30 lat pracy - ocenił Sporniak. Przypomniał, że to Watykan podjął decyzję o usunięciu proboszcza z urzędu, mimo że ten skorzystał z prawa odwołania się.
Co mógł zrobić proboszcz?
Dziennikarz był pytany również o informację, że o przyczynach odwołania może poinformować sam ks. Zborek - odwołany proboszcz. - Ksiądz odpowiedział, że on nie wie, o co chodzi. On się po prostu broni. To jest naturalny odruch psychologiczny wywołany przed ten tłum. Nie chce się przyznać, bo to jest sprawa prawdopodobnie też delikatna i trudna dla niego - powiedział.
Czy dało się jednak uniknąć tak napiętej sytuacji? Zdaniem Sporniaka ocenił, że "sytuację natychmiast mógł rozwiązać" proboszcz Zborek, informując o powodach odwołania.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.