PunchTinubu celebrates wife at 66, calls her truest friend, confidanteCNN TürkSıcaklıklar 10 derece birden düşüyor! Prof. Dr. Orhan Şen bölge bölge uyardıBollywood HungamaBigg Boss 20: Rohed Khan exits as FIRST eviction, Salman Khan says, "Well played with dignity"ESPN DeportesNFL: resultados sorpresivos, una constante en la Semana 2Daily MaverickWHAT WE’RE WATCHING: JM Coetzee’s biblical trilogy comes to screen in daring cinematic sagaInquirerSara Duterte Trial Day 27: SEC exec to verify her business interests한겨레나이지리아 구금 청년 37명 사망…“학대당했다” 유가족 시위에 정부 조사SözcüYeni karar açıklandı: Kurala uymayan artık evini satamayacakSky TG24Fondi pensione, conviene iniziare a 50 o 55 anni? Le simulazioniCapital FMSuspected Al-Shabaab Militants Target KDF Teams in Lamu, Garissa, No Casualties ReportedThe RegisterBoss bought cheap 'printer' from a catalog and was left without a leg to stand on3DNewsДебютировал смартфон Realme 16 Pro Harry Potter Edition, который меняет дизайн на солнце
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, September 21, 2026

"A nuż nie dożyje". Prokuratura staje na głowie, by za jej błędy państwo nie wypłaciło rekordowego zadośćuczynienia

Translate

Prokuratura robi wszystko, żeby Skarb Państwa nie musiał wypłacać niesłusznie aresztowanemu Robertowi Janczewskiemu blisko 22,7 mln zł. Chodzi o głośną sprawę "Skóry". W grze jest skarga nadzwyczajna, której złożenie w Sądzie Najwyższym rozważa Waldemar Żurek. Co istotne, sam minister przekonywał, że skarga nadzwyczajna "rozwala system i pewność prawa dla obywatela" i zaprezentował projekt ustawy, który ją likwiduje.

  • Robert Janczewski niesłusznie przesiedział w areszcie siedem lat. Domaga się blisko 22,7 mln zł zadośćuczynienia.
  • W tym procesie prokuratura i reprezentantka Skarbu Państwa starają się odwlec rozstrzygnięcie o lata. Chciały m.in. ściągnąć 650 tomów akt sprawy, w której mężczyzna został uniewinniony, oraz wyznaczyć wielu biegłych, którzy oceniliby stan jego zdrowia. Wreszcie podjęto próbę wyłączenia sędziego.
  • 21 sierpnia 2026 r. Prokuratura Krajowa zwróciła się o wypożyczenie akt sprawy, by ocenić "dopuszczalność i celowość" wniesienia przez Prokuratora Generalnego skargi nadzwyczajnej.
  • Skargi nadzwyczajne, zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, trafiają do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, której Waldemar Żurek nie uznaje.
  • To nie koniec "rozdarcia" ministra w tej sprawie: w styczniu zaprezentował on w Sejmie projekt ustawy likwidującej instytucję skargi nadzwyczajnej. Mówił, że ona "rozwala system".
  • – Prokuratura chyba liczy na to, że a nuż Robert nie dożyje momentu, w którym to zadośćuczynienie zostanie mu wypłacone – ocenia mecenas dr Łukasz Chojniak, pełnomocnik Janczewskiego.

– Polskie państwo zniszczyło człowieka i teraz, kiedy ma elementarną możliwość zachowania się jak należy, robi wszystko, żeby postępowanie o zadośćuczynienie przedłużyć. To gra na zwłokę – mówi Wirtualnej Polsce mec. Łukasz Chojniak, pełnomocnik Roberta Janczewskiego.

Jego klient był przez siedem lat niesłusznie przetrzymywany w areszcie. – To jest tak naprawdę dręczenie człowieka, nic więcej – dodaje adwokat.

WIDEO

Upozorował śmierć żony. Sąd zmienił wyrok na dożywocie:

"Nie jestem bestią. Nie jestem potworem"

W listopadzie 1998 r. w Krakowie zaginęła Katarzyna Zowada, 23-letnia studentka religioznawstwa. Dwa miesiące później w śrubę barki płynącej Wisłą wplątał się kawałek ludzkiej skóry.

W następnych dniach policyjni nurkowie wyławiali z rzeki kolejne fragmenty – nogę, stopę, pośladki. Wyniki badań DNA nie pozostawiały wątpliwości: szczątki rozczłonkowanego ciała należały do zaginionej studentki. Zabójcy nie udało się znaleźć przez blisko 20 lat.

Przełom nastąpił w październiku 2017 r. Wtedy na krakowskim Kazimierzu na polecenie prokuratury zatrzymano Roberta Janczewskiego, rencistę od lat leczącego się psychiatrycznie.

Janczewski spędził w areszcie ponad siedem lat, w tym cztery w "eNce" jako więzień niebezpieczny. To cela o zaostrzonym rygorze. Mężczyzna był codziennie rozbierany do naga, jego cela przeszukiwana, a on poddawany był kolejnym eksperymentom procesowym, w tym np. wstrzykiwaniu środków chemicznych w narządy płciowe.

Po kolejnych dwóch latach, 31 października 2024 r. – tym razem w jawnym procesie – Sąd Apelacyjny w Krakowie zmienił wyrok.

Robert Janczewski został uniewinniony od wszystkich zarzutów. Na jaw wyszło również, że śledztwo oparte było m.in na autorskiej koncepcji byłego szefa krakowskiego Archiwum X – teorii "śladów na duszy". Policjant twierdził, że potrafi rozpoznać ślady na duszy ludzkiej świadczące o tym, czy ktoś jest mordercą, czy nie.

Piotr Krupiński
Prokurator Piotr Krupiński podczas rozprawy w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie. To tam zapadł wyrok uniewinniający Roberta Janczewskiego © PAP | Art Service

"W zasadzie wszystkie podjęte w niej [w sprawie – red.] przez organy czynności dowodowo-procesowe (i operacyjno-rozpoznawcze) ukierunkowane były wyłącznie na osobę oskarżonego, a im dłużej trwały, nie przynosząc spodziewanych efektów, tym bardziej jeszcze na nim się koncentrowały" – pisał w uzasadnieniu uniewinnienia sędzia Wojciech Domański.

Przed sądem głos zabrał również Janczewski. Odczytał oświadczenie:

"Nie jestem <<Skórą>>. Nie jestem bestią. Nie jestem potworem. Nikogo nie zabiłem. Nikomu nie zrobiłem krzywdy. Jestem człowiekiem i obywatelem tego kraju, którego organy ścigania próbują od blisko ćwierć wieku uwikłać w sprawę zabójstwa".

Z kolei prokurator Krupiński natychmiast zapowiedział kasację: – Oceniam ten wyrok jako niesłuszny, niesprawiedliwy i wewnętrznie sprzeczny, jeśli chodzi o niektóre kwestie, które zostały ustnie przedstawione przez sędziego referenta.

Sąd o prokuratorze: "Domysły i insynuacje"

Zapowiadaną kasację prokurator złożył kilka miesięcy później. Na 101 stronach postawił wyrokowi II instancji 23 zarzuty, uzasadnione na kolejnych blisko 200 stronach. Wniósł o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy innemu sądowi apelacyjnemu.

Jednocześnie SN uznał, że twierdzenia w niej zawarte powinny być przedmiotem zainteresowania rzecznika dyscyplinarnego prokuratury. Chodziło o fragment sugerujący, że sędziowie sądu apelacyjnego dobierali skład i orzekali, kierując się chęcią "osiągnięcia korzyści osobistych lub majątkowych".

"Domysły i insynuacje przedstawione przez prokuratora mają na celu nie tylko zdyskredytowanie sędziów Sądu Apelacyjnego w Krakowie, ale przede wszystkim stanowią próbę ich zniesławienia i sugerują motywacje o charakterze kryminalnym" – napisał Sąd Najwyższy. Podkreślił, że Krupiński "nie zdołał ich w żaden sposób wykazać".

Sąd zauważył też, że prokurator zarzucał w kasacji rażące naruszenia proceduralne przy czynnościach, w których sam brał udział i wobec których w ich trakcie nie zgłaszał zastrzeżeń.

Zapytaliśmy Ministerstwo Sprawiedliwości, czy Prokurator Generalny podjął lub zamierza podjąć wobec prokuratora Krupińskiego jakiekolwiek działania, w tym skierowanie sprawy do rzecznika dyscyplinarnego.

Odpowiedź: "Rzecznik Dyscyplinarny Prokuratora Generalnego prowadzi wstępne czynności wyjaśniające na podstawie art. 154 § 1 ustawy Prawo o prokuraturze, a następnie zdecyduje co do wszczęcia postępowania wyjaśniającego w ramach postępowania dyscyplinarnego".

Bez względu na ocenę wystąpienia prokuratora – po oddaleniu kasacji przez SN – rozstrzygnięcie przed Sądem Apelacyjnym w Krakowie, prawomocne i ostateczne, zakończyło sprawę karną Roberta Janczewskiego.

Rekordowe zadośćuczynienie

– Życie mojego klienta zostało całkowicie zrujnowane. Co budzi jednak największą grozę, to że do tego koszmaru niewinnego człowieka doprowadziły policja i prokuratura, przez ponad 20 lat dręcząc Roberta prowokacjami, podsłuchami, eksperymentami, a na koniec całkowicie niesłusznym pozbawieniem wolności – argumentował mec. Łukasz Chojniak.

Po siedmiu
Robert Janczewski w trakcie doprowadzenia na jedną z rozpraw © Archiwum autora

Piotr Kubaszewski, który z ramienia Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka obserwował proces karny przeciwko Janczewskiemu, dodał: – Skala tych przeżyć i cierpienia jest porażająca i to musi znaleźć swoje odzwierciedlenie w rozstrzygnięciu o zadośćuczynieniu.

Inaczej na sprawę patrzy prokuratura. Już na pierwszej rozprawie prokurator Magdalena Mączka-Smelcerz oraz Karolina Ragankiewicz, reprezentujące Skarb Państwa, wniosły o odroczenie rozpoznawania sprawy do czasu, aż zapoznają się z ponad 650 tomami akt sprawy karnej. Tymi, na których podstawie uniewinniono Roberta Janczewskiego.

Sąd odrzucił ten wniosek, uzasadniając, że całość akt nie jest niezbędna do przeprowadzenia postępowania o zadośćuczynienie za "oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie".

Następny ruch reprezentantek Skarbu Państwa: 3 sierpnia 2026 r. wystąpiły o wyłączenie sędziego. Powód: na sali sądowej podczas przerwy przeprowadził on rozmowę z pełnomocnikami Janczewskiego. Dotyczyła powołania biegłych z zakresu medycyny.

26 sierpnia sąd i ten wniosek oddalił. Pełnomocniczki nie zrezygnowały.

W aktach są opinie biegłych oceniające stan zdrowia Janczewskiego po wyjściu z aresztu, sporządzone na wniosek jego pełnomocników. Teraz prokuratura i Skarb Państwa chcą, by mężczyznę ponownie zbadali biegli – tym razem powołani przez sąd. Chodzi o opinie z zakresu m.in. ortopedii, psychiatrii, psychologii, pulmonologii i okulistyki.

Mec. Łukasz Chojniak
Mec. Łukasz Chojniak: "Prokuratura chyba liczy na to, że a nuż Robert nie dożyje momentu, w którym zadośćuczynienie zostanie mu wypłacone" © PAP | Łukasz Gągulski

– Nam chodzi jedynie o to, by opinie, jeśli już muszą zostać wykonane ponownie, przeprowadził jeden instytut. Czekanie, aż zrobią je oddzielnie różni lekarze, następnie ich przesłuchanie na rozprawach – to wszystko wydłuży proces co najmniej o kilka lat – mówi mec. Chojniak. – Prokuratura chyba liczy na to, że a nuż Robert nie dożyje momentu, w którym to zadośćuczynienie zostanie mu wypłacone.

Robert Janczewski przeszedł w ostatnich dniach poważną operację ortopedyczną, konieczną ze względu na nieleczone w areszcie schorzenia stawów. Jego pełnomocnik pytany, czy to była ostatnia operacja, odpowiada bez wahania: – Jest prawie pewne, że to nie koniec.

Minister rozdarty. Rozważa złożenie skargi, którą chce zlikwidować

Wspominaliśmy, że rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego z 25 czerwca 2026 r. jest prawomocne i ostateczne, więc zakończyło sprawę karną Roberta Janczewskiego. Prokuraturze zostało już tylko jedno: wniesienie przez Prokuratora Generalnego skargi nadzwyczajnej.

21 sierpnia 2026 r. Departament Postępowania Sądowego Prokuratury Krajowej wystąpił do Sądu Okręgowego w Katowicach, w którym toczy się sprawa o zadośćuczynienie, o wypożyczenie akt sprawy Janczewskiego.

Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało nas, że pismo do sądu skierowano "po zapoznaniu się z notatką pisemną sporządzoną przez prokuratora P. Krupińskiego, w której wskazał na wystąpienie w jego ocenie podstaw do wywiedzenia tego nadzwyczajnego środka odwoławczego".

Tryb pisma: "B.PILNE".

Cel: dokonanie oceny dopuszczalności i celowości wniesienia przez Prokuratora Generalnego skargi nadzwyczajnej.

Są w tej kwestii dwa elementy, które mogą budzić zdziwienie.

21 stycznia tego roku Waldemar Żurek zaprezentował w Sejmie rządowy projekt ustawy, który zakładał... likwidację instytucji skargi nadzwyczajnej. Przekonywał, że skarga "rozwala system i pewność prawa dla obywatela".

Wychodzi więc na to, że z jednej strony minister sprawiedliwości chce zlikwidować skargę jako szkodliwą, a z drugiej – nie widzi problemu w tym, że podlegli mu prokuratorzy chcą takie skargi pisać.

Co więcej, odbywa się to na podstawie przekonania prokuratora, o którym sam Sąd Najwyższy mówił, że "pomawia", "insynuuje" i "manipuluje" i wobec którego wszczęte zostały wstępne czynności dyscyplinarne związane z prowadzeniem tej sprawy.

Zaskoczenie drugie - skargi nadzwyczajne, zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, rozpoznaje Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Została utworzona w 2018 r. w ramach reformy Krajowej Rady Sądownictwa, której legalność kwestionują Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Europejski Trybunał Praw Człowieka. Kwestionuje ją także Waldemar Żurek, obecny minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny. W skrócie: sędziowie Izby są wadliwie powołani przez neo-KRS.

Dlatego ministerstwo poinformowało nas, że ewentualna skarga nadzwyczajna byłaby skierowana do innej izby SN. Problem w tym, że gdziekolwiek skarga zostałaby wysłana, Prezes SN prawdopodobnie zgodnie z ustawową właściwością prześle ją do Izby Kontroli Nadzwyczajnej.

Waldemar Żurek - minister sprawiedliwości i Prokurator Generaln
Waldemar Żurek - minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny © PAP | Radek Pietruszka

"Skazać za wszelką cenę"

– Mamy sytuację, w której prokurator, który nigdy nie powinien się już do tej sprawy zbliżać, niczym wąż hipnotyzuje ministerstwo i prokuraturę, podsuwając coraz to nowe szalone koncepcje mające za wszelką cenę udowodnić, że się nie pomylił – komentuje mec. Łukasz Chojniak.

Dodaje też: – Prokurator wywiódł kasację, która liczyła 300 stron. Spotkała się z miażdżącą krytyką Sądu Najwyższego w składzie niekwestionowanym. I dzisiaj dowiadujemy się, że prokurator generalny i minister sprawiedliwości, który na forum publicznym kwestionuje funkcjonowanie Izby Kontroli Nadzwyczajnej, rozważa złożenie do niej skargi nadzwyczajnej.

– Prokuratura chce po prostu skazać Roberta Janczewskiego za wszelką cenę. Bez materiału dowodowego, który na to pozwala. Powiedzmy to sobie otwarcie – mówi przywoływany już Piotr Kubaszewski. – Chodzi o to, że innego "kandydata" na winnego już nie ma i z tej sprawy, i z tych dowodów już go nie będzie, a prokuratura chce mieć "sukces", czyli skazanie.

Zapytaliśmy Prokuratora Generalnego, czy zmienił zdanie co do statusu Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Ministerstwo odpowiedziało nam, że "stanowisko Prokuratora Generalnego co do tego, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nie jest sądem spełniającym konstytucyjne gwarancje niezależności i obiektywizmu, a wydane w niej decyzje nie są orzeczeniami sądu, jest niezmienne i konsekwentne".

"Wehikuł" prokuratora Krupińskiego

Skarga nadzwyczajna i przewlekanie procesu o zadośćuczynienie to niejedyne fronty, na których sprawa Roberta Janczewskiego wciąż się toczy.

Jeszcze w 2017 r. prokurator Krupiński wydzielił do odrębnego postępowania wątek rzekomego "pomocnictwa" w zabójstwie. Dzięki temu – mimo zamknięcia głównego śledztwa i skierowania aktu oskarżenia – mógł równolegle do procesu przed sądem I instancji dalej gromadzić dowody de facto przeciwko Janczewskiemu.

To postępowanie nie zostało zamknięte także po prawomocnym uniewinnieniu. Co więcej, w kasacji prokurator Piotr Krupiński powołał się na zeznania świadka incognito rzekomo obciążające Janczewskiego, ale uzyskane już po wyroku uniewinniającym, właśnie w tym drugim "równoległym śledztwie".

Obrona domagała się wyłączenia Krupińskiego z postępowania, jednak w lutym 2025 r. ten wniosek został odrzucony przez zastępcę prokuratora generalnego.

W grudniu 2025 r. Robert Janczewski złożył zawiadomienie o możliwym przestępstwie popełnionym przez prokuratora Krupińskiego. Zarzucił mu "tworzenie konstrukcji polegającej na równoległym i zastępczym gromadzeniu dowodów przeciwko osobie uniewinnionej", czyli obejście skutków prawomocnego wyroku.

Od 28 kwietnia 2026 r. Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze – jednostka niezwiązana z prokuraturą małopolską ani krajową – prowadzi śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez prokuratora Prokuratury Krajowej, co jest zagrożone karą do 10 lat więzienia. Na razie postępowanie toczy się "w sprawie", nie przeciwko konkretnej osobie.

Ani Piotr Krupiński, ani Prokuratura Krajowa nie odpowiedzieli na pytania Wirtualnej Polski w tej sprawie.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.