Zgubiła się w największym parku w Polsce. Na pomoc ruszyło ponad 160 osób
Akcja poszukiwawcza w Biebrzańskim Parku Narodowym. 75-latka zgubiła się podczas grzybobrania
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: KPP Mońki
- Nasze działania polegały na ustaleniu kierunku, w którym ta osoba mogłaby się poruszać oraz nocnych poszukiwania za pomocą drona wraz z termowizją - powiedział przed kamerą TVN24 Jakub Zimnoch, ratownik z Grupy Ratowniczej "Nadzieja".
Grupa włączyła się w poszukiwania 75-latki, która zaginęła na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Wyszła po południu na grzyby w rejonie miejscowości Olszowa Droga, a gdy dłużej nie wracała do samochodu, zaniepokojony partner postanowił do niej zadzwonić.
Była wyziębiona, trafiła do szpitala
Źródło zdjęcia: KPP Mońki
Połączenie zostało zerwane
"Podczas rozmowy seniorka zdążyła przekazać, że zgubiła się i nie wie, gdzie znajduje się droga. Kontakt był jednak mocno utrudniony - rozmowa rwała się z powodu bardzo słabego zasięgu w tym miejscu, aż w końcu połączenie zostało całkowicie zerwane" - czytamy w komunikacie na stronie Komendy Powiatowej Policji w Mońkach.
Poszukiwania ruszyły o godzinie 18 i zostały zawieszone o pierwszej w nocy. Wznowiono je z pełną siłą wczesnym rankiem. Biebrzański Park Narodowy jest największym parkiem w Polsce. Zajmuje 592 kilometrów kwadratowych. To rozległy, podmokły obszar z licznymi bagnami i torfowiskami. Po wznowieniu akcji teren został precyzyjnie podzielony na sektory. Na pomoc ruszyło 100 policjantów 58 strażaków, 14 pracowników Straży Biebrzańskiego Parku Narodowego oraz specjaliści ze wspomnianej Grupy Ratowniczej "Nadzieja". Do działań użyto też quady, kilkadziesiąt pojazdów oraz siedem dronów.
Ruszyli w poszukiwania
Źródło zdjęcia: KPP Mońki
Wypatrzył ją operator drona
Przełom nastąpił w poniedziałek około godziny 13.40, kiedy operator drona należącego do Biebrzańskiego Parku Narodowego zobaczył kobietę z powietrza na terenie bagnistego lasu. Okazało się, że próbując samodzielnie wyjść z lasu, przeszła blisko osiem kilometrów.
Ratownicy z Grupy "Nadzieja" oraz strażnicy parku dotarli do niej pieszo, ponieważ podmokłe podłoże uniemożliwiało wjazd karetki. Kobieta była wychłodzona po spędzeniu nocy w lesie. Trafiła do szpitala. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
"Już po odnalezieniu powiedziała ratownikom, że w trakcie wędrówki zgubiła swój telefon komórkowy, przez co straciła jakąkolwiek możliwość wezwania pomocy czy sprawdzenia pozycji. Wyznała również, że w pewnym momencie słyszała syreny pojazdów ratunkowych, jednak znajdowała się zbyt daleko, by w ich kierunku wracać, a z braku sił nie była już w stanie iść dalej" – informuje policja.
Biebrzański Park Narodowy to rozległy, podmokły teren z licznymi bagnami i torfowiskami
Źródło zdjęcia: KPP Mońki
Przeczesali ponad 1200 hektarów
Osoby biorące udział w akcji przeszły pieszo oraz przejechały na quadach i pojazdach terenowych blisko 250 kilometrów ścieżek, duktów i bezdroży. Przeczesany został teren o łącznej powierzchni ponad 1200 hektarów.
- Całe szczęście kobietę udało się odnaleźć i tym samym uratować. Niestety tego szczęścia nie miał 73-letni mężczyzna, który również w podobnej sytuacji wybrał się na grzyby z rodziną, a następnie trudno go było odnaleźć. Wszystko działo się w powiecie suskim w Małopolsce. Został odnaleziony po kilku godzinach, ale już niestety nie żył - powiedział na antenie TVN24 nasz reporter Mateusz Grzymkowski.
Służby apelują o zachowanie względów bezpieczeństwa. Chodzi chociażby o dbanie o to, aby przed wyjściem do lasu telefon był w pełni naładowany. Najlepiej mieć ze sobą również powerbank. Trzeba też powiedzieć bliskim w jakie rejony lasu się wybieramy oraz zwracać uwagę na charakterystyczne punkty (takie jak ambony myśliwskie), które mogą pomóc w czasie akcji poszukiwawczej.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.