RPO interweniuje ws. Piotra Niemczyka. Wniosek o kasację wyroku

Rzecznik Praw Obywatelskich złożyła do Sądu Najwyższego wniosek o kasację wyroku dla Piotra Niemczyka, który odbywa 15-dniową karę pozbawienia wolności.
Piotr Niemczyk został skazany za udział w protestach klimatycznych i blokowanie ruchu, jednak odmówił odbycia prac społecznych, co skutkowało przewiezieniem go do aresztu.
Według Rzecznika Praw Obywatelskich nagrania pokazują, że Niemczyk podczas protestu nie blokował jezdni, lecz stał na chodniku, dlatego wyrok miał zapaść z naruszeniem przepisów.
We wtorek Piotr Niemczyk, opozycjonista w PRL, były zastępca dyrektora w Urzędzie Ochrony Państwa oraz podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, został doprowadzony do aresztu.
Niemczyk odmówił wcześniej wykonania nałożonej na niego kary ograniczenia wolności w postaci prac społecznych. "Potwierdza się, że - tak jak zapowiadał - rozpoczął głodówkę" - przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych kolega Niemczyka z antykomunistycznej opozycji, Marek Kossakowski.
Rzecznik Praw Obywatelskich Sylwia Gregorczyk-Abram poinformowała w piątek o skierowaniu do Sądu Najwyższego skargi kasacyjnej na wyrok ws. Niemczyka. Według RPO zgromadzone nagrania wskazują, że mężczyzna nie popełnił żadnego wykroczenia.
Piotr Niemczyk w areszcie. RPO skierował wniosek o kasację
Piotr Niemczyk usłyszał wyrok miesiąca ograniczenia wolności w postaci prac społecznych po tym, jak w maju 2025 r. wziął udział w protestach klimatycznych Ostatniego Pokolenia w Warszawie. Sąd orzekł, że Niemczyk blokował ruch na jednym z mostów.
Mężczyzna odmówił poddania się karze, w związku z czym we wtorek został doprowadzony do aresztu śledczego Warszawa-Białołęka. Sąd wymierzył mu karę zastępczą 15 dni pozbawienia wolności. Wyrok zapadł w trybie nakazowym, bez przeprowadzania rozprawy, udziału stron i możliwości obrony.
RPO: Podczas protestu Niemczyk nie blokował jezdni
Według RPO nagrania z protestu wskazują, że Piotr Niemczyk nie blokował ruchu, lecz stał na chodniku. Tym samym stosował się do poleceń policji.
"Nagrania wskazują, że obwiniony przez całą, kilkudziesięciominutową interwencję policji stał na chodniku, w żadnym momencie nie znajdując się na jezdni - w szczególności w pozycji siedzącej, leżącej, czy też przyklejony do nawierzchni - tym samym jej nie blokując" - czytamy.
"Polecenia wydawane przez policję wzywające osoby znajdujące się na miejscu do zachowania zgodnego z prawem nakazywały zejście z jezdni i wejście na chodnik" - zaznaczyła w komunikacie Gregorczyk-Abram.
"Rażące naruszenie przepisów". RPO powołuje się na nagrania
Sylwia Gregorczyk-Abram stwierdziła, że do wydania wyroku doszło z "rażącym i mającym istotny wpływ na jego treść naruszeniem przepisów prawa procesowego". Według RPO nie może być mowy o tym, że "wina i okoliczności czynów przypisanych obwinionemu nie budzą wątpliwości".
"Dowody dołączone do wniosku o ukaranie nie tylko nie wspierają w wymaganym, niebudzącym wątpliwości stopniu tezy zarzutu objętego tym wnioskiem, lecz tezę tę podważają. W konsekwencji sąd powinien skierować sprawę do rozpoznania na rozprawie w celu wyjaśnienia wszystkich wątpliwości co do okoliczności czynów i winy obwinionego" - stwierdziła Gregorczyk-Abram.
"Polityczny WF": Kasa od Krala i wypad na Ibizę. PiS-owi zabrakło ostrożności? INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.