Rosyjski dron nad Bałtykiem to nie przypadek? Kluczowe miejsce i czas
Od kilku miesięcy Rosjanie intensyfikują działania rozpoznawcze nad Bałtykiem, testując działanie polskich i sojuszniczych systemów i czas reakcji na pojawienie się nieznanego obiektu w pobliżu granic państw NATO. Samoloty rozpoznawcze i walki radioelektronicznej wykorzystywane są do prowadzenia wywiadu elektromagnetycznego - rozpoznania, przechwytywania łączności i sygnatur urządzeń potencjalnego przeciwnika.
Dlatego pojawienie się Gerbery w pobliżu kluczowego poligonu NATO w tym rejonie, gdzie właśnie rozpoczęły się ćwiczenia "Nieustraszony Orzeł-26", raczej nie jest zbiegiem okoliczności.
– Odnalezienie rosyjskiego drona w tej części wybrzeża najprawdopodobniej nie jest przypadkiem – mówi dr Michał Piekarski, specjalista ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu Wrocławskiego. - Jest to kolejny sygnał świadczący o tym, że Rosja testuje naszą odporność i nasze reakcje.
Pojawienie się rosyjskiego bezzałogowca w tym rejonie bałtyckiego wybrzeża jest o tyle interesujące, że właśnie dziś rozpoczęły się ćwiczenia sojusznicze sił powietrznych "Nieustraszony Orzeł-26", które odbywają się w ramach dużych ćwiczeń "Czarny Obrońca-26".
Sojusznicze manewry
Ćwiczenia "nieustraszony Orzeł-26" są prowadzone przez Centrum Operacji Powietrznych – Dowództwo Komponentu Powietrznego. Zaplanowane są od 14 do 23 września. Jak poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych: "kilka tysięcy żołnierzy i kilkadziesiąt statków powietrznych będą doskonalić zdolności do planowania, dowodzenia i prowadzenia złożonych operacji powietrznych. W ramach ćwiczenia zaplanowano ponad 100 misji lotniczych".
Podczas ubiegłorocznej edycji uczestniczyło w nim ponad 6 tys. żołnierzy, a lotnictwo wykonało blisko 200 zaplanowanych operacji. Ćwiczono między innymi przechwytywanie statków powietrznych, walkę powietrzną, zadania lotnictwa taktycznego, transportowego i rozpoznawczego oraz współpracę z naziemną obroną przeciwlotniczą. W tym ćwiczono na poligonie w Wicku Morskim.
Dlatego obecność rosyjskiej Gerbery w Rusinowie w pobliżu Jarosławca w pierwszym dniu ćwiczeń jest szczególnie interesująca, choć sama w sobie nie pozwala jeszcze przesądzić, czy dron został wysłany w związku z manewrami. Wiele może na to wskazywać.
– Prawdopodobnie to urządzenie zostało celowo wysłane z obwodu królewieckiego lub z jednostki floty cieni w kierunku naszej granicy tak, aby sprawdzić, czy je wykryjemy, a jeżeli tak, to jakie środki będziemy podejmować – wyjaśnia dr Piekarski.
– Rosyjskie działania mogły polegać na tym, że został wysłany bezzałogowy statek powietrzny, a inne środki rozpoznawcze monitorowały naszą reakcję. Być może były to samoloty Ił-20, które były wielokrotnie przechwytywane w ostatnim czasie. Incydent ten pokazuje, że rosyjskie prowokacje nie są ograniczone tylko do wschodniej granicy i należy spodziewać się, że będą miały miejsce także na morzu – prognozuje ekspert.
Od wabika do rozpoznania
Gerbera to rosyjski bezzałogowiec opracowany jako tani i prosty w produkcji dron, który może być wykorzystywany w kilku różnych rolach. Konstrukcja powstała jako uzupełnienie rosyjskich środków napadu powietrznego i od początku była pomyślana tak, aby można było ją produkować w dużej liczbie i niewielkim kosztem. Dron ma konstrukcję wykonaną w znacznej części z materiałów kompozytowych i elementów o niewielkiej masie, dzięki czemu jego produkcja jest znacznie tańsza niż w przypadku bardziej zaawansowanych bezzałogowców.
Przede wszystkim zaprojektowano go jako wabik do przeciążenia obrony przeciwlotniczej przeciwnika. Dron ma pojawić się w przestrzeni powietrznej przeciwnika, udając drona uderzeniowego i zmusić jego obronę do reakcji. Jest to szczególnie istotna rola podczas zmasowanych ataków, gdy tanie bezzałogowce mogą lecieć przed właściwą falą pocisków i dronów uderzeniowych.
Konstrukcja może być jednak wykorzystywana również do rozpoznania. W takiej konfiguracji Gerbera może służyć do obserwowania ruchu wojsk, wykrywania aktywności lotnisk czy sprawdzania reakcji obrony powietrznej. To właśnie ta cecha sprawia, że pojawienie się tego typu drona w pobliżu poligonu może oznaczać, że nie jest to zwykłe zabłąkanie bezzałogowca, któremu zerwała się łączność.
Co robiła Gerbera?
Faktycznie najbardziej prawdopodobne wydaje się, że Rosjanie postanowili zebrać dane dotyczące czasów reakcji sojuszniczych systemów przeciwlotniczych. Rosja od dawna wykorzystuje tanie bezzałogowce do sprawdzania, jak przeciwnik reaguje na pojawienie się obiektu w przestrzeni powietrznej. Tak już robili w tym roku nad Morzem Czarnym i Rumunią.
W przypadku poniedziałkowego odkrycia nad Bałtykiem interesujące jest właśnie to, że mamy do czynienia z miejscem szkolenia obrony powietrznej, gdzie prowadzone są strzelania rakietowe i ćwiczą załogi systemów przeciwlotniczych. Dla rosyjskiego rozpoznania byłby to więc znacznie ciekawszy rejon niż przypadkowy fragment polskiego wybrzeża.
Najbardziej interesujące może być to, jak długo operowała w rejonie poligonu i skąd przyleciała. Ustalenie trasy lotu, miejsca przekroczenia granicy i ewentualnego wykorzystania środków rozpoznawczych pozwoliłoby znacznie lepiej ocenić, czy był to przypadkowy incydent, czy element rosyjskiej operacji rozpoznawczej.
To szczególnie ważne przez trwające ćwiczenia "Nieustraszony Orzeł". Rosjanie mogli się przekonać, jak wygląda polska reakcja na zagrożenie właśnie wtedy, gdy wojsko jest już postawione w podwyższonej gotowości.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.