Gibała pozwany za słowa o radnych KO. "Nie zdradzę nazwisk"
Ruszyła kampania przed drugą turą. Łukasz Gibała rozdawał obwarzanki
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Art Service
W piątek o godzinie 12 rozpoczął się proces wytoczony Łukaszowi Gibale przez krakowskich radnych Koalicji Obywatelskiej i komitet Moniki Piątkowskiej. Pozew złożony został w trybie wyborczym i dotyczy wypowiedzi lidera stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców na temat współpracy radnych KO z Gibałą w przypadku jego wygranej w wyborach prezydenta miasta. Domagają się sprostowania tych słów, które padły w poniedziałek na antenie RMF FM.
Gibała twierdził, że zgłosiło się do niego sześcioro radnych Koalicji, "którzy twierdzą, że są otwarci na rozmowy". - Że nie podobało im się to, co robił Aleksander Miszalski, i że jeśli wygram wybory, to są gdzieś tam otwarci na jakąś współpracę - powiedział kandydat.
Oświadczenie Gibały. "Nie zdradzę nazwisk"
W piątek po rozpoczęciu procesu Gibała wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że "głównym powodem pozwu może być chęć wywarcia presji na radnych, którzy rozważali bycie konstruktywną opozycją i współpracę nad dobrymi dla Krakowa projektami". "Może chodzić o to, by decyzję o tym, który projekt jest dla Krakowa dobry, podejmowała partyjna władza, a nie radni w swoich sumieniach" - dodał.
Łukasz Gibała przed Sądem Okręgowym w Krakowie
Źródło zdjęcia: PAP
"Najprostszym sposobem, abym wyszedł dziś obronną ręką z tego procesu jest sytuacja, w której ujawniam nazwiska radnych, którzy wyrazili wolę współpracy w dobrych dla mieszkańców Krakowa sprawach" - ocenił bezpartyjny radny.
"Doszedłem do wniosku, że nie mogę nadużywać zaufania radnych Koalicji, którzy chcą współpracować, jeśli zostanę wybrany na urząd prezydenta. Są w życiu takie sytuacje, że trzeba - jak to się mówi - wziąć to na klatę i iść dalej. Nie zdradzę ich nazwisk, bo wiem, w jak trudnej sytuacji bym ich postawił" - dodał Łukasz Gibała.
Kandydat ocenił, że "umiejętność dotrzymania tajemnicy i bycie fair to wartości jakie są dziś potrzebne w przestrzeni publicznej, nawet jeśli trzeba za nie płacić pewną cenę". "Ja ją zapłacę, ale zaufania nie zawiodę. Ani ich, ani nikogo innego" - podkreślił.
Szanowni Państwo,
— Łukasz Gibała (@LukaszGibala) October 2, 2026
właśnie rozpoczął się proces w trybie wyborczym. Pozywa komitet mojej kontrkandydatki. Można mieć jednak podejrzenia, że głównym powodem pozwu może być chęć wywarcia presji na radnych, którzy rozważali bycie konstruktywną opozycją i współpracę nad dobrymi dla…
Wszystkich 19 krakowskich radnych KO w czwartek zaprzeczyło tym doniesieniom. Radni mają nadzieję, że – niezależnie od wyników – przy nowym prezydencie miasta będą mogli realizować swój program, ale wypowiedź o zadeklarowanej współpracy z Gibałą uważają za nieprawdziwą. Wszyscy podpisali oświadczenia, w których oznajmili, że nie rozmawiali o współpracy po ewentualnej wygranej Łukasza Gibały, dodając, że dokumenty te mogą być świadectwem w sądzie.
- Nie może być tak, że polityk w ramach kampanii wyborczej stawia tezy, które są nieprawdziwe i poniekąd szkaluje dobre imię radnych, bo pokazuje nas jako osoby, które są koniunkturalne, które w pewnym momencie odchodzą od ideałów, z którymi startowali w wyborach do Rady Miasta, nie chcą realizować swojego programu, tylko chcą zrealizować program pana kandydata. Nie może być tak, dlatego złożyliśmy ten pozew – powiedział podczas briefingu prasowego radny Tomasz Daros z klubu KO.
Według radnych KO takie sformułowania miały na celu skłócenie klubu oraz zdezorientowanie mieszkańców.
Łukasz Gibała podczas czwartkowego briefingu ocenił, że pozew radnych KO jest "absurdalny". - Nigdy nie mówiłem o jakimś przechodzeniu radnych ze strony Koalicji Obywatelskiej do mojego klubu, zresztą, po co by mi to było, skoro radni Koalicji Obywatelskiej deklarują, że zamierzają popierać moje dobre pomysły, to w zasadzie to mi w zupełności wystarcza – dodał kandydat.
Gibała poinformował także, że jego pełnomocnik złożył w czwartek pozew w trybie wyborczym przeciwko Monice Piątkowskiej dotyczący jej wypowiedzi o głosowaniach kontrkandydata w Radzie Miasta Krakowa.
- Pozew dotyczy tego, że pani senator Piątkowska niejednokrotnie, więcej niż jeden raz, między innymi na debacie, powiedziała, że ona sobie przeglądała moje głosowania i że w większości przypadków się wstrzymywałem, co świadczy o takim braku mojej decyzyjności, albo też braku wiedzy – wyjaśnił Gibała.
Jak zaznaczył, sztab przejrzał jego głosowania ze wszystkich lat, kiedy był radnym. - Wyszło nam, że takich głosowań, gdzie się wstrzymywałem, jest kilka procent (…). W związku z tym to jest ewidentna nieprawda i dlatego domagamy się sprostowania, bo uważamy, że ta wypowiedź uderza jednak w moje kompetencje, moją decyzyjność czy moją wiedzę przed drugą turą wyborów – powiedział kandydat.
Wybory w Krakowie. Druga tura
11 października w Krakowie odbędzie się druga tura przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa. Zmierzą się w niej radny miejski, przedsiębiorca Łukasz Gibała (36,38 proc. głosów w I turze) oraz senatorka Koalicji Obywatelskiej, prezeska Izby Zbożowo-Paszowej w Warszawie Monika Piątkowska (29,91 proc. głosów w I turze).
Wybory w stolicy Małopolski to efekt odwołania w maju w drodze referendum Aleksandra Miszalskiego (Koalicja Obywatelska) z urzędu prezydenta miasta.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.