Zawiadomienie na kobietę, która oskarżyła Kołodziejczaka. Złożył je "współpracownik Rutkowskiego"
- W piątek dwie byłe współpracownice Michała Kołodziejczaka oskarżyły go m.in. o agresję, przemoc i groźby. Poseł zaprzecza i mówi o pomówieniach. Klub KO zawiesił go w prawach członka, a warszawska prokuratura z urzędu wszczęła czynności sprawdzające.
- Jak ustaliła Wirtualna Polska, zawiadomienie dotyczące jednej z kobiet złożył mężczyzna, którego policjanci z Jaworu określają jako "współpracownika Rutkowskiego". Chodzi o internetowe publikacje mogące zawierać treści przedstawiające przemoc. Detektyw broni Kołodziejczaka i publicznie podważa wiarygodność oskarżycielek.
- Samo zawiadomienie nie przesądza o odpowiedzialności kobiety ani o jego związku z zarzutami wobec posła. Policja dopiero weryfikuje materiały, a o dalszym toku sprawy zdecyduje prokuratura.
Krzysztof Rutkowski, który zaangażował się w obronę Michała Kołodziejczaka przed oskarżeniami byłych współpracownic o mobbing i niewłaściwe zachowanie, poinformował w niedzielę o nowym wątku w sprawie. Podczas wystąpienia przed siedzibą Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Łodzi detektyw i były wiceminister kwestionowali wiarygodność kobiet, które publicznie opowiedziały o swoich zarzutach wobec polityka.
DLA CIEBIE
25 lat na straży bezpieczeństwa. ORLEN dziękuje strażakom za ich codzienną misję
DLA CIEBIE
Następnie Rutkowski przekazał, że do policji w Jaworze (woj. dolnośląskie) miało trafić zawiadomienie dotyczące jednej z kobiet. Według jego relacji chodzi o materiały publikowane w internecie, które miały mieć charakter patostreamingu.
– Mogę powiedzieć, że dzisiaj redaktor naczelny telewizji Nasza Wielkopolska, pan Artur Sowa, złożył zawiadomienie w Komendzie Powiatowej Policji w Jaworze dotyczące patostreamingu, który miała uprawiać jedna z tych kobiet – powiedział Rutkowski w rozmowie z "Faktem".
Policja potwierdza, że zgłosił się "współpracownik Rutkowskiego"
Komisarz Ewa Kluczyńska, rzeczniczka policji w Jaworze, potwierdziła WP, iż faktycznie w niedzielę do jednostki zgłosiła się osoba, która złożyła zawiadomienie dotyczące publikacji internetowych – patostreamingu – czyli mogących zawierać treści przedstawiających przemoc.
Przy czym sami policjanci określają, że zgłaszający to "współpracownik Rutkowskiego".
– W tym zgłoszeniu pojawia się wątek pana Michała Kołodziejczaka. Jednak materiały miały być publikowane z terenu województwa warmińsko-mazurskiego. Na tym etapie weryfikujemy zgłoszenie i ustalamy okoliczności sprawy. Po ich ustaleniu prokuratura zdecyduje, która jednostka będzie prowadzić dalsze czynności – przekazała komisarz Ewa Kluczyńska, rzeczniczka policji w Jaworze.
Dlaczego akurat Jawor (woj. dolnośląskie) otrzymał zgłoszenie, skoro Rutkowski i Kołodziejczak występowali na konferencji w Łodzi? Rzeczniczka policji odparła, iż z Jaworem jest związany zawiadamiający.
Podsumujmy, że w ten sposób obok zarzutów kobiet wobec Kołodziejczaka pojawił się nowy wątek, który może postawić jedną z nich w niekorzystnym świetle. Zawiadomienie nie przesądza jednak o jej odpowiedzialności. Nie wiadomo również, czy i w jakim zakresie zgłoszenie ma związek z działaniami podejmowanymi przez Rutkowskiego w obronie byłego wiceministra.
Kim jest mężczyzna wskazany przez Rutkowskiego
Artur Sowa, o którym wspominał Rutkowski, jest szefem portalu Nasza Wielkopolska. Portal poinformował, że jego redakcja złożyła zawiadomienie dotyczące treści publikowanych przez jedną z kobiet w mediach społecznościowych, które określa jako prawdopodobny patostreaming.
Serwis nie wyjaśnia jednak, jaki związek mają te materiały z oskarżeniami wobec Michała Kołodziejczaka ani dlaczego zawiadomienie dotyczy jednej z kobiet, które wystąpiły przeciwko byłemu wiceministrowi. Redakcja zastrzegła, że "o dalszych czynnościach zamierza informować po uzyskaniu oficjalnych informacji od organów prowadzących postępowanie".
Serwis Nasza Wielkopolska słynie z tego, co kilka dni publikuje materiały eksponujące deklarowane sukcesy detektywa. Jeden z niedawnych artykułów, zatytułowany "Żurek prosi o pomoc", dotyczył Marcina Romanowskiego, byłego posła Suwerennej Polski, który uciekł za granicę. Tytuł sugerował, że minister sprawiedliwości zwrócił się do Rutkowskiego o pomoc w jego ujęciu. W rzeczywistości Waldemar Żurek nie prosił o pomoc, ale w ironicznym tonie odniósł się do deklaracji detektywa, że wie, iż poszukiwany polityk jest na Słowacji.
– Jeśli detektyw Rutkowski mówi, że wie, gdzie, to niech wykaże się swoim obywatelskim poczuciem obowiązku (...), niech nam pokaże albo go przywiezie – powiedział minister.
O co chodzi w sprawie Michała Kołodziejczaka?
W piątek (9 października) portal Zero.pl opublikował materiał, w którym dwie byłe współpracownice Michała Kołodziejczaka oskarżyły go m.in. o agresję, przemoc i groźby. Polityk zaprzeczył tym zarzutom, określając je jako pomówienia. Po publikacji klub Koalicji Obywatelskiej zawiesił posła w prawach członka.
W niedzielę, podczas wystąpienia przed siedzibą Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Łodzi, Krzysztof Rutkowski i Michał Kołodziejczak podważali wiarygodność kobiet, które oskarżają byłego wiceministra rolnictwa o mobbing i niewłaściwe zachowanie. Rutkowski przekonywał, że sprawą zajmuje się od 4 września, jeszcze przed ujawnieniem zarzutów wobec polityka. Krytykował również media za to, że – jak stwierdził – przyjęły bezkrytycznie "narrację jednego z portali". Zostało złożone zawiadomienie dotyczące zmuszania do określonego zachowania – przekazał Rutkowski, odmawiając podania szczegółów.
W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o zarejestrowaniu z urzędu materiałów dotyczących medialnych doniesień o zachowaniu posła Michała Kołodziejczaka. Prokuratura wszczęła czynności sprawdzające w kierunku zmuszania do określonego zachowania i udzielania środków odurzających. To warszawska prokuratura będzie weryfikować również oba zawiadomienia dotyczące publikacji internetowych i jednej z kobiet oskarżających byłego wiceministra.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.