ESPN DeportesCasemiro y el Balón de Oro para Messi: "Sigue siendo el mejor, lo probó en el Mundial"וואלההרוג ופצוע בתקיפות אוקראיניות במחוז בלגורוד שברוסיהThe Jerusalem PostPakistani chess team forfeits opening match against Israel at chess Olympiad in SamarkandESPNKyrie offers to pay Al-Shaair's fine for tribute to slain Palestinian girlRTP DesportoLillestrom - TorreenseIl Sole 24 OreStop bollo auto, Mattarella firma il decretoZDF heuteUN-Blauhelme vor dunkler Zukunft?Rai NewsRomics, tutto pronto per la 37esima edizione del festival del fumetto, cinema e gamesNU.nlStudent stapt naar rechter vanwege punt aftrek voor te laat ingeleverde scriptieGMA NewsFiji declares national HIV crisistazMarie Kreutzer über „Gentle Monster“: „Das ist noch hundert Jahre nicht auserzählt“CBS News1 in 3 Americans with health insurance have medical debt, survey finds
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, September 17, 2026

"Młodsze dzieci płakały". Tak wyglądała ewakuacja w szkołach

Translate

Była godzina 11:49, kiedy na ulicach Lublina rozległ się modulowany dźwięk syreny alarmowej oznaczający zagrożenie z powietrza. W tym momencie na zewnątrz nie dało się zauważyć jakichś nagłych reakcji mieszkańców, jak np. poszukiwania miejsca schronienia.

– Siedziałam w domu z mężem, co miałam zrobić, gdzie miałam pójść? Mieszkam na najwyższym piętrze, ale nie wiem, czy miałam iść do piwnicy – zastanawia się Irena Królikowska z lubelskiej dzielnicy Bronowice.

Seniorka dodaje, że tego typu komunikaty nie wywołują już w niej lęku. – Proszę pana, co ma być, to będzie. Każde pokolenie przeżywa wojnę – dodaje.

Pracownica jednego z punktów w centrum handlowym E.Leclerc przy ul. Zana w Lublinie relacjonuje, że syreny słyszała jeszcze będąc w domu. Pani Ewa przyznaje, że po ich usłyszeniu poczuła niepewność.

– Nie zareagowałam obojętnie. Raczej było przemyśliwanie, co się dalej stanie, gdzie mam uciekać? Pod blokiem mamy garaż, więc jakby co, mogłabym tam się schować. Ale jak usłyszałam ten alarm, to stanęłam w przedpokoju i mówię do męża: ty i co teraz? Odpowiedział: tylko nie stawaj przy oknie – relacjonuje kobieta.

Ale niektórzy mieszkańcy Lublina przyznają, że w środę nawet niczego nie słyszeli.

– Mam w domu podwójne szyby i dzisiaj akurat nawet nic nie słyszałam. Może dobrze spałam – przypuszcza Bogusława Dadej z dzielnicy Czuby.

Kiedy zwracamy uwagę, że czwartkowy alert było słychać w ciągu dnia, około godziny wcześniej, to kobieta jest bardzo zaskoczona.

– Tak? Może akurat nie zwróciłam uwagi – dziwi się kobieta.

Dodaje, że jak dostaje SMS-y z alertami, to specjalnie już na nie nie reaguje. – Ja się nie denerwuję, bo wiem, że to nie ma sensu. Pod łóżko się nie schowam. Co będzie, to będzie. Nie mam gdzie uciekać. Tylko liczyć na opatrzność boską. Albo Pan Bóg pozwoli żyć, albo nie – komentuje pani Bogusława.

Skrajnie różne reakcje w szkołach. Ewakuacje

Znacznie więcej emocji niż na ulicach było w lubelskich szkołach i przedszkolach. W wielu liceach przeprowadzono ewakuację uczniów. Tak było m.in. w VIII LO w Lublinie, gdzie uczniowie najpierw opuścili budynek, a po jakimś czasie ukryli się w jego piwnicach i korytarzach.

Dyrektor XXX LO w Lublinie przyznaje w rozmowie z WP, że kiedy usłyszała syreny od razu postanowiła zarządzić ewakuację.

– Jak usłyszałam modulowany dźwięk syreny, natychmiast została ogłoszona w szkole ewakuacja. Nauczyciele przekazali informacje na swoich piętrach, trwało to kilka minut – relacjonuje Justyna Łubek.

Uczniowie najpierw przeszli do hali gimnastycznej, która jest wyznaczonym miejscem schronienia, ale tylko na wypadek pożaru.

– Dlatego uznałam, że na wypadek alertu o zagrożeniu z powietrza, który dostaliśmy, nie jest to wystarczające schronienie dla młodzieży. Zdecydowałam, że udamy się do najbliższego miejsca schronienia – relacjonuje dyr. Łubek.

W przypadku tej szkoły najbliższym takim miejscem był parking podziemny pod centrum handlowym E. Leclerc przy ul. Zana. Tam uczniowie z opiekunami spędzili co najmniej pół godziny. Po odwołaniu alarmu wszyscy wrócili na lekcje do szkoły.

Różne wiadomości przez dziennik elektroniczny

Rodzice o tym, co dzieje się w szkołach z dziećmi dowiadywali się od dyrektorów za pośrednictwem wiadomości wysyłanych przez dziennik elektroniczny.

"Uczniowie wraz z nauczycielami zostali przeprowadzeni do wyznaczonych, bezpiecznych miejsc w budynku szkoły – do pomieszczeń szatniowych zlokalizowanych na najniższej kondygnacji. Dzieci pozostały tam pod opieką nauczycieli do czasu odwołania alarmu i usłyszenia sygnału ciągłego oznaczającego jego zakończenie" – przekazała rodzicom dyrektor SP 29 w Lublinie Ewelina Zakrzewska.

Dodała, że w trakcie trwania alarmu szkoła musi działać zgodnie z obowiązującymi procedurami.

"Dlatego w takich sytuacjach bardzo prosimy, aby – zgodnie z przekazywanymi przez szkołę komunikatami – nie odbierać dzieci do czasu oficjalnego odwołania alertu. Pozwala nam to zachować porządek organizacyjny i przede wszystkim zapewnić bezpieczeństwo wszystkim uczniom pozostającym pod naszą opieką" – dodała. Zaapelowała również do rodziców o rozmowę z dziećmi na temat właściwego zachowania w sytuacjach alarmowych.

Zupełnie inny komunikat wysłała Szkoła Podstawowa nr 50 w Lublinie. Komunikat jaki dotarł do rodziców, może zaskakiwać.

"Szanowni Państwo, w związku z potencjalnym zagrożeniem, proszę odebrać dzieci ze szkoły" – napisała do rodziców dyrektor szkoły Iwona Wąsik.

W kolejnej lubelskiej podstawówce dyrekcja długo zastanawiała się co zrobić. Najpierw nie było żadnej reakcji na syreny, dopiero po telefonie od jednego z rodziców zaczęto zbierać dzieci do szatni.

– Córka relacjonuje, że młodsze dzieci tam strasznie płakały, a nauczyciele dzwonili do swoich rodzin i była bardzo przerażająca atmosfera. Siedzieli tam kilkadziesiąt minut – relacjonuje w rozmowie z WP jeden z rodziców.

Jeden z prywatnych żłobków w Lublinie uspokoił rodziców taką wiadomością:

"Informujemy, że zostajemy z dziećmi w żłobku, o najdalszej możliwej odległości od ścian frontowych budynku i okien. Większość dzieci śpi i nie słyszała syren alarmowych. Oczekujemy kolejnych komunikatów służb, do których zaleceń będziemy się stosować. Prosimy o pozostanie w bezpiecznych miejscach i dalsze śledzenie komunikatów. Będziemy na bieżąco informować, jeśli sytuacja ulegnie zmianie" - napisała dyrektorka żłobka.

Około godziny 12:56 w Lublinie znowu zawyły syreny. Tym razem dźwięk ciągły oznajmił koniec zagrożenia atakiem z powietrza.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.