Kim Dzong Un testuje "czerwone linie" Trumpa. Eksperci nie mają wątpliwości
Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un "może testować samego Trumpa i jego czerwone linie" - ocenili eksperci waszyngtońskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), Victor Cha i Andy Lim. W opublikowanej we wtorek analizie autorzy wyjaśnili, że te "czerwone linie" oznaczają powstrzymanie się przez Koreę Płn. od prób międzykontynentalnych pocisków balistycznych (ICBM), testów jądrowych oraz ataków skutkujących ofiarami śmiertelnymi.
Więcej prób niż w czasie "ognia i furii". Kim Dzong Un testuje Trumpa
Eksperci zwrócili uwagę na tempo eskalacji. Tylko w 2026 r. Pjongjang przeprowadził 21 prób - to więcej niż 17 odnotowanych w całym 2017 r., określanym jako czas "ognia i furii". Łącznie od powrotu Trumpa do Białego Domu w styczniu 2025 r. wystrzelono co najmniej 93 pociski - więcej niż w ciągu całych czterech lat jego pierwszej prezydentury.
W 2026 r. reżim Kima testował m.in. nowe pociski ponaddźwiękowe, strategiczne rakiety manewrujące, broń elektromagnetyczną oraz odpalenia pocisków z nowego niszczyciela Choe Hyon. Zaprezentował także nowe wyrzutnie rakietowe kalibru 600 mm, które - według deklaracji reżimu - mają wykorzystywać sztuczną inteligencję. Według autorów analizy wskazuje to na bezprecedensową rozbudowę północnokoreańskiego arsenału.
ZOBACZ: Kim Dzong Un ma nowy jacht. Na pokładzie 50-metrowy basen
Jak oceniają Cha i Lim, działania te mogą wynikać z realizacji pięcioletniego planu rozwoju potencjału wojskowego, przyjętego na IX Zjeździe Partii w lutym 2026 r., lub z chęci wzmocnienia pozycji negocjacyjnej Kima przed ewentualnym spotkaniem z amerykańskim przywódcą w przyszłym miesiącu, przy okazji szczytu Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC), który odbędzie się 18–19 listopada w Shenzhen na południu Chin.
"Niezależnie od przyczyny, powrót Trumpa do Białego Domu i jego bezowocne spotkania na szczycie niekoniecznie przyniosły powściągliwość i szacunek, o których tak głośno mówił prezydent" - podsumowali eksperci, nawiązując do trzech spotkań Trumpa z Kimem podczas pierwszej jego kadencji.
W Korei Północnej otwarto "największy narodowy skarbiec"
W ubiegłym tygodniu rządowe media poinformowały, że armia Korei Północnej z powodzeniem przeprowadziła próbę taktycznego pocisku balistycznego.
Generalne Biuro ds. Rakiet przeprowadziło 12 października testowy start taktycznego pocisku balistycznego, aby potwierdzić wyniki technicznej modernizacji kluczowych elementów – przekazała oficjalna agencja KCNA. Jak podkreślono w komunikacie, modyfikacje są "wielkim sukcesem zwiastującym znaczącą zmianę w poprawie wydajności i precyzji wszystkich ofensywnych systemów uzbrojenia".
W depeszy KCNA nie ujawniono szczegółów testu, takich jak pokonany przez pociski dystans ani ich liczba.
ZOBACZ: Miny na granicy, nowe niszczyciele na morzu. Korea Północna zwiększa presję
O wykryciu "kilku" pocisków balistycznych wystrzelonych z okolic Pjongjangu w kierunku Morza Japońskiego wcześniej informowało południowokoreańskie dowództwo wojskowe i ministerstwo obrony Japonii. Według ocen wojska z Seulu jeden z pocisków przeleciał ponad 900 km. Południowokoreańskie władze wojskowe – jak zaznacza Yonhap – nie wykluczają, że przetestowano pocisk średniego zasięgu (MRBM) na celowo skróconym dystansie.
W Korei otwarto również Muzeum Rewolucji Obrony Narodowej. W placówce prezentującej historię rozwoju rodzimego uzbrojenia zgromadzono m.in. nowej generacji pocisk balistyczny Hwasong-20, głowice hipersoniczne oraz pociski balistyczne odpalane z okrętów podwodnych (SLBM). Kim, któremu towarzyszyła żona i córka, podkreślił, że muzeum stanowi "nieśmiertelne archiwum i największy narodowy skarbiec", dokumentujący wysiłki na rzecz obrony bezpieczeństwa kraju.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.