Minister Sikorski krytykuje prezydenta Nawrockiego. "Nie ma na to zgody"
Premier Donald Tusk poinformował, że we wtorek wieczorem podpisał wniosek do prezydenta Nawrockiego w sprawie nominacji ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego na wicepremiera. Zgodnie z konstytucją prezydent na wniosek premiera powołuje członków rządu.
Jakie jest stanowisko Kancelarii Prezydenta?
Pojawiają się jednak wątpliwości, czy Nawrocki powoła Domańskiego na funkcję wicepremiera. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, pytany o tę kwestię w TVN24, nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi. — Będzie decyzja pana prezydenta, poinformujemy o niej — podkreślił. Na pytanie, czy prezydent daje sobie prawo do rozstrzygania personalnych decyzji premiera Tuska dotyczących składu rządu, Leśkiewicz zaznaczył, że "prezydent daje sobie prawo do tego, by oceniać ministrów rządu Donalda Tuska i ministra Domańskiego".
Jak sprawę skomentował Radosław Sikorski?
Minister spraw zagranicznych nawiązał w swoim wpisie na platformie X do kwestii kompetencji najważniejszych osób w państwie. "Tak jak premier odpowiada za pracę ministrów, tak ja odpowiadam, przed Sejmem i prokuratorem, za pracę ambasadorów. Próbując wpływać na dobór jednych i drugich, prezydent próbuje uzyskać władzę bez odpowiedzialności. Jest to wbrew konstytucji i nie ma na to zgody" — czytamy.
O co chodzi w sporze o ambasadorów?
Spór na linii MSZ — prezydent dotyczący nominacji ambasadorskich zaczął się jeszcze za kadencji Andrzeja Dudy. W marcu 2024 r. minister Sikorski zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misje, a kilkanaście kandydatur zostanie wycofanych. W miejsce ambasadorów trafili wskazani przez MSZ dyplomaci niemający statusu ambasadorów; są w randze chargé d'affaires. Obecny prezydent Karol Nawrocki nie zgadza się na oficjalne nominacje, w szczególności szefa placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa, chargé d'affaires we Włoszech.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.