The Jerusalem PostNetanyahu's inner circle is now almost entirely religious, cabinet secretary saysPunchPSG’s Kvaratskhelia to undergo surgery after ACL rupture – OfficialDaily MaverickTIME TO REFOCUS: SA’s URC teams face northern examination as club season ramps upBollywood HungamaEXCLUSIVE: Gulshan Devaiah DEBUNKS Wikipedia's claim that he made his debut in Salman Khan's Dil Ne Jise Apna Kahaa: “Even I have seen it and I laugh at it!”InquirerMarcos, Angara roll out Yakap health caravan in SuluSouth China Morning PostAttitudes shifting in Hong Kong’s favour as city reaps Apec benefits: Paul ChanRTL BoulevardAbdi A., verdachte dood Hajar, werd opgepakt bij pleegvader in SpierdijkZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioCNN بالعربيةتحليل.. من "الأسطول المظلم" إلى الديزل الروسي.. لا "حلول سحرية" لخفض أسعار الوقود بأمريكاVanguardNigeria’s 11m-tonne cold storage gap exposes food supply weakness7sur7L’horreur à Toulouse: un homme aurait tué trois membres de sa famille avant de se suiciderCapital FMSix oil tankers among 51 ships expected at Mombasa, Lamu ports
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, October 21, 2026

Prawica nie chce drażnić Trumpa, choć widzi zagrożenie. "Gra o swój interes"

Translate

– Nie powinniśmy prowadzić polityki "oburzingu" na wszystko, co powie Trump. Dokąd ma to nas zaprowadzić? Proszę zwrócić uwagę, że nawet Tusk był dziś powściągliwy. Tylko Czarzasty coś gadał na Trumpa – mówi nam jeden z polityków PiS.

Czarzasty prowokuje

– Nie bójcie się, nie musicie klęczeć przed Trumpem. Powiedzcie, co o tym myślicie – zwrócił się do polityków prawicy podczas otwierającego posiedzenie Sejmu wystąpienia marszałek Włodzimierz Czarzasty. Miał na myśli przedstawicieli PiS, Rozwoju Plus czy Konfederacji. 

DLA CIEBIE

Czy OZE mogą wyłączyć prąd?

Czarzasty ocenił przy tym, iż to, co robi i deklaruje Trump, to "pomoc Putinowi, który jest bandytą i mordercą". – To jest pomoc reżimowi, który zabija ludzi w Ukrainie i zajmuje terytoria ukraińskie – określił słowa i działania Trumpa lider Nowej Lewicy.

Chodzi o ostatnie wypowiedzi prezydenta USA, które wywołały burzę w dyskusji o coraz trudniejszej sytuacji Ukrainy i bezpieczeństwie geopolitycznym w naszej części Europy. 

Donald Trump podczas briefingu z dziennikarzami powiedział, że jest otwarty na udział w trójstronnym spotkaniu z Xi Jinpingiem i Władimirem Putinem, które już nazywane jest "Nową Jałtą". Wyrażał się tak, jakby wręcz stawał po stronie Rosji. – Rosja, szczerze mówiąc, jest w porządku wobec Ukrainy – przekonywał.

Stwierdził również, że "nadszedł czas, by ktoś inny negocjował w imieniu Ukrainy" zamiast Wołodymyra Zełenskiego. Trump mówił też, że jako USA "daliśmy Ukrainie dużo, a oni nie dali nam niczego". – Zełenski to człowiek, który już dawno powinien był doprowadzić do zakończenia tej wojny. Gdyby mnie posłuchał, już dawno wynegocjowałby znacznie lepsze porozumienie – przekonywał amerykański prezydent. Jednocześnie nie krytykował Putina – człowieka, który doprowadził do wojny, atakując Ukrainę. 

Trump coraz mocniej obarcza Ukrainę odpowiedzialnością za brak porozumienia pokojowego. Zawiera też deale paliwowe z Rosją, z których jest dumny i którymi się chwali. Jednocześnie wypowiada się o działaniach Kremla w sposób, który trudno uznać za krytyczny wobec agresora. 

Polityka taka jest

Mimo to politycy prawicy nie rwą się do otwartej krytyki prezydenta USA. To oni przez lata politycznie inwestowali w kontrowersyjnego polityka. Podkreślają, że broni interesów swojego kraju. – Donald Trump ma taką metodę uprawiania polityki, że różne rzeczy mówi, a potem często inne rzeczy robi – oświadczył wicemarszałek Sejmu Marcin Horała w rozmowie z Wirtualną Polską. 

Dopytywany przez nas o to, czy Ukraińcy powinni się obawiać "nowej Jałty", mówił: – Ukraińcy powinni w sposób rozsądny prowadzić swoją politykę i również mitygować ryzyka. Polityka ukraińskich elit przez ostatnie lata w wielu aspektach była nierozsądna, na przykład w stosunkach z Polską, które sobie zabagnili moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie – stwierdził, uchylając się od pytania o postawę Trumpa.

Ponownie dopytywany o to, czy niepokoi go dzisiaj polityka administracji Donalda Trumpa, Marcin Horała odpowiedział: – Nie bardziej niż zwykle. Wielkie mocarstwa zawsze miały tendencję do dogadywania się między sobą. 

Wicemarszałek Sejmu z Rozwoju Plus polecił nie emocjonować się kolejnymi, dla wielu skandalicznymi wypowiedziami amerykańskiego przywódcy. - Nie wiem, czy warto popadać w stany emocjonalne dotyczące rzeczywistości. Rzeczywistość trzeba analizować, wyciągać z niej wnioski i zabiegać o polski interes narodowy w rzeczywistości takiej, jaką jest – stwierdził – dość ogólnie – rozmówca Wirtualnej Polski.

Inni politycy także zachowują dystans i spokój, choć przyznają, że słowa Trumpa – odczytywane jeden do jednego – nie służą interesowi naszego kraju. 

– Nie jest to pierwszy w ostatnich latach tego typu sygnał, który potem jest modyfikowany. Amerykanie cały czas przekazują Ukrainie na przykład dane wywiadowcze, więc to nie jest tak, że pomoc się skończyła. Natomiast oczywiście jest to sygnał z punktu widzenia Polski bardzo niepokojący – uważa poseł Rozwoju Plus Paweł Jabłoński, były wiceminister spraw zagranicznych w rządzie PiS. 

Według niego Trump "realizuje interes Stanów Zjednoczonych tak, jak go rozumie". 

– To nie jest z naszego punktu widzenia dobre, choć zdajemy sobie sprawę, że państwa mają swoje interesy. My musimy skupiać się na tym, by Amerykanów trzymać jak najbliżej Sojuszu Północnoatlantyckiego, żeby doprowadzić do powstania stałych baz amerykańskich w Polsce. Żeby Amerykanie byli tu obecni wojskowo i gospodarczo, żeby ten sojusz był oparty na trwałych, realnych podstawach. To najlepsza gwarancja tego, że w razie jakiegokolwiek zagrożenia Amerykanie będą uważali, że obrona naszego terytorium to jest również ich interes – wylicza poseł. 

Przedstawiciele rządu – jak szef MSZ Radosław Sikorski – domagali się bardziej stanowczej reakcji ośrodka prezydenckiego. – Chciałbym zobaczyć intensywniejsze zabiegi o to, żeby wojna się skończyła na akceptowalnych dla Ukrainy warunkach. Chyba że Nawrocki jest takim ukrainosceptykiem, że ma to w nosie, tak jak Trump – powiedział Sikorski w TVN24.

Zwrócił uwagę, iż poprzednik Karola Nawrockiego, Andrzej Duda, "tłumaczył Trumpowi, że wprowadzał go w błąd choćby Orbán, siejąc rosyjską narrację". A obecny prezydent – zdaniem szefa MSZ – tego nie robi. 

Nawrocki się dystansuje

– Jesteśmy w Pałacu za tym, żeby odcinać Rosji ekonomiczny tlen, a nie starać się z nią prowadzić biznesy. Bo tylko poprzez przymuszenie ekonomiczne Rosji da się ją wciągnąć do negocjacji – ocenia szef Biura Polityki Międzynarodowej w kancelarii prezydenta Marcin Przydacz. 

Zauważa, że "państwa prowadzą swoje polityki w oparciu o własne interesy" i "taka jest brutalna prawda w polityce międzynarodowej". – Rozumiem, że jednym z celów prezydenta Trumpa jest przyciągnięcie Rosji do negocjacji. Co do zasady cel jest słuszny, my też chcemy, by wojna się zakończyła. Ale po pierwsze: Putin tego nie chce, a po drugie: ta metoda, którą obrali Amerykanie, nie przyniesie pozytywnego skutku – ocenia minister.

Prezydent Nawrocki po spotkaniu z prezydentem Litwy nie krył dystansu wobec decyzji administracji USA o dealowaniu z Rosją. 

– Wspólnej refleksji wymaga również kwestia porozumienia Stanów Zjednoczonych z Rosją dotyczącego dostaw rosyjskiego oleju napędowego na światowe rynki. Stabilizacja sytuacji energetycznej w moim uznaniu, w uznaniu prezydenta Polski (...) nie powinna prowadzić do osłabienia presji na Rosję ani podważenia bezpieczeństwa państw naszego regionu. Tutaj Polska jest, drodzy państwo, konsekwentna – mówił prezydent.

Dodał jednak, że "inwestowanie w rosyjską ropę i inne surowce jest problemem ogólnym, dotyczącym również Europy". – Stanowisko Polski jest w tej kwestii jasne. System sankcyjny nałożony na Federację Rosyjską przynosi efekty i to jest jedyny kierunek, jaki w Polsce praktykujemy – podkreśliła polska głowa państwa.

– Polska i Litwa doskonale rozumieją, że największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa naszego regionu pozostaje agresywna polityka Federacji Rosyjskiej, dlatego naszym wspólnym priorytetem musi być wzmacnianie wschodniej flanki NATO – dodał. 

"Oburzing" na Trumpa

Politycy prawicy, dla których Donald Trump jest czołowym sojusznikiem, a nierzadko politycznym autorytetem, uspokajają: jego słowa o Ukrainie i Rosji to "gra wewnętrzna" przed wyborami połówkowymi w USA i "metoda negocjacji". – Nic za tym nie pójdzie, przecież Trump z Putinem nie wymienią Zełenskiego – twierdzi polityk PiS.

Dla polskiej prawicy najważniejsze jest doprowadzenie do budowy baz USA w Polsce i wzmacnianie wschodniej flanki NATO. A także udział Polski w szczycie G20. Tu deklaracje Trumpa są jednoznaczne. 

Jak pisaliśmy w WP, słowa i decyzje Donalda Trumpa w październiku to gesty pod adresem Rosji i presja na Ukrainę. 9 października, po rozmowie z Putinem, USA złagodziły sankcje, by Rosja mogła sprzedawać diesel na rynkach amerykańskim i światowym. Potem Trump ogłosił "rozejm energetyczny" i chciał, żeby Kijów zaprzestał ataków na rosyjskie rafinerie. Wołodymyr Zełenski odparł, że zrobi to, jak Rosja przerwie ataki na ukraińską infrastrukturę. Te gesty były postrzegane głównie jako gra na zmniejszenie cen paliw przed wyborami w USA.

Z kolei kilka dni temu prezydent USA podpisał rozporządzenie, w którym odstąpił od nałożenia sankcji i ceł przewidzianych przez podpisaną przez niego ustawę im. Lindseya Grahama. Putin miał zaproponować szczyt z Trumpem i Xi bez udziału Ukrainy, co skrytykowały Kijów i Bruksela. A sam Trump nie wykluczył takiego spotkania.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.