Oligarchowie znikają z czarnej listy. "Sygnał dla wszystkich w Rosji"
Regionalne
Więcej
Aliszer Usmanow bierze udział w Forum Ekonomicznym w Petersburgu (25.05.2018)
Źródło zdj. gł.: ANATOLY MALTSEV/PAP
Decyzja UE w sprawie przedłużenia sankcji wobec trzech tysięcy osób, w tym samego przywódcy Rosji Władimira Putina, a także firm wspierających agresję zbrojną na Ukrainę, powinna była ucieszyć władze w Kijowie. Restrykcje zostały przedłużone o trzy lata, zamiast tradycyjnych sześciu miesięcy. Trzy lata to bezprecedensowy okres, który nigdy wcześniej nie był stosowany.
W Kijowie jednak się nie ucieszono. Przeciwnie - wybuchła tam fala niezadowolenia, ponieważ z sankcyjnej listy zniknęły dwa znane nazwiska: Aliszera Usmanowa i Michaiła Fridmana. To jedni z najpotężniejszych rosyjskich oligarchów. - Zarówno Usmanow, jak i Fridman ściśle współpracują z władzami Rosji i osobiście z Władimirem Putinem - mówi TVN24+ Mykoła Kniażycki, deputowany do ukraińskiej Rady Najwyższej i politolog.
Dlatego decyzja Brukseli "na pewno ucieszyła Putina", zauważa niezależny rosyjski analityk i publicysta Iwan Prieobrażeński. Dlaczego ją podjęto? Według medialnych doniesień, stały za tym trzy państwa.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.