Wygląda jak z horroru i „krwawi”. Jeśli zobaczysz go w lesie, nawet nie dotykaj

Choć większość z nas rusza jesienią do lasu w poszukiwaniu podgrzybków czy kurek, natura ma w zanadrzu o wiele większe niespodzianki. Kolczakówka piekąca to prawdziwy święty Graal dla miłośników przyrody. Ten niezwykły, „krwawiący” grzyb przypomina deser z malinowym syropem, ale jego potoczna nazwa – „ząb diabła” – nie wzięła się znikąd. Poznaj bliżej ten fascynujący gatunek, który w Polsce znajduje się pod ścisłą ochroną.
Grzyb, który „krwawi”. To kolczakówka piekąca /Shutterstock
Bita śmietana skropiona „krwią”. Jak wygląda ząb diabła?
Kolczakówka piekąca (Hydnellum peckii) to jeden z najbardziej niezwykłych i charakterystycznych grzybów, jakie można spotkać w polskich lasach. Młode owocniki tego gatunku wyglądają niczym porcja bitej śmietany skropiona gęstym, czerwonym syropem – efekt uzyskiwany dzięki intensywnym, krwistoczerwonym kroplom cieczy, które pojawiają się na powierzchni kapelusza. To zjawisko, nazywane „krwawieniem” grzyba, sprawia, że trudno przejść obok niego obojętnie.
Z wiekiem kapelusz kolczakówki ciemnieje, przybierając barwy szarobrązowe, a nawet niemal czarne. Z powierzchni znikają wtedy charakterystyczne krople, jednak grzyb wciąż wyróżnia się spośród innych gatunków – również dzięki spodniej stronie kapelusza, na której zamiast blaszek czy rurek znajdują się długie, cienkie kolce.
Piekący smak i bolesne podrażnienia. Dlaczego lepiej go nie dotykać?
Mimo swojego niezwykłego wyglądu, kolczakówka piekąca nie nadaje się do spożycia. Jej miąższ jest twardy, gorzki, a w smaku wyraźnie piekący. Po uszkodzeniu grzyb może wydzielać nieprzyjemny zapach. Co ważne, kontakt z owocnikiem może podrażniać skórę, zwłaszcza u osób wrażliwych. Spożycie kolczakówki może także prowadzić do dolegliwości żołądkowych.
Gatunek ten nie jest trujący w klasycznym tego słowa rozumieniu, ale ze względu na swoje właściwości zaliczany jest do grzybów niejadalnych. Pod żadnym pozorem nie należy go próbować ani „testować” – nawet niewielka ilość może wywołać niepożądane reakcje.
Gdzie rośnie krwawiący grzyb? Oto polskie regiony, w których masz szansę go spotkać
Kolczakówka piekąca preferuje lasy iglaste, zwłaszcza bory sosnowe oraz wrzosowiska i piaszczyste polany. Najlepiej rozwija się na ubogich, kwaśnych glebach, a jej obecność jest często związana z mikoryzą z sosną i świerkiem. W Polsce jest to gatunek skrajnie rzadki – najwięcej stanowisk odnotowano w rejonie Babiej Góry, Tatrach, Puszczy Białowieskiej, Borach Tucholskich oraz w górach: Beskidach, Bieszczadach i Sudetach.
Na świecie kolczakówka piekąca występuje na półkuli północnej – w Ameryce Północnej (głównie na wybrzeżach Pacyfiku i Alasce), a także w wielu krajach Europy, takich jak Niemcy, Włochy, Szkocja, Skandynawia, Holandia czy Czechy. W ostatnich latach odkryto ją również w Iranie i Korei, co poszerza jej zasięg także na Azję. Niestety, w niektórych regionach liczba stanowisk maleje, co może być związane ze wzrostem zanieczyszczenia środowiska.
Truskawki ze śmietaną czy ząb diabła? Skąd wzięła się ta nazwa
Nazwa łacińska Hydnellum peckii wywodzi się od greckiego słowa „hydnum”, oznaczającego grzyb lub „gąbczastą roślinę”, a także od nazwiska amerykańskiego mykologa Charlesa Hortona Pecka. Polska nazwa rodzajowa „kolczakówka” nawiązuje do charakterystycznych kolców na spodzie kapelusza, na których powstają zarodniki. W języku angielskim funkcjonuje kilka określeń, takich jak „strawberries and cream”, „bleeding tooth fungus” czy „Devil’s tooth” – wszystkie podkreślają niezwykły, przyciągający wzrok wygląd tego grzyba.
W Polsce występuje kilka innych kolczakówek, jednak większość z nich prezentuje się zupełnie inaczej i nie posiada tak widowiskowych cech jak kolczakówka piekąca.
Zobaczysz go w lesie? Absolutnie tego nie rób. Grożą za to surowe kary
Kolczakówka piekąca jest w Polsce gatunkiem pod ścisłą ochroną. Ze względu na swoją rzadkość i unikatowy charakter, nie wolno jej zbierać ani niszczyć.
Jeśli podczas grzybobrania napotkacie ten niezwykły okaz, najlepiej ograniczyć się do podziwiania go w naturalnym środowisku i ewentualnie wykonania pamiątkowego zdjęcia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.