Sąd uchylił wyrok w sprawie skatowania strusia Zenka. "Przegraliśmy z polityką"
Łukasz Sz. został oskarżony o znęcanie się nad strusiem ze szczególnym okrucieństwem
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
O decyzji Sądu Apelacyjnego w Poznaniu poinformowała we wtorek mecenas Katarzyna Topczewska, która jest w tej sprawie oskarżycielem posiłkowym.
O historii strusia Zenka z Traperskiej Osady w Bolechówku pod Poznaniem głośno było w całej Polsce. Jak ustaliła prokuratura, zwierzę zostało bestialsko skatowane przez Łukasza Sz. Mężczyzna odpowiadał przed sądem za 21 przestępstw, w tym znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad strusiem.
Skatowane przez Sz. zwierzę nie przeżyło.
Wyrok w pierwszej instancji zapadł w marcu 2026 roku.
Mecenas Topczewska: bardzo dobry wyrok, odpowiednio surowy
Sąd nie miał wtedy wątpliwości, co do winy oskarżonego i skazał Sz. na karę siedmiu lat więzienia. Zasądzono również zakaz posiadania zwierząt na okres 15 lat. Ponadto oskarżony miał przekazać pięć tysięcy złotych na rzecz poznańskiego schroniska i 20 tysięcy złotych dla właściciela zwierzęcia.
W ustnym uzasadnieniu sędzia wskazywał, że oskarżony zabił zwierzę ze szczególnym okrucieństwem. - To zasługuje na szczególne potępienie w postaci wymierzenia mu surowej kary - mówił sędzia Robert Grześ.
Sędzia wskazywał jednak, że chociaż uwaga opinii publicznej skoncentrowana była na doprowadzeniu do śmierci strusia Zenka, to jednym z podstawowych zarzutów w tej sprawie było udzielanie substancji psychotropowej i środków odurzających osobie małoletniej.
Właściciel "Traperskiej Zagrody", do której należał struś Zenek
Źródło: TVN24
Oskarżycielka posiłkowa podkreślała wtedy, że ważne jest, żeby "takie okrutne czyny i bestialstwo spotkało się z adekwatną reakcją wymiaru sprawiedliwości".
- Nie znam wyższej kary, która by zapadła za przestępstwo znęcania się nad zwierzętami. Uważam, że jest to bardzo dobry wyrok, odpowiednio surowy, mądry - mówiła po ogłoszeniu wyroku w pierwszej instancji mecenas Katarzyna Topczewska.
Konsekwencje politycznych decyzji ponoszą obywatele
Teraz, po wtorkowym rozstrzygnięciu sądu apelacyjnego, sprawa ponownie trafi do pierwszej instancji.
"Dziś przegraliśmy z polityką. Wyrok w sprawie zabicia strusia Zenka został uchylony. Ale nie dlatego, że ktoś wykazał, że wyrok był niesprawiedliwy" - napisała w mediach społecznościowych Katarzyna Topczewska.
Prawniczka pokreśliła, że w tym przypadku sąd nie skupiał się na kwestii kary, czy merytorycznych kwestii dotyczących tej sprawy. Wyrok uchylono, bo wydał go Robert Grześ - "neosędzia".
"Sąd apelacyjny doszedł do wniosku, że zależność sędziego od reprezentującego ówczesną władzę wykonawczą ministra sprawiedliwości jest bezsprzeczna, a jej charakter w sposób oczywisty zaprzecza kryterium niezależności sędziowskiej" - mówiła sędzia Izabela Pospieska, cytowana przez "Głos Wielkopolski".
"Sąd uchylił wyrok, bo przeprowadził tzw. test niezawisłości i bezstronności wobec sędziego Roberta Grzesia - i uznał, że go nie przeszedł. Argumentacja: przez ćwierć wieku orzekania w sądzie rejonowym sędzia niczym szczególnym się nie wyróżniał, a jego kariera przyspieszyła dopiero po 2018 roku. Sąd wskazał też szereg pełnionych przez niego funkcji, między innymi udział w komisjach wyborczych" - przekazała Topczewska.
Mecenas podkreśliła, że to już dziesiąty wyrok sędziego Grzesia, który uchylono z tego powodu.
"Konsekwencje politycznych wyborów sprzed lat ponoszą dziś zwykli obywatele - i zwierzęta, które nie mają żadnego głosu w tej dyskusji. A ta sprawa nie miała nic wspólnego z polityką. Dotyczyła krzywdy zwierzęcia i krzywdy ludzi, którzy o tę sprawiedliwość walczą od prawie dwóch lat" - dodała Topczewska.
Do tych doniesień odnieśli się również właściciele Osady Traperskiej w Bolechówku. "Nie umiemy tego zrozumieć… Mamy ogrom niezrozumienia i przerażenia, że od początku trzeba będzie przez to wszystko przechodzić" - napisali w mediach społecznościowych.
Zaatakował strusia, gdy ten był w zagrodzie
Do dramatycznych wydarzeń doszło 11 stycznia tego roku. Łukasz Sz. pojawił się na terenie Osady Traperskiej w Bolechówku pod Poznaniem z dwoma kolegami. Miał ze sobą nożyce do cięcia metalu i to za ich pomocą dostał się do zagrody.
Po wdarciu się na teren agroturystyki Łukasz Sz. znęcał się nad strusiem. Jak orzekli biegli, zwierzę było uderzane z wielką siłą, co doprowadziło do powstania u strusia obrażeń wielonarządowych, wewnętrznych. I to tak poważnych, że prowadziły one do wewnętrznego krwotoku.
Jak wynika z informacji przekazanych przez Fundację Międzynarodowych Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!, oskarżony miał bić strusia tępym narzędziem, kopać, ciągnąć za skrzydła i szyję, doprowadzając m.in. do przerwania ciągłości przełyku. Zwierzę padło po dwóch dniach męczarni.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.