Szukał miejsca na kemping. Odkrył krater niemal wielkości Warszawy
Wszystko zaczęło się w 2024 roku. Joël Lapointe, przeglądając mapy Google, zauważył nietypowo wyglądające miejsce w odludnym regionie Côte-Nord w Quebecu (Kanada), w okolicach jeziora Marsal (51.2509°N, 64.6907°W). Jako pasjonat astronomii szybko skontaktował się z ekspertami z Europy i Ameryki Północnej.
ZOBACZ: Na Syberii rośnie krater zwany "bramą do piekieł". Naukowcy biją na alarm
Lapointe był zachwycony, gdy naukowcy potwierdzili jego przypuszczenia. - Zachęcam wszystkich, aby nie ignorowali swojej intuicji ani własnych obserwacji, nawet jeśli dotyczą dziedziny, którą nie zajmują się zawodowo - podkreślił w wywiadzie dla kanadyjskiego CityNews odkrywca krateru.
Odkrył ogromny krater po meteorycie. Powiadomił naukowców
Doniesienia zainteresowały francuskich naukowców. Jeszcze w tym samym roku podczas spotkania organizacji Meteoritical Society uznali oni to miejsce jako potencjalny krater uderzeniowy. Sprawą zajął się prof. Gordon Osinski, geolog planetarny z Western University znany w kręgu naukowym pod pseudonimem "Oz". Początkowo podchodził do odkrycia Lapointe’a sceptycznie. Ostatecznie postanowił jednak je sprawdzić i w październiku 2025 roku zorganizował wyprawę badawczą w okolice jeziora Marsal.
Dotarcie na miejsce nie było łatwe. Wodnosamolot, którym podróżowali naukowcy nie mógł podpłynąć do samego brzegu. Na dodatek czekała jeszcze na nich wędrówka przez podmokły teren porośnięty gęstą roślinnością. Prof. Osinski, mający doświadczenie w takich misjach, ocenił tę wyprawę, jako jedną z najbardziej wymagających w swojej karierze. Okazało się, że było warto.
ZOBACZ: Sensacyjne odkrycie w kosmosie. Naukowcy zauważyli nieznany obiekt
Już drugiego dnia naukowcy znaleźli w skałach charakterystyczne stożki, które powstają podczas uderzenia kosmicznej skały. Był to jeden z najważniejszych dowodów na to, że Lapointe rzeczywiście odnalazł krater. Badania wykazały, że ma on 25 kilometrów średnicy (jego powierzchnia to około 490 km kw., czyli niemal tyle, ile zajmuje Warszawa) i powstał około 390 mln lat temu. W jego centralnej części znajduje się wzniesienie, a wokół niego wysokie, popękane skały. Tak rozległe zmiany terenu pokazują, że siła uderzenia musiała być ogromna.
- Gdyby podobny obiekt uderzył dziś gdzieś w prowincji Quebec, zniszczyłby ogromny obszar, mógłby zrównać z ziemią duże miasta i wpłynąć na klimat na całym świecie - ocenił prof. Osinski.
Krater czeka obecnie na oficjalne potwierdzenie
Odkryty we wschodniej Kanadzie krater został nazwany Uhackatik. Choć geolodzy w zasadzie są pewni swojego znaleziska, muszą poczekać na oficjalne uznanie go za krater uderzeniowy przez komitet Meteoritical Society. Ze względu na swoje rozmiary Uhackatik jest największą formacją odkrytą od 2018 roku. To właśnie wtedy znaleziono na Grenlandii strukturę Hiawatha o średnicy 31 km.
ZOBACZ: Jedno z najbardziej z niedostępnych miejsc Ziemi. Badają ślady życia
Na świecie jest około 200 potwierdzonych struktur powstałych w wyniku uderzeń meteorytów. Do tego grona wkrótce może dołączyć formacja Uhackatik. Naukowcy szacują, że na Ziemi wciąż mogą znajdować się setki nieodkrytych kraterów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.