Blokada zamiast przełomu. Bez Francji nie będzie pieniędzy dla Polski czy Ukrainy

Przełom ogłoszony w sprawie Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju (EPF) zdaje się przedwczesny – sugeruje w rozmowie z Polską Agencją Prasową źródło w europejskiej dyplomacji. Decyzję w sprawie zwrotu pieniędzy za broń dla Ukrainy nadal hamuje Francja. Uniemożliwia to nie tylko zwrot pieniędzy dla stolic UE, ale i dodatkowy 1 mld euro pomocy dla Kijowa.
Prezydent Francji Emmanuel Macron (Zdjęcie ilustracyjne, fot. LUDOVIC MARIN) /AFP/East News
EPF to specjalny fundusz finansowany przez państwa Unii Europejskiej, ale działający poza regularnym budżetem UE. Po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej wojny w Ukrainie państwa UE mogły przekazywać Ukrainie broń, a następnie występować o zwrot poniesionych kosztów właśnie z EPF.
Mechanizm został zablokowany w październiku 2024 r. przez ówczesny rząd Węgier Viktora Orbána. Po zmianie władzy w Budapeszcie oczekiwano, że sprawę uda się szybko odblokować.
O co spierały się państwa UE?
Do podziału pozostało około 6,6 mld euro.
Niemcy chciały, aby cała ta kwota została przeznaczona na dalszą pomoc dla Ukrainy. Francja była temu przeciwna i uważała, że część pieniędzy powinna zostać zwrócona państwom, które wcześniej przekazały Ukrainie broń. Podobne stanowisko zajęła Polska, która jako jeden z większych dostawców uzbrojenia dla Ukrainy miała otrzymać zwrot części wydatków.
Po spotkaniu ministrów w Irlandii, do którego doszło 1 września, pojawiła się propozycja kompromisu:
- 1 mld euro – na zakup sprzętu wojskowego dla Ukrainy,
- 900 mln euro – na inne unijne misje na świecie,
- około 4,7 mld euro – zwrot dla państw, które wcześniej przekazały Ukrainie pomoc wojskową.
Polska liczyła, że dzięki temu w 2027 r. otrzyma co najmniej 400 mln euro. Do tej pory z EPF zwrócono Polsce łącznie około 830 mln euro.
Dlaczego więc pieniędzy nadal nie ma?
Środków jednak wciąż nie ma, ponieważ Francja odrzuciła kompromis wypracowany po spotkaniu w Irlandii.
W przyszłym tygodniu unijna dyplomacja ma znowu coś zaproponować, ale porozumienie nie jest spodziewane – usłyszała PAP od unijnego dyplomaty.
Jednym z powodów może być kwestia finansowa. Francja należy do największych płatników EPF, ponieważ wysokość składek zależy od wielkości gospodarki danego państwa. Paryż nie przewidział jednak w swoim tegorocznym budżecie pieniędzy potrzebnych do wpłaty kolejnej składki. Dlatego w Brukseli pojawiają się przypuszczenia, że Francja może próbować przesunąć rozwiązanie problemu na kolejny rok budżetowy.
Co to oznacza dla przyszłej pomocy Ukrainie?
Obecne problemy pokazują, że EPF prawdopodobnie przestanie być w przyszłości wykorzystywany jako mechanizm finansowania pomocy dla Ukrainy – powiedział PAP jeden z rozmówców. Państwa UE będą więc musiały znaleźć inne źródło pieniędzy. Na razie nie ma w tej sprawie ostatecznego rozwiązania.
Jest też drugi spór – sankcje na Rosję
Francja zaczęła jednocześnie blokować przedłużenie unijnej listy sankcyjnej obejmującej około 3 tys. rosyjskich osób i podmiotów.
Paryż zażądał usunięcia z listy rosyjskiego oligarchy Aliszera Usmanowa. Ponieważ termin przedłużenia sankcji się zbliżał, państwa UE zdecydowały się przedłużyć obowiązywanie całej listy tylko o tydzień – do 22 września.
Dla innych państw było to dużym zaskoczeniem, ponieważ Francja wcześniej nie konsultowała swojej inicjatywy z pozostałymi stolicami.
W Brukseli spekuluje się, że w zamian za zniesienie sankcji na Usmanowa Francja może negocjować z Azerbejdżanem zwolnienie z więzienia francuskiego biznesmena, aresztowanego w tym kraju pod zarzutem szpiegostwa.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.