"Myli się w swej ocenie". Kwaśniewski zareagował na słowa Nawrockiego
W ubiegłym tygodniu w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Karol Nawrocki stwierdził, że nie widzi "drastycznej zmiany zagrożenia rosyjskiego". Między innymi o te słowa Aleksander Kwaśniewski był pytany w rozmowie z rp.pl tydzień później.
– Zagrożenie istnieje i rośnie. Jest ono coraz bardziej widoczne od ataku Rosji na Gruzję, przez aneksję Krymu w 2014 r., aż po pełnoskalową wojnę rozpoczętą w 2022 r. Jeżeli dodamy do tego testowanie NATO, czyli różnego rodzaju działania hybrydowe Rosji, a także inne incydenty – drony nadlatujące nad kraje bałtyckie czy nad Polskę oraz akcje terrorystyczne – to obraz staje się jeszcze bardziej niepokojący – przekazał Kwaśniewski.
Dodał, że "nie da się też powiedzieć, że zagrożenie jest takie samo jak rok czy dwa lata temu, ponieważ niestety jest większe".
– Prezydent Nawrocki myli się w swej ocenie. Informują nas o tym nasi sojusznicy, także amerykańscy. Widzimy, jak eskaluje wojna w Ukrainie – kontynuował, podkreślając: – Zagrożenie ze strony Rosji istnieje, wzrasta i jest świadomie eskalowane.
Na pytanie o to, czy "prezydent Polski powinien reagować w sytuacjach, gdy Donald Trump zdaje się zachowywać jak sojusznik Putina", Kwaśniewski powiedział: – Oczywiście, że powinien reagować na różne sposoby. Niekoniecznie muszą to być od razu oficjalne oświadczenia. Jeśli zgadzamy się, że Rosja jest agresywna i że to z jej strony płynie główne niebezpieczeństwo, to trzeba też jasno o tym mówić.
Zwrócił uwagę, że "nie słyszał jeszcze, żeby prezydent Nawrocki wprost powiedział, że Rosja nie jest agresywna i jest pokojowo nastawiona". – To pierwszy punkt. Po drugie, jeśli jasno oceniamy, że agresorem w tej wojnie jest Rosja, a Ukraina się broni, to obowiązkiem cywilizowanego świata jest stanąć po stronie tych, którzy się bronią, a nie tych, którzy wzniecają wojnę. Trump w gruncie rzeczy nigdy tego nie powiedział – mówił dalej Kwaśniewski.
Kwaśniewski o relacjach Trump-Nawrocki. Nawiązał do głośnego spotkania
Na pytanie o to, w jaki sposób powinien reagować, były prezydent RP odpowiedział: – Z tego, co słyszymy, przedstawiciele obozu prezydenckiego utrzymują bliskie kontakty z Trumpem i jego otoczeniem. Skoro potrafią zorganizować spotkanie Trumpa z wicepremierem polskiego rządu, aby przekonywać go do zmiany krajobrazu politycznego w Polsce, to znaczy, że mają niemałe wpływy.
Jak podkreślił, "na miejscu Karola Nawrockiego zabiegałby przede wszystkim o rozmowę telefoniczną z Trumpem, żeby wyjaśnić mu niestosowność i błędność polityki wspierającej Putina i pozostawiającej Ukrainę na pastwę Rosji".
Kolejnym elementem miałaby być wizyta w Waszyngtonie. – Jesteśmy w dramatycznej sytuacji. Za chwilę Ukraina może znaleźć się w rosyjskich rękach. Dlatego moim zdaniem warto pojechać do Waszyngtonu i porozmawiać z Trumpem. Myślę, że słuchałby prezydenta Nawrockiego z zainteresowaniem i byłby gotów poświęcić mu więcej czasu, niż trwa jedna runda walki w klatce – mówił Kwaśniewski.
– Po trzecie, można wykorzystać oficjalne środki, czyli wydać oświadczenie, wyrazić niepokój i ponownie zadeklarować solidarność z Ukrainą – przekazał, dodając: – Trzeba przekonywać, że obrona suwerenności Ukrainy jest bardzo ważna dla bezpieczeństwa wolnego i demokratycznego świata, do którego Polska dołączyła w latach 1989–90.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.