Fotografował obiekty kolejowe, zrobił tysiące zdjęć. "To jest sygnał dla nas wszystkich"
Pułkownik Andrzej Derlatka: My jesteśmy w stanie wojny. To musi dotrzeć do wszystkich naszych obywateli
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Dolnośląska policja
55-letni Rosjanin, którego zatrzymała policja w Świdnicy może być wyszkolonym do działań szpiegowskich agentem wywiadu rosyjskiego lub kadrowym oficerem - powiedział płk Andrzej Derlatka, były pełniący obowiązki szefa Agencji Wywiadu i dyplomata.
- To jest osoba, która jest na etacie, jest na przykład żołnierzem lub też funkcjonariuszem służby cywilnej, jak w przypadku wywiadu cywilnego. Tak czy inaczej jest to niezwykle groźny szpieg, który realizuje zadania, które potencjalnie mogły spowodować śmierć tysiące ludzi - powiedział gość "Wstajesz i wiesz" w TVN24.
Pułkownik Derlatka, stwierdził, że skala tego, co znaleziono przy 55-latku wskazuje na to, że "namierzał koordynaty do uderzeń bombowych i rakietowych".
Każde dziwne zachowanie to sygnał alarmowy
55-latek został zatrzymany przez policjantów, którzy patrolowali Świdnicę w związku z meczem piłki nożnej. To wtedy dostrzegli dziwnie zachowującego się mężczyznę, który siedział w aucie przy przejeździe kolejowym.
Od listopada 2025 roku infrastruktura kolejowa jest pod szczególnym nadzorem służb.
- Wydaje nam się, że ta sytuacja podwyższonej gotowości służb w zakresie ochrony kolei jest na wysokim poziomie i to jest ochrona warstwowa, czyli mamy zarówno działania policyjne, jak i działania SOK-u, działania też wojsk, bo w ramach podwyższonego alertu akcji "TOR" mamy po prostu wszystkie służby, które mogą być zaangażowane. One działają i jak pokazuje przykład ze Świdnicy potrafią działać skutecznie - powiedział w TVN24 Aleksander Kierecki z portalu Transinfo.
Zatrzymany do 55-letni obywatel Rosji
Źródło zdjęcia: Dolnośląska policja
Jednak czujność powinni zachować wszyscy obywatele. - To jest też sygnał dla nas wszystkich, że wszelkie nieregularności, odstępstwa od reguły, dziwne zachowania - w tym przypadku chodziło o fotografowanie - to jest zawsze sygnał do tego, że przygotowywane jest dla nas coś złego - wskazał Derlatka.
- My jesteśmy w stanie wojny. To musi dotrzeć do wszystkich naszych obywateli. To jest wojna, co prawda w fazie hybrydowej. Tak czy inaczej wywiad rosyjski przygotowuje się do tego, żeby w nas uderzyć - powiedział pułkownik na antenie TVN24.
Przypomniał, że różnego rodzaju ataki na obiekty poprzedzają działania szpiegów, którzy zbierają dane do precyzyjnych uderzeń. - Nie jest to trudne oczywiście, ponieważ każdy smartfon na przykład, kiedy się robi zdjęcie, jednocześnie zapisuje koordynaty. To są tak zwane dane geolokacyjne i to jest wystarczające.
- To musimy mieć na względzie, nie przechodzić obojętnie koło różnych dziwacznych zachowań. Sygnalizować to policji. Policja zna ścieżki dotarcia do ABW - dodał.
Dla Rosji wrogiem jest Europa
Zatrzymany w Świdnicy 55-latek trafił do aresztu. Jak podkreśla pułkownik Derlatka, mężczyzna może być cennym źródłem informacji dla naszych służb.
- Są różne metody śledcze - w granicach prawa oczywiście - które pozwolą na to, żeby uzyskać informacje. Można dokonać targów, tym bardziej, że informacja może być bardzo ważna, bo dotyczy modus operandi wywiadu rosyjskiego -powiedział Derlatka.
Jak stwierdził, służby mają narzędzia, żeby prześledzić, gdzie i w jaki sposób przemieszczał się 55-latek. I wskazał, że chociażby telefon, który usprawniał mu pracę teraz może zostać wykorzystany przeciwko niemu.
- Dane geolokacyjne są przekazywane przez sieć telekomunikacyjną i każda firma telekomunikacyjna archiwizuje te dane i możemy zapytać te firmy, gdzie ten facet przebywał - powiedział Derlatka.
Były szef wywiadu zwrócił też uwagę, że dzięki zebranym informacjom będzie można również ostrzec inne kraje, w których również działał podejrzany o szpiegostwo 55-latek. I dodał: - Atak na Europę będzie na całą Europę, a nie na pojedyncze państwa. Oczywiście jakieś państwa będą bardziej dotknięte, ale wrogiem jest cała Europa.
Jak przemieszczał się po Europie?
Zarówno policja jak i MSWiA informują, że znaleziona przy 55-latku dokumentacja fotograficzna dotyczy nie tylko Polski, ale i innych krajów.
- To jest sygnał dla Komisji Europejskiej, żeby ograniczyć dostępność naszych państw dla obywateli rosyjskich. Przecież ten facet musiał się przemieszczać przez Europę przy pomocy wizy Schengen. Taka wiza gdzieś w jakimś państwie została mu wydana. I to trzeba dokładnie sprawdzić - dodał pułkownik
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.