Tysiące wiernych czekały na papieża. Leon XIV w dobrej formie po operacji

Tłumy przybyły w niedzielę na spotkanie z papieżem w Watykanie. Leon XIV po raz pierwszy po operacji usunięcia nowotworu płuca zwrócił się do wiernych. Dziękował personelowi medycznemu za opiekę i wiernym za modlitwy oraz wsparcie.
Papież Leon XIV, fot. TIZIANA FABI /AFP/East News
Papież: Dziękuję wszystkim
Papież, który w sobotę opuścił Poliklinikę Gemelli, zwracając się do wiernych z okna Pałacu Apostolskiego, mówił silnym głosem. Był wyraźnie w dobrej formie i zadowolony ze spotkania. Na Placu Świętego Piotra było wielu Polaków.
Pragnę podziękować wszystkim tym, którzy w tych dniach modlili się za mnie. Czułem naprawdę wasze wsparcie. Dziękuję. Szczególne uznanie wyrażam lekarzom, pielęgniarzom i całemu personelowi Polikliniki Gemelli - powiedział papież oklaskiwany przez wiernych.
To doświadczenie sprawiło, że poczułem w sposób szczególny bliskość z tymi, którzy zmagają się z chorobą i stanem niemocy. Po przejściu tej delikatnej fazy, jak wiecie, wznowię stopniowo moją aktywność, zawsze z pomocą Boga i waszych modlitw. Dziękuję ponownie, dziękuję wszystkim - podkreślił Leon XIV.
„Cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga”
Tematem papieskich rozważań przed południową modlitwą Anioł Pański były słowa Jezusa z Ewangelii: „Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga”.
Leon XIV podkreślił, że „Jego Królestwo nie uchyla ludzkich obowiązków ani odpowiedzialności. Wymaga jednak życia bez kompromisów, wolnego od niegodziwych ambicji i niesprawiedliwych interesów, tak aby ponad wszystko przedkładać Królestwo Boga i Jego sprawiedliwość”.
Właśnie taki jest profil tego, kto „oddaje cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga”: jest prawdomówny, nie kieruje się bojaźliwą uległością ani hipokryzją, jest wolny, by czynić dobro. Prośmy Pana, aby pomagał nam być takimi - mówił papież.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.