Nagrania pokazały brutalny atak. Policja tłumaczy, kiedy zaczęła szukać kierowcy
Policja o poszukiwaniu kierowcy Porsche
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Internauta/Kontakt24
Wątpliwości dotyczące działań policji pojawiły się po brutalnym ataku na skrzyżowaniu ulicy Czerniakowskiej i alei Witosa. W czwartek, 15 października, kierowca Porsche zaatakował starsze małżeństwo podróżujące Toyotą, a następnie mężczyznę, który próbował stanąć w ich obronie. Na nagraniach świadków widać, jak napastnik uderza i kopie uczestników zajścia. Po wszystkim wsiada do samochodu i odjeżdża.
Na miejsce została wezwana policja, ale kierowcy Porsche już tam nie było. Początkowo funkcjonariusze zakwalifikowali zdarzenie jako naruszenie nietykalności cielesnej, czyli przestępstwo ścigane co do zasady z oskarżenia prywatnego.
Atak kierowcy na skrzyżowaniu, Warszawa
Źródło: Kontakt24 / Internauta
W związku z tym pojawiły się pytania, czy policja prawidłowo oceniła sytuację i czy już na podstawie dostępnych nagrań nie powinna podjąć szerszych działań, zmierzających do odnalezienia napastnika.
Zgłoszenie poszkodowanego
O wyjaśnienia poprosiliśmy aspirant sztabową Martę Haberską, rzeczniczkę mokotowskiej policji.
- Policjanci, którzy pojechali na miejsce, nie uzyskali innych informacji poza tymi, że doszło do szarpaniny i awantury. Dla nich było jasne, że doszło do naruszenia nietykalności cielesnej - wyjaśnia policjantka.
Jak dodaje, funkcjonariusze nie dysponowali wówczas wszystkimi nagraniami, które później pojawiły się w sieci.
- Interweniujący policjanci widzieli tylko nagranie od jednego ze świadków, na którym nie dostrzegli niczego, co mogłoby świadczyć o popełnieniu innego przestępstwa - tłumaczy Haberska.
Z relacji rzeczniczki wynika, że przełomem było formalne zawiadomienie złożone przez jednego z poszkodowanych. Mężczyzna zgłosił się na policję w piątek po południu, czyli dzień po zdarzeniu.
- Kiedy zgłosił się do nas poszkodowany i opisał całe zdarzenie, z jego relacji wynikało, że nie doszło tylko do naruszenia nietykalności cielesnej, ale również między innymi do kierowania gróźb karalnych. Małżonka poszkodowanego także poczuła się gorzej po tym wszystkim - relacjonuje rzeczniczka.
Dwa przestępstwa
Jak podkreśla, dopiero po uzyskaniu tych informacji policjanci rozpoczęli intensywne poszukiwania kierowcy Porsche.
Obecnie sprawa jest rozpatrywana pod kątem dwóch przestępstw. Pierwsze wynika z artykułu 160 Kodeksu karnego, czyli narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Drugi czyn to artykuł 190, dotyczący gróźb karalnych.
- Materiał dowodowy nadal zbieramy i nie wykluczamy, że kwalifikacje prawne mogą ulec zmianie albo zostać poszerzone o inny artykuł - zaznacza rzeczniczka.
Policjanci ustalili tożsamość kierowcy Porsche. We wtorek rano mężczyzna nadal pozostawał na wolności.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.